Taka matka jak moja

Do ks. Piotra Wenzla, tuż przed wyjściem pielgrzymki na Jasną Górę, przyszedł z płaczem chłopak z noclegowni. Powiedział, że bardzo chciał iść, ale nie da rady. Pokazał stopy, które odmroził zeszłej zimy. Były bez palców.

Aż 30 z 45 moich pielgrzymów nie jestem w stanie sam pomóc – mówi ks. Piotr. – Tu może zadziałać tylko Matka Boża. Trudne sprawy wymagają takiej drogi. Idą po cuda, zapominając, że ich wyjście z noclegowni, melin, smutku już jest cudem.

Ksiądz nieraz się przekonał, że wystarczy kilka minut uwagi poświęconej drugiemu, żeby zmieniło się jego życie. Dwa tygodnie temu zajrzał na 3 minuty do mieszkania Wiesława, żeby spytać, jak mu się żyje, i dzięki temu mężczyzna pielgrzymuje razem z nimi. 30 lat temu, kiedy był przewodnikiem górskim, ślubował śpieszyć na pomoc potrzebującym. Konsekwentnie robi to dziś.

***

– Może podczas drogi zrobią wam się rany na nogach, ale mamy siostry, które pomogą w ich opatrywaniu – informuje ks. Piotr na starcie pielgrzymki w sanktuarium w Leśniowie. – Są też inne rany do uleczenia, w sercu – dodaje 9-letnia Weronika, która idzie w pielgrzymce z mamą. Ksiądz chwali, mówi, jaka jest mądra.

Nie jest 
supermanem

To już trzecia pielgrzymka bezdomnych, biednych, mających na przeżycie kilka złotych dziennie, którymi zajmuje się ks. Piotr Wen­zel. Mieszkają w Rudzie, Wirku, Goduli – dzielnicach Rudy Śląskiej, a od dwóch lat, czyli od czasu, gdy został proboszczem parafii św. Andrzeja Boboli w Wirku, ściągają do niego. Pani Iza, która tylko o księdzu słyszała, kiedy znalazła się po pobiciu na OIOM-ie, kazała lekarzom powiadomić właśnie jego. Nie jest w stanie iść, ale jedzie za pielgrzymką w podzięce za życie. – Kiedy przyszedłem, probostwo było w ruinie – opowiada ksiądz. – W jego odnowieniu pomogli mi bezdomni.

W podpiwniczeniu uruchomił dla nich dzienny dom pobytu. Cieszy się, że zjednoczyli w niesieniu pomocy innym jego parafię, liczącą 1600 wiernych. Kiedy ogłosił, że potrzebują plecaków na pielgrzymkę, dostał ich całą górę. Co niedziela o 12.00 sprawuje dla podopiecznych dodatkową Mszę św., po której około 80 osób spotyka się na wspólnym obiedzie, fundowanym przez zaprzyjaźnione restauracje. Nie zdarzyło się, żeby ktoś z parafian świętujących urodziny nie przyniósł im blachy z ciastem.

Działania księdza są tak skuteczne, że rocznie 30 przychodzących do niego alkoholików korzysta z zamkniętej terapii odwykowej. To wielokrotnie wyższe wskaźniki niż w klubach AA w okolicznych miastach. – Nie jestem supermanem – zastrzega. – Nic bym nie zrobił bez chętnych do pomocy.

W organizacji pielgrzymki wspiera go Alina Szulirz, szefowa Stowarzyszenia Filipa Nereusza, dziewica konsekrowana. Przyznaje, że wyszli w drogę dzięki ofierze, która niedawno wpłynęła na konto stowarzyszenia. – Jak widać, można zainwestować w to, żeby ktoś spotkał się z Panem Bogiem – mówi. Kiedyś zaproszono ją do dyskusji „Po co ubogim potrzebny jest Pan Bóg?”. – Bo potrzebne są im wiara, nadzieja, miłość – odpowiedziała. – Wielu szuka pomocy u terapeuty, ale to Pan Bóg zmienia głębiej, lepiej, szybciej.

Ksiądz Piotr zaczął zajmować się potrzebującymi jako młody wikary. Któregoś dnia biedny mieszkaniec familoka zaprosił go do domu: „Niech ksiądz przyjdzie i nam pobłogosławi”. Poszedł, a potem inni zaczęli go zapraszać, wierząc, że jego modlitwa pomoże na problemy – na to, że chłop pije, że brak im pracy i zdrowia. Abp Wiktor Skworc, widząc jego zaangażowanie, ustanowił go koordynatorem programu „Światło w familoku”, mającego na celu ewangelizację ubogich.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11