Trzeba starać się przejść

Warto iść w nieznane. I warto z Chrystusem. Bo On otwiera takie drogi, o jakich człowiek nawet nie śni - o misyjnym doświadczeniu "drogi" mówi o. Pawel Hulecki, wieloletni misjonarz w Afryce Zachodniej, członek Rady Generalnej Zgromadzenia Ojców Białych Misjonarzy Afryki.

Każdy wie co to jest droga. Ale potrzeba trochę przeżyć aby to dobrze zrozumieć. Ta misyjna droga daleko poprowadziła. Inny świat, inna ziemia. Miejsca zupełnie nie znane. Wszystko nowe. Posiłki, zapachy, muzyka, uczenie się nowego postrzegania świata. Drogi do różnych kaplic. Ale najważniejsza, to ta droga z drugim człowiekiem. Z kimś kto chce odnaleźć Chrystusa. 

W Demokratycznej Republice Konga mieliśmy w parafii takie wspólnoty, do których jedyną możliwością dotarcia była droga przez busz. Ze współbratem szliśmy tam 50 km pieszo aby odwiedzić 5 rodzin chrześcijańskich. Cudowne miejsce, w lesie, nad brzegiem rzeki Kongo.

Z czasem symbolika drogi zaczęła się zmieniać. To też droga osobistego nawracania się. Gdzieś pojawiały się przeszkody. Ale zawsze znajdowali się ludzie, którzy pomagali, naprowadzali.

Jednym z ciekawszych doświadczeń, była wspólna droga ze nieżyjącym już współbratem, o. Darkiem Zielińskim. Kiedyś wpadliśmy na pomysł aby pójść piechotą ze stolicy Burkina Faso do miasta Bobodjulasuo. To ok. 360 km. I zaczęła się droga wspólnego marszu. Plecaki ważyły może 8 km. Nie mieliśmy planu gdzie spać. Była w tym naiwna ufność że to ogarniemy.

Trzeba starać się przejść   Misjonarze Afryki, o. Paweł Hulecki MAfr (z lewej) i o. Darek Zieliński MAfr (z prawej)

I tak pewnego ranka wyruszyliśmy do Bobo. Szliśmy, modliliśmy się razem, rozmawialiśmy, czasem szliśmy 50 metrów od siebie, w ciszy. Coś się w sercach działo. To było przed Bożym Narodzeniem.

Dwóch białych pieszo, to niespotykane w tym kraju. Już po pierwszym dniu na trasie wiadomość zaczęła się roznosić. Niektórzy czekali aby nas pozdrowić. Zapraszali do siebie. Raz wyjechał po nas na rowerze szyn katechisty. I szedł potem kilka kilometrów w z nami. Zaprowadził do domu. Wspólnota, czekała by nas ugościć. Przyjęli nas jak aniołów u Abrahama.

Ta wspólna droga z Darkiem to było niesamowite przeżycie. Poznaliśmy się jako ludzie i współbracia pracy misyjnej. A kolejna droga, to gdy byłem przy jego odejściu, na wieczną drogę. I do dziś mam takie odczucie, że on jest obecny na wspólnej misyjnej drodze.

Każdy z nas ma swoją drogę głęboko w sercu. A gdy są na niej przeszkody, to trzeba starać się przejść, nawet przeczołgać się. Ale nie zawrócić. Chrystus pokazuje nam drogę wolności. Warto wyruszyć w drogę. Ruszyć się. Jak uczniowie po Zmartwychwstaniu. Najpierw wystraszeni. A jak mieli tą pewność ze Chrystus Zmartwychwstał to po prostu ruszyli w drogę. I dotarli na krańce świata.

Trzeba starać się przejść   O. Paweł Hulecki
«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7