Cztery kobiety w domu sióstr salezjanek w Lublinie prowadzą bardzo ożywioną dyskusję. Wśród nich prym wiedzie drobna, wesoła zakonnica. Panie debatują, skąd wziąć pieniądze na wyjazd do Włoch dla dziesięciu osób.
We Włoszech, a konkretnie w Foligno, dosłownie za chwilę rozpoczyna się jubileuszowy kongres z okazji 25-lecia istnienia międzynarodowego Stowarzyszenia Vides. – Musimy na nim być – przekonuje s. Halina Koćwin. – To wielkie wydarzenie. By pomóc rozwijać się Stowarzyszeniu w Polsce, musimy w nim uczestniczyć. Kongres ma na celu szkolenie wolontariuszy, dzielenie się doświadczeniami wolontariatu w poszczególnych krajach.
Chętnych nie brakuje
Vides założyły w 1987 r. we Włoszech siostry salezjanki, by bronić praw dzieci, kobiet i promować wolontariat lokalny oraz międzynarodowy. Stowarzyszenie swoim działaniem obejmuje czterdzieści krajów na świecie. W Polsce w 1998 r. w Lublinie zakładała go s. Emilia Wrona. – Do dziś mamy kontakt z dziewczętami, które wtedy prowadziły świetlicę dla dzieci – wspomina. – Teraz już pokończyły studia, pozakładały rodziny i rozjechały się w różne strony Polski. W Lublinie Stowarzyszenie prowadzi s. Halina. – W naszej diecezji wolontariat jest dobrze rozwinięty. Vides to kolejna propozycja, bo chętnych do pomagania nie brakuje – mówi salezjanka. Zadaniem Videsu, jak informuje s. Halina, która jest członkiem międzynarodowej komisji formacyjnej stowarzyszenia oraz delegatką salezjanek na Polskę, jest przede wszystkim analiza środowiska lokalnego. – Dla mnie najważniejsze jest, by nie mówić młodzieży, co ma robić. Sama powinna wychwycić problemy swojego środowiska. Stowarzyszenie podpowie, jak. To jest już wypróbowany sposób, by zaktywizować młodych ludzi i uwrażliwić na problemy społeczne.
Pomóc sobie i innym
Lubelscy wolontariusze mieli już pierwsze szkolenia. Część z nich została profesjonalnymi wychowawcami kolonijnymi. W wakacje podjęli pracę. – Dla 54 dzieci z diecezji lubelskiej zorganizowaliśmy kolonie w Przesiece. To był czas zarówno dla nich, jak i dla nas, wolontariuszy – wspomina siostra Halina. – Wieczorami mieliśmy swoje warsztaty wspólnie z gośćmi, którzy przyjechali do nas z Wybrzeża Kości Słoniowej oraz Sri Lanki. Była okazja do pracy w międzynarodowym gronie. W lubelskim oddziale Videsu pracuje Adam Jędrzejewski. – Stowarzyszenie poznałem przez moich przyjaciół. Pokazali mi, w jak przyjaznej atmosferze odbywają się warsztaty z dziećmi. Dosyć szybko dołączyłem do grupy animatorów. Widzę, jaką niesamowitą możliwość przekazywania dobrych wartości i dbania o prawidłowy rozwój najmłodszych daje taka forma pracy – opowiada. – Dla mnie praca w wolontariacie oprócz niesienia pomocy innym, to także mój osobisty rozwój – dodaje Weronika Juroszek. – Mogę tu rozwijać swoje zdolności, ale również pracować nad słabszymi stronami osobowości, np. nieśmiałością.
Budować studnie
W Lublinie Vides dopiero się odradza, ale wolontariusze już wiedzą, że oprócz prowadzenia misji lokalnej mogą także pomagać potrzebującym na innych kontynentach. – Prowadzimy wolontariat socjalny, lokalny, w swoim środowisku, ale także wolontariat międzynarodowy – informuje siostra Halina. – Wolontariusze mogą maksymalnie na rok pojechać do naszych domów salezjańskich, które mamy na całym świecie. Vides w Polsce, jak do tej pory, zorganizował wyjazd wolontariuszy do Maroka, na Ukrainę i dwa razy do Kamerunu. Zbieraliśmy też pieniądze na wybudowanie studni głębinowej i zakup generatora prądu w Bafii – opowiada s. Halina.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Przed egzaminem dojrzałość co czwarty maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.