Święte prawa świętych krów

Równe prawa dla wszystkich? Jestem jak najbardziej za.

9 sierpnia, ciepłe lato. Epidemii w Polsce dzień 159. Jako mieszkaniec „czerwonej strefy” znów chodzę po ulicy w maseczce. Trochę jak w saunie. Pot miesza się z gorącym oddechem. Najgorsze te parujące okulary. Ale reszta Polski, a zwłaszcza dziennikarze patrzący na epidemię tylko i wyłącznie przez pryzmat liczb, śpi spokojniej. Bo „coś się robi”, ministerstwo zdrowia czuwa....

A poza epidemią? Mamy w Polsce kolejną odsłonę ostrych sporów. Tym razem poszło o zatrzymanie Mariusza Sz. Parę tygodni temu zaatakował działacza pro-life. Sąd, po skardze prokuratora, nakazał jego aresztowanie. No i się zaczęło. Jak to? Jak można? Działacza LGBT?

Na filmie ze zdarzenia widać, że po prostu chuligan. Okazuje się jednak, że dla części społeczeństwa, w tym także polityków  i posłów, niemal bohater. Bojownik o słuszną sprawę prześladowany przez reżimowe siły porządkowe. W jego obronie można łamać prawo, wyzywać policjantów, włazić na samochody. Ba, można nawet słać skargi na działania trzeciej władzy (!) do instytucji europejskich. Obrzydliwe. Zwłaszcza w ustach tych, którzy po zabójstwie prezydenta Gdańska parę lat temu tyle mówili o brutalizacji debaty politycznej w naszym kraju.

Działacze pro-life nie od dziś są ofiarami działań różnych ekstremistów, którym nie w smak przypominanie prawdy o aborcji.  Ot, nękanie sprawami sądowymi. Nieważne, że sąd w mieście X, Y i Z wydał korzystny dla nich wyrok, za to samo można oskarżyć ich w mieście A, B i C. Może w końcu się zmęczą i odpuszczą. Można od lat, pewnie w imię troski o wolność słowa, niszczyć organizowane przez nich wystawy i traktować ich samochody farbą. Ba, można nawet dokonywać „obywatelskich zatrzymań” i blokować drogę, bo nie podobają się hasła na samochodzie. Można lżyć, można szarpać. Niejeden dziennikarz przyklaśnie. To działania niezgodnie z prawem, ale przecież w słusznej sprawie! Trzeba zrozumieć ból tych ludzi, trzeba rozumieć ich uczucia, ich wzburzenie itd itp.  A działacze pro-life uczuć nie mają? Ich nie boli, że nie mogą uratować wielu niewinnych dzieci przed zabiciem? Ich nie trzeba rozumieć? Słowem: ból wyznawców LGBT jest większy niż ból działaczy pro-life? Skąd to niby wiadomo?

Gdyby iść tropem bólu, który trzeba wykrzyczeć, to należałoby zapytać o pseudokibiców. Co, tak bez powodu są jacy są? Bez powodu urządzają awantury i demolują co się da? W ich sercach też jest jakiś ból, który chcą wykrzyczeć. A nikt ich problemami się nie interesuje, tylko domagamy się, by przestrzegali prawa. Nawet gdy tylko organizują „ustawki”.  Są gorsi od bojówkarzy LGBT?

Nie może być w Polsce lepszych i gorszych. WSZYSCY jako obywatele mamy takie same prawa. I do wyrażania swoich poglądów i do ochrony przed agresją ze strony inaczej myślących. I WSZYSCY, za działania przekraczające zasady nakreślone przez prawo, powinni ponosić konsekwencje. Proste jak budowa cepa. Tolerowanie łobuzerki, w najsłuszniejszej nawet sprawie, to nie tylko zgoda na eskalację agresji. To także jasna deklaracja, że ważny jest dla mnie tylko interes grupy. A prawa WSZYSTKICH, niezależnie od szumnych deklaracji, są mi zupełnie obojętne.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10