Chyba go kojarzę. Jemy czasem obiady na tej samej stołówce. Przed chwilą płacił coś przede mną w pocztowym okienku.
Teraz znowu jest przede mną. W sklepiku, w którym z Żoną kupujemy zwykle kakauszale.
Pewnie tym razem ich nie będzie, nie było na wystawie, ale mimo wszystko wszedłem. Dziadek kończy zakupy. Mleko, masło, pieczywo…
- Wszystko? – pyta ekspedientka.
- Wszystko. No chyba, że mi pani jeszcze powie, jak przepędzić tych wszystkich Ukraińców z Polski…
Konsternacja. Kobieta patrzy na mnie, ja na nią, a w myślach początek jednego z wierszy Anny Krztoń: „pozwól, że zwymiotuję doczesnością”.
Sprzedawczyni rusza jednak z kontrą. Po śląsku.
- Ino narzykocie na tych Ukraińców i narzykocie, a jakby niy łōni, wto by w tyj Polsce robił? U moigo chopa na grubie już połowa chopów to Ukraińce, bo Poloki robić niy chcōm. I tako jes prowda!
Potem zaczyna się tłumaczenie, że może i 800+ biorą, ale za to odprowadzają przecież do budżetu takie sumy w podatkach, które wielokrotnie przekraczają to, co wypłaca im się w ramach 800+.
Potwierdzam, że tak jest. Że też o tym czytałem. Szkoda, tylko że nie mam pamięci do cyferek. Wtedy rzuciłbym, że, np. jak podano w ubiegłym roku „na każde 1 zł otrzymane przez obywateli Ukrainy w ramach programu 800+ migranci wpłacili do polskiego budżetu ok. 5,4 zł”.
Ale nawet bez tych danych dziadek wychodzi ze sklepu pokonany.
- Skoro pani tak mówi… - rzuca na odchodne, ale nie wiem, czy został przekonany. Chyba towarzyszy mu leki dąs, lub foch.
Starość, nie radość? Cykas odwinięty? (taka roślinka, żeby nie było. Aczkolwiek nazwa, w tym momencie, w punkt).
Chwilę potem do sklepu wchodzą dwa "ewoki" - nastolatki w tych swoich mega szerokich spodniach i mega szerokich bluzach z kapturami. Naprawdę wyglądają jak te misie z "Gwiezdnych wojen". Od razu robi się sympatyczniej. "To idzie młodość". Choć jakie tam oni maja poglądy, jakie Tik Toki kształtują ich umysły - może lepiej nie wiedzieć.
A jednak, przecież, chrześcijanin jest misjonarzem nadziei. Więc jakaś nadzieja we mnie jednak jest. Musi być.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Nazywał siebie świnią, gdy kolejny raz się upił. Potem był odwyk i wyjście na prostą.
Tu przed wiekami Afrykanie tracili wolność, dziś przychodzą do Matki prosić o opiekę - reportaż.
Ojciec Święty jest w połowie podróży apostolskiej do Afryki.