Maj – najbardziej „pilny” miesiąc roku. Nie dlatego, że kalendarz pęka od obowiązków, ale dlatego, że serce jakoś częściej dopomina się o uwagę.
Zieleń dojrzewa, światło się wydłuża, a człowiek – jeśli tylko pozwoli sobie na chwilę zatrzymania – zaczyna słyszeć więcej. Może właśnie dlatego maj od wieków prowadzi nas ścieżką Litanii loretańskiej: rytmicznej, spokojnej, a jednocześnie wymagającej. Bo przecież każde wezwanie to nie tylko słowo – to zaproszenie do życia trochę inaczej. I tu pojawia się myśl papieża Leona XIV, która na pierwszy rzut oka nie pasuje do majowych nabożeństw: „Uważajmy na uprzedzenia, które nie pozwalają nam patrzeć pogodnym spojrzeniem na innych i na życie”. A jednak – czy nie jest ona kluczem do tego, co w maju najważniejsze?
Bo czym właściwie jest uprzedzenie? To szybki osąd podszyty emocją. To gotowa interpretacja, zanim jeszcze zdążymy zobaczyć fakty. To filtr, który nakładamy na rzeczywistość – często zupełnie nieświadomie.
Szwagier zrobił grilla i nie zaprosił. W głowie natychmiast pojawia się narracja: coś się popsuło, może się obraził, może już nie jesteśmy „na tyle blisko”. Tymczasem prawda bywa banalna – spontaniczna decyzja, ograniczone miejsce, zwykłe przeoczenie. Ale uprzedzenie już wykonało swoją pracę: zaszczepiło niepokój.
Sąsiad zmienił auto. Nowe, błyszczące, z wyższej półki. I znów myśl: „teraz będzie się wywyższał”. A może po prostu spełnił swoje marzenie? Może latami odkładał? Może to nagroda za trud? Uprzedzenie jednak podpowiada inną historię – mniej życzliwą, bardziej podejrzliwą.
Koleżanka z pracy pojechała na rekolekcje. Zamiast inspiracji pojawia się ironia: „czy ona musi być taka święta?”. A może właśnie ma odwagę zrobić coś, czego inni się boją – zatrzymać się, zajrzeć w głąb siebie, uporządkować chaos?
Maj uczy nas patrzeć inaczej. Litania loretańska nie jest tylko powtarzaniem pięknych tytułów – jest szkołą widzenia. Jeśli Maryja jest „Zwierciadłem sprawiedliwości”, to znaczy, że odbija prawdę bez zniekształceń. Jeśli jest „Przyczyną naszej radości”, to może właśnie dlatego, że uczy patrzeć bez uprzedzeń. Bo uprzedzenia odbierają radość. Zamykają nas w świecie domysłów i podejrzeń. Budują dystans tam, gdzie mogłaby być bliskość. Tymczasem maj zaprasza do czegoś odwrotnego: do odwagi prostego, życzliwego spojrzenia.
Może więc najpiękniejszą majową praktyką nie będzie tylko udział w nabożeństwie, ale decyzja, by choć raz dziennie spojrzeć na drugiego człowieka „bez filtra”. Bez dopowiadania historii. Bez szybkich wniosków. Z odrobiną łagodności. Bo być może to właśnie jest najkrótsza droga przez maj – i przez życie. I na tej drodze – jak zachęca Leon XIV: „Niech Maryja Panna zawsze nam towarzyszy w naszej wędrówce i oręduje za nami i za całym światem”.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Przed egzaminem dojrzałość co czwarty maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.