Do grzańca i do różańca

Duszpasterstwa akademickie rozpoczynają nowy rok pracy. Można tam znaleźć Boga, przyjaciół, a nawet męża czy żonę. Czasem można stracić 20 kg, ale na pewno nie straci się czasu.

W pokoju ks. Wojtka komputer jest prawie zawsze włączony. Dziś trudno jest wyobrazić sobie duszpasterstwo, szczególnie akademickie, bez internetu. Przed rozpoczęciem rozmowy jeszcze szybki rzut oka na Facebooka. Jest wiadomość od Ani. „Gorrrące (sic!) pozdrowienia z Granady. Powoli przyzwyczajamy się do życia tutaj. Poszłyśmy na Mszę „duszpasterską” – czytamy. Ania Kołodziejska jest teraz na stypendium Erasmusa w Hiszpanii. Jak widać, DA to coś, co ma się we krwi. Jak się go raz posmakuje, nie można się bez niego obyć nawet w gorącym słońcu Andaluzji.

Zakochać się nie tylko w Bogu

O co chodzi w duszpasterstwie akademickim? O dalsze poznawanie Pana Boga, żeby Go lepiej rozumieć i po prostu bardziej kochać. Pan Bóg jednak działa przez ludzi i to oni tworzą ten niepowtarzalny klimat DA. – Szukałem tych, którzy też wierzą. Słyszałem, że w Poznaniu czy Krakowie działają takie duszpasterstwa. Dowiedziałem się, że DA jest też w Koszalinie. Wpadłem na chwilę... i zostałem na dłużej – opowiada Jacek Kwiatek z III roku finansów i rachunkowości. – Przekonała mnie naturalność. Tu nikt niczego nie udaje. Nawiązujemy normalne relacje – dodaje. – A ja po prostu lubię spędzać tu czas – wyznaje Agnieszka Kos z III roku teologii. Bywa, że relacje nieco się zacieśniają. – Pracę w DA rozpocząłem w styczniu 2010 roku. Od razu poszedłem na kolędę do akademików. Tam spotkałem Kasię i Roberta. Zaczęli przychodzić na spotkania. Wiele rozmawialiśmy m.in. o miłości. W kwietniu będzie ślub – opowiada z uśmiechem ks. Wojtek Wójtowicz, duszpasterz akademicki z Koszalina. – Tu, w moim pokoju, poznali się też Marek i Emilka. Przyszli mi w czymś pomóc, zjedliśmy pizzę, a potem on ją odprowadził do domu. Dziś są w poważnym związku – ciągnie dalej.

Mniej kilogramów, więcej pewności

– Jeszcze rok temu byłem daleko od Kościoła, zamknięty w sobie i zakompleksiony. Miałem poważne problemy ze sobą – opowiada Bartek Rach z inżynierii środowiska. – Otworzyłem się, bo ludzie z DA przyjęli mnie bez zastrzeżeń. Przełomowy był wyjazd do Częstochowy. Poczułem, że Bóg naprawdę istnieje. Wziąłem się za siebie i schudłem 20 kg. Służę też do Mszy św. – kontynuuje. DA oferuje studentom bardzo konkretną formację intelektualno-duchową. – Pamiętam jedno spotkanie z cyklu „Laboratorium wiary”. Było o Matce Bożej od strony teologicznej. Coś się wtedy zmieniło. Poczułem, że ja tu naprawdę czegoś się uczę i coś wiem. Nabrałem śmiałości w rozmowach z kolegami „ateistami”. Mam teraz solidne argumenty, a nie tylko stwierdzenia, że Bóg jest, bo... tak – przyznaje Jacek.

Do Kreski tak, ale nie do odcięcia

Opowieści o imprezowym życiu studenckim nie zawsze są przesadzone. Picie „do odcięcia”, czyli na umór, zdarza się dość często. – My też potrafimy pójść do Kreski czy do Fregaty i pobawić się. Zdarzają się „posiadówki”, gdzie wypije się jedno czy dwa piwa – mówi Jacek. – Nie jesteśmy dziwakami – dodaje Agnieszka. – To nie jest tak, że modlimy się przed otwarciem orzeszków – wtóruje jej Karol Jóźwiak, student II roku germanistyki. – Po prostu staramy się nie ulegać presji i nie iść z prądem – tłumaczy Ania Skubała z V roku inżynierii środowiska. W DA jest miejsce na Mszę św., adorację czy dyskusję teologiczną. Są też konkretne rekolekcje, można skorzystać z kierownictwa duchowego. Członkowie DA angażują się w marsze dla życia i pomagają w Domu Samotnej Matki. Nie brakuje też wspólnych wyjść do kina, teatru czy po prostu posiedzenia przy herbacie. Jak mówią studenci z DA, jest czas na pielgrzymkę do Częstochowy i na wyjazd na grzańca do Zakopanego. – Właśnie wróciliśmy z gór. Mieszkaliśmy w pensjonacie. Ksiądz codziennie odprawiał Mszę świętą. Kto chciał, mógł przyjść. Chodziliśmy w góry, na Krupówki czy do aquaparku – opowiada Agnieszka.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9