Do tego wyjątkowego, ze względu na rozmiar i znaczenie, wydarzenia religijnego potrzeba zaangażowania dwóch tysięcy wolontariuszy: ludzi świeckich i księży. I nie chodzi tu wcale w pierwszej kolejności o promocję, ale o sprawdzian wiary.
Zanim pojadą do Krakowa na spotkanie z papieżem Franciszkiem, przyjadą na kilka ważnych dni do Lublina oraz innych miast archidiecezji. Mowa o sporej grupie Belgów i Francuzów, Hiszpanów i Brazylijczyków, Argentyńczyków, Filipińczyków, Amerykanów, Włochów, Ukraińców i Niemców. Przedstawiciele tych krajów świadomie wybrali archidiecezję lubelską, aby przeżywać w niej etap diecezjalny Światowych Dni Młodzieży.
Szansa
Priorytetem nie jest promocja miasta czy regionu, a nawet manifestacja religijności, ale sprawdzian naszej gościnności i realne zaangażowanie w życie wspólnoty opartej na wierze. „W szeregach wolontariuszy pracujących na rzecz ŚDM są jeszcze miejsca dla wszystkich, którzy chcieliby się włączyć w tę służbę. W posłudze wolontariuszy nie chodzi o jednorazową, okazjonalną mobilizację. Istotą ich pracy jest doświadczenie radosnego czynienia dobra we wspólnocie Kościoła, które będzie kontynuowane w dalszych inicjatywach duszpasterskich po zakończeniu spotkania w Lublinie i Krakowie. Tej szansy nie wolno zmarnować ani duszpasterzom, ani działającym już wspólnotom młodzieżowym” – pisał w liście pasterskim na Wielki Post abp Stanisław Budzik.
Lider parafii
Aleksandra Dyjak jest rzecznikiem ŚDM archidiecezji lubelskiej, zawodowo pracuje jako rzecznik prasowy urzędu miasta w Świdniku. Agnieszka Styczeń jest lekarzem i pracuje w klinice kardiologii, a w sztabie ŚDM jest koordynatorem działu tłumaczeń i współpracy z zagranicą. Uważają, że potrzeba większego zaangażowania ze strony wolontariuszy i duszpasterzy.
– Jako osoba wierząca nie wyobrażam sobie, aby przejść obok tego wydarzenia obojętnie. Mamy już marzec, a przed nami dużo pracy. Obserwując zaangażowanie różnych osób, grup czy parafii mogę powiedzieć, że jedni robią wszystko żeby się włączyć, inni – żeby się wyłączyć – ocenia Aleksandra Dyjak. Z kolei Agnieszka Styczeń uważa, że potrzeba większego niż obecnie zaangażowania niektórych parafii. – Korzeniem całej inicjatywy są parafie – twierdzi.
Natalia Kulig jest liderem wolontariuszy w parafii Dobrego Pasterza w Lublinie. Docenia pracę komitetu organizacyjnego ŚDM w Lublinie, ale potwierdza, że na poziomie parafii najwięcej zależy od księży. – Mamy od proboszcza zielone światło w kwestii przygotowań do ŚDM w naszej wspólnocie. Ale to księża nas znaleźli i zachęcili do działania. Udzielamy się przy wielu akcjach parafialnych i widzimy sens takiej aktywności. Sama bym nie była w stanie pozyskać tylu odpowiedzialnych wolontariuszy – wyjaśnia.
Agnieszka Styczeń pochodzi z diecezji tarnowskiej i upiera się, że liczby są ważne nawet w przestrzeni duszpasterskiej – bo mówią same za siebie. – Gdy w Lublinie organizowaliśmy diecezjalny dzień skupienia, to przyszło 50 osób, a w diecezji tarnowskiej było ponad 5 tys. Przecież liczby nie biorą się z powietrza. A może nasz sposób promocji i dotarcia do parafii jest niewłaściwy – zastanawia się.
Twierdzi, że obecnie podstawą jest zorganizowanie sztabów parafialnych tam, gdzie ich jeszcze nie ma. – Sztab to inaczej grupa wolontariuszy, osób młodych i starszych, pod przewodnictwem księdza. Kolejnym krokiem jest przygotowanie programu dla przybyłych gości z zagranicy na dni od 20 do 25 lipca. Jeszcze nie wszystkie parafie ten plan przesłały. Oprócz takich punktów programu jak Msza św., czy inne modlitwy powinno się w nim znaleźć miejsce na zwiedzanie ciekawych miejsc w danej miejscowości, czy spotkania z interesującymi ludźmi. Tego nie musi robić sam ksiądz, w każdym miejscu są aktywne i kreatywne osoby, więc wystarczy do nich dotrzeć – tłumaczy. – Powinny to być osoby, które będą potrafiły zaprezentować, czy nawet promować, konkretną miejscowość. Każdej społeczności lokalnej powinno zależeć na tym, żeby przyjąć młodzież z zagranicy i pokazać życzliwość, gościnność i wiarę – dodaje Dyjak.
Zakwaterowanie
Do dziś zgłosiło się 3,5 tys. młodych z zagranicy, ale przyjechać do archidiecezji lubelskiej ma 6 tys. – Dni w diecezjach to swoistego rodzaju rekolekcje, podczas których można poznać mieszkańców i kulturę konkretnego miejsca. Tego obcokrajowcy nie doświadczą w takim zakresie w Krakowie. Dlatego nie powinniśmy się wzbraniać przed zaproszeniem ich do naszych domów. To może być doświadczenie życia i niezwykła przygoda wiary, niecodzienna szansa, by zobaczyć, że ludzie z całego świata wierzą w tego samego Boga. Pielgrzymi nie oczekują ekskluzywnych warunków, wystarczy im kawałek podłogi i nasze serce – podsumowuje A. Dyjak.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Powinno Jej się oddać honory królewskie, bo Ona prowadzi nas do swojego Syna.