Gdziekolwiek jesteście, wracajcie

– Bóg nie wiąże sobie rąk sakramentami, a moc Eucharystii jest tak duża, że jest w stanie oczyszczać i zmieniać każde życie – mówił o. Jacek Szymczak OP.

Oratorium im. św. Jana Pawła II, krzyż na ścianie, przed nim ołtarz, na którym palą się dwie świece. Wokół stołu Pańskiego siedzi grupa osób w półokręgu, jakby każdy chciał stanąć w bliskości z Jezusem. Rozpoczyna się Eucharystia, znak krzyża, słowo Boże i ten najważniejszy moment, przeistoczenie, kiedy w sercu rodzi się pragnienie Komunii, przyjęcia Chrystusa, posilenia się, bycia razem na uczcie, usłyszenia słów kapłana: „Ciało Chrystusa”...

Ale kiedy przychodzi moment Komunii, kapłan nie staje z puszką, nie wyjmuje z niej Ciała Chrystusa. Wystawia Najświętszy Sakrament i nastaje cisza, czas adoracji, trwanie. Później błogosławieństwo indywidualne Najświętszym Sakramentem. Uczta bez posiłku. Msza św. się skończyła. Tylko dwie osoby przyjęły Komunię. Można powiedzieć, że gość przybył na trzydniowe wesele i w jego trakcie nic nie zjadł, nie pił. Większość może zapyta, cóż to za przyjęcie? Po co trwać przy stole głodnym, patrzeć na wykwintne dania i nic nie zjeść, nie ucztować ze wszystkimi? – A ja się zapytam o motywację. Co jest dla ciebie w centrum wesela? Syto zastawiony stół czy para młoda? Czy przyszedłeś się najeść, czy aby być i cieszyć się miłością młodych? Nie każdy człowiek ma tak ułożone życie, żeby mógł przyjąć Komunię, ale błogosławieństwem jest, kiedy ma pragnienie trwania z Oblubieńcem – mówi o. Jacek Szymczak OP.

Czy jest dla mnie miejsce?

Kiedy popełnimy grzech i idziemy na Eucharystię, nie przyjmujemy Ciała Chrystusa. Nie da się uniknąć wrażenia, że ktoś nas obserwuje, za chwilę współmałżonek będzie dopytywać, co się stało, a jeśli sytuacja będzie się powtarzać, zauważą to również sąsiedzi, zwłaszcza w małych miejscowościach, gdzie jest jedna parafia. Zaczynamy się czuć napiętnowani, zaczynamy myśleć, że zostaliśmy wykluczeni ze wspólnoty, że niegodni jesteśmy Kościoła. – A rzeczywistość Kościoła jest inna. Dlatego te rekolekcje dla osób żyjących w związku niesakramentalnym odbywają się pod hasłem: „Jesteście Kościołem!”. Bo fakt, że ktoś żyje w takim związku, nie wyklucza go z Kościoła – mówi ks. Karol Krukowski, organizator – wraz z parafią pw. Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie – trzydniowych rekolekcji.

– Pragnienie organizacji takich rekolekcji zrodziło się z doświadczeń wizyt duszpasterskich, kolęd. Osoby żyjące w związkach niesakramentalnych najczęściej nie przyjmują w domu kapłana. Boją się osądów, że on wytknie im grzech, sponiewiera, nakrzyczy, będzie wzbudzał poczucie winy i podsycał lęk, że „zbawienia to ty, człowieku, nie zaznasz” – mówi ks. Karol. Były pary, które mimo tych lęków zapraszały kapłana. Prosiły o błogosławieństwo. Często podczas rozmów mówiły o swojej tęsknocie za sakramentami, że się modlą, kochają, ale tak się ich życie potoczyło... „Czy jest dla nas miejsce w Kościele?” – pytali. – Z wieloma takimi osobami utrzymuję kontakt. Stąd te rekolekcje. Uczestniczyły w nich 24 osoby. Myślę, że to dobry zaczyn, by powstała przy parafii wspólnota takich osób – dodaje.

Kościół był daleko

Wśród uczestników rekolekcji są Bożena i Mirosław. To oni, jako jedyni, przyjmowali podczas Mszy św. Komunię. Są ze sobą od 18 lat, oboje po rozwodach, ale nie mieszkają razem i postanowili niedawno, że ich związek będzie biały. – Kiedyś wziąłem ulotkę i przeczytałem, że odbędą się takie rekolekcje. Później ks. Karol przysłał mi SMS. Nie mieliśmy więc wyjścia, trafiliśmy na te rekolekcje – śmieje się Mirosław. – Na pierwszym spotkaniu okazało się, że większość osób jest w zupełnie innej sytuacji niż my. Nie przystępują do Komunii, boleją z tego powodu, źle się czują – dodaje Bożena.

Wspomina czas, kiedy i ona z bólem patrzyła na przystępujących do Komunii, trawiła ją tęsknota. I choć czuła się przez to gorsza, nigdy nie obwiniała Kościoła za tę sytuację, gdyż zdawała sobie sprawę z tego, że jest to konsekwencja jej wyboru. Jej ból spowodował, że zdecydowali się na tzw. biały związek, by móc w pełni uczestniczyć we Mszy św. – Mieliśmy szczęście, bo nie spotkaliśmy kapłana, który źle by nas ocenił. Podczas rekolekcji wiele osób wyznawało, że takie sytuacje im się zdarzały, odrzucenia, oskarżenia i niezrozumienie. A zdecydowaliśmy się na uczestnictwo w rekolekcjach, aby wzmocnić swoją wiarę – opowiada Mirosław.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6