Oaza to przeżytek? Nic bardziej mylnego! Na oazach wakacyjnych, zapoczątkowanych przez ks. Franciszka Blachnickiego, wciąż wychowują się nowe pokolenia.
Wyjechali całą rodziną na dwa tygodnie nad morze. Nie włączają telewizorów, nie serfują po internecie, ale za to wreszcie mają czas pobyć ze sobą bez patrzenia na zegarek. Zaglądają też wspólnie do Pisma Świętego.
Światło i życie – dwa słowa określają tę wspólnotę. Formacja ku dojrzałości chrześcijańskiej to główne zadanie oazy.
Chcą dać najmłodszym okazję do poznania Jezusa. Zanim będzie za późno.
Młodzież i dorośli przyjechali do Rokitna na KAMUZO, w czasie ferii, by uczestniczyć w rekolekcjach, doskonalić grę i śpiew, a także jako wspólnota oazowa modlitwą i muzyką chwalić Boga.
- Zdarza się, że Msza św. sprawowana jest szybko, przy biernym uczestnictwie wiernych. Próbujemy to zmienić. Chcemy, aby młodzież pokochała liturgię - mówi ks. Tomasz Sałatka.
- W przyszłym roku będą musieli zdecydować, czy chcą dalej iść tą drogą, ale już teraz mogą się przygotować i zastanowić – mówi ks. Remigiusz Szauer, moderator pilskiego Ruchu Światło–Życie.
Takie rzeczy w kościele? Może gdzieś tam w Afryce, ale u nas? To czemu św. Augustyn napisał: „Człowieku, naucz się tańczyć, bo inaczej aniołowie w niebie nie będą wiedzieli, co z tobą zrobić”?
- Wcześniej Bóg nie był moim Bogiem, później wszytko się zmieniło - mówi Daniel Pelowski, siedemnastolatek z Koszalina.
Duszpasterstwa akademickie rozpoczynają nowy rok pracy. Można tam znaleźć Boga, przyjaciół, a nawet męża czy żonę. Czasem można stracić 20 kg, ale na pewno nie straci się czasu.