Wielki Post to czas nawrócenia także dla osób, które zerwały wszelkie kontakty z Kościołem.
"Kurs Filip – czytamy na stronie kursfilip.pl – jest jedną z odpowiedzi na wezwanie Jana Pawła II do Nowej Ewangelizacji. Zawiera odmienny w formie, żywy i prosty przekaz Dobrej Nowiny skierowany do współczesnego człowieka. Adresowany jest zarówno do osób, które chcą doświadczyć miłości Boga, jak i do tych, które nie wierzą, że jest to w ogóle możliwe. Mogą nań jechać zarówno ci, którzy widzą bezsens, zniewolenie i grzech w swoim życiu, jak i ci, którzy tego nie dostrzegają."
Kurs ten to jedno z narzędzi, z którym wspólnota Odnowy w Duchu Świętym Pascha poszła do osadzonych. – Dzięki otwartości, życzliwości dyrekcji Aresztu Śledczego w Elblągu, od kilku lat są w nim organizowane rekolekcje ewangelizacyjne – mówi ks. Piotr Bryk, kapelan Aresztu Śledczego w Elblągu. Chęć udziału w wielkopostnych rekolekcjach ewangelizacyjnych zgłosiło 19 osadzonych, do końca wytrwało 15. Kurs Filip powinien trwać trzy dni, ale ze względu na szczególne warunki tym razem prowadzący mieli do dyspozycji o jeden dzień mniej. Kurs odbywał się w piątek i sobotę 17 i 18 marca.
– To, co mówimy, grupa odbiera bardzo dobrze. W czasie wcześniejszych rekolekcji bywało różnie, bo słuchacze byli zamknięci w sobie – mówi Beata, współprowadząca.
Więźniowie przez cały rok regularnie mogą uczestniczyć we Mszy św. Ewangelizację wśród nich prowadzą członkowie wspólnoty Przemienienie oraz klerycy. – Kościół pokazuje, że dziś trzeba szukać nowych form dotarcia do ludzi – przyznaje ks. Piotr. Więźniowie bardzo często do tzw. tradycyjnego Kościoła są nastawieni „anty”, bo dość wcześnie zerwali z nim kontakty. – A my przedstawiamy im nowe możliwości odbudowania relacji z Panem Bogiem. Oni nie poznali tego, co my zazwyczaj wynosimy z domu. Nie mieli tego w dzieciństwie, bo często nie mieli rodzinnych domów. My chcemy im pokazać Boga, jakiego nie znali. Boga kochającego, przebaczającego, nieustannie wyciągającego do nich ramiona, by ich przygarnąć – tłumaczy ks. Piotr.
Łukasz, więzień, od dwóch lat należy do Bractwa Więziennego na Warmii i Mazurach w Barczewie. Jako dziecko chodził do kościoła, był ministrantem. Dbała o to jego babcia. Później w rodzinie pojawił się alkohol, rozwód rodziców, a on zaczął brać narkotyki. Przez to trafił do zakładu poprawczego, a później – do więzienia. – Doprowadziłem się do takiego stanu, że gdy trzy lata temu trafiłem do więzienia, matka i siostra ze chciały ze mną rozmawiać. Nikt nie chciał mieć ze mną kontaktu. Będąc na wolności, okradałem ich i krzywdziłem – przypomina. – Zacząłem się modlić – tak po prostu. Przez półtora roku w samotności. Później trafiłem do Bractwa. Teraz ze mną jest mama. Wiem, że to dzięki modlitwie i Bogu. On daje mi siłę, bym sobie nic nie zrobił. Wiem, że jeszcze długo będę w więzieniu, wiele rzeczy w życiu muszę naprawić, ale będę szedł tą drogą. Każde takie spotkanie jest dla mnie wartościowe. Od tych ludzi otrzymuję siłę – kontynuuje Łukasz.
– Od czasu, kiedy zacząłem uczęszczać do Kościoła, za dużo w moim życiu się nie zmieniło – mówi kolejny więzień, Bartek. – Zauważyłem tylko to, że nauczyłem się przebaczać. Najtrudniejsze było przebaczyć samemu sobie. We Mszach św. zaczął brać udział, gdy był w zakładzie karnym w Ostrowie w 2014 roku. Po wyjściu na wolność nie chodził do kościoła. Wstydził się przed znajomymi. Obecnie jest w więzieniu w Elblągu, gdzie wziął udział w rekolekcjach. W czasie kursu więźniowie otrzymali różańce uplecione przez jednego z członków Paschy. Bartek ma go przy sobie. Różaniec ma także w celi. Chce go mieć przy sobie, choć z odmawianiem go jest już znacznie trudniej.
Ksiądz Piotr mówi, że duszpasterstwo więzienne to troska Kościoła o osoby pogubione, przebywające w miejscach odosobnienia. To pokazanie im Boga jako miłosiernego Ojca.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Przed egzaminem dojrzałość co czwarty maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.