Ludzie dzielą się na odpowiedzialnych i oczekujących odpowiedzialności od wszystkich, tylko nie od siebie.
Prawdziwa zima. Wreszcie. Młodszych informuję: te kilka dni podmuchów śniegu nie jest czymś nienormalnym o tej porze roku. Nienormalnością były lata bez śniegu. Pamiętam zimowy wyjazd na narty sprzed kilku lat. Niektórzy z uczestników po raz pierwszy w życiu, w górach, widzieli prawdziwe zaspy śnieżne. Zatem to, co dzieje się za oknem jest najzwyczajniej w świecie powrotem do normalności. O ile udało się to aurze, problem mają ludzie. Napędzani histerycznymi filmami w mediach społecznościowych.
Przeglądając YouTube w oczekiwaniu na kolejna papieską intencję modlitewną trafiłem na rolkę, nakręconą przez tak zwanego prawdziwego patriotę. Lament nad odśnieżającym małe miasteczko ciągnikiem. Oczywiście z kontekstami politycznymi. Ciągnik mnie nie zdziwił. Jak Polska długa i szeroka z takowego sprzętu korzysta większość gmin. Klasyczna pługopiaskarka jest wydatkiem rzędu kilkuset tysięcy, a przydatna jest kilkanaście, kilkadziesiąt dni w roku. W pozostałe stoi w garażu i rdzewieje. Zatem wykorzystuje się wszelkiej maści sprzęt ciężki, by po lokalnych drogach dało się jeździć. Co zresztą też jest sztuką.
Patrz, mówię do siedzącego obok mnie parafianina, stolica jedzie. Po czym – pyta – ksiądz poznaje. Bo nasz, ciągnę, gdy droga wyjeżdżona jest tylko na jedno auto, widząc jadący z naprzeciwka samochód, zwalnia i próbuje wyskoczyć z koleiny, a ten rwie środkiem i za chwilę, nie mogąc wyskoczyć, wpadnie w panikę. I rzeczywiście, jakbym był prorokiem. Ledwie wyhamował, na jakimś cudem widocznej tablicy widzimy pierwsze litery WW…, biedak nie wie co dalej. Miał szczęście. Włączyłem reduktor i jakoś go bokiem minąłem.
Wracając do rolki… Pokusiłem się o komentarz. „Prawdziwy patriota nie kręci idiotycznych rolek, tylko chwyta łopatę i bierze się za odśnieżanie”.
Tu z dumą mogę powiedzieć, że mieszkam we wiosce prawdziwym patriotów. W niedzielny poranek, ledwiem dobrnął z łopatą do bramy i już widzę. Przemierza wioskę po chodniku mały traktorek i drogę do kościoła, potem na cmentarz przeciera. Żaden gminny. Chwilę później kilka osób chwyciło sprzęt i dojście od ulicy do kościoła też zostało przetarte.
Ale prawdziwe pospolite ruszenie było w poniedziałek. Wiadomo: dzień święty święcić. Zrobiło się w niedzielę to, co konieczne, reszta w tygodniu. Wracam w kolędy, a tu jakby śnieg nie padał. Droga powiatowa przez gminę oczyszczona, reszta przez lokalsów. Parkingi obydwa, dojścia do domów, obejście kościoła. Wioletta – pytam panią sołtys – widzę, zrobiłaś pospolite ruszenie. Ależ skąd! Sami się zorganizowali. Ja tylko naczelnikowi straży zasugerowałam, ale zachęcać specjalnie nie musiałam. Zresztą mówił proboszcz na niedzielnym kazaniu o życiu będącym naśladowaniem Chrystusa Sługi. No to posłużyli wsi i nie tylko. Po Bożemu.
Słuchając przypomniałem sobie powiedzenie mojej dawnej moderatorki z oazy: prawdziwa miłość ma imię, nazwisko i adres. I pomyślałem, że ta zwyczajna, wiejska mobilizacja do walki ze śniegiem to nic innego jak przełożenie Miłości i odpowiedzialności Wojtyły na język praktyki. Reszta jak w zajawce.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
1 lutego ks. prof. Waldemar Chrostowski, laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera, skończył 75 lat.
Instytucja ta zajmuje się propagowaniem wiedzy O Maryi i jej kultu.
Każda rana, nawet głęboka, zagoi się, jeżeli przyjmiemy słowo Błogosławieństw.
1 lutego ks. prof. Waldemar Chrostowski, laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera, skończył 75 lat.
Leon XIV po raz pierwszy spotkał się z Trybunałem Roty Rzymskiej z okazji inauguracji roku sądowego.