Tadeuszu, nie bój się

O problemach Kościoła na Białorusi z abp. Tadeuszem Kondrusiewiczem, metropolitą mińsko-mohylewskim, rozmawia Andrzej Grajewski

Andrzej Grajewski: W 1989 r. został Ksiądz Arcybiskup pierwszym od 1945 r. biskupem na Białorusi. W jakich okolicznościach Ksiądz Arcybiskup dowiedział się, że zostanie administratorem apostolskim dla katolików obrządku łacińskiego na Białorusi?

Abp Tadeusz Kondrusiewicz: Byłem wtedy proboszczem dwóch parafii w Grodnie, tzw. franciszkańskiej, czyli Matki Boskiej Anielskiej, oraz św. Franciszka Ksawerego. W tej ostatniej byłem pierwszym kapłanem po 28 latach przerwy. Wiosną 1989 r. jeden z księży powiadomił mnie, że papież chce mnie mianować biskupem i trzeba było wyrazić zgodę. Nie było to proste, gdyż istniał Związek Radziecki, który oficjalnie nadal był krajem ateistycznym. Wiedziałem, co to znaczy biskup w takiej sytuacji, i dlatego wyraziłem zgodę. Ponieważ postanowiono, że konsekracja odbędzie się w Watykanie, trzeba było wyrobić paszport i otrzymać wizę, a także kupić bilet lotniczy z Moskwy, co nie było wtedy łatwe. Po konsekracji w bazylice św. Piotra podeszliśmy wspólnie z papieżem i trzema nuncjuszami, z którymi otrzymywałem święcenia, do Piety. Nie wiem, co ojciec święty wyczytał na mojej twarzy, ale chyba zauważył zaniepokojenie i niepewność. Wziął mnie wtedy mocno za ręce i silnym głosem powiedział: „Tadeuszu, nie bój się. Modlę się za ciebie, wszystko będzie dobrze”. Z tym przesłaniem wróciłem do domu.

Ilu wówczas było kapłanów na Białorusi?

62 księży, najczęściej starszych wiekiem, i około 120 czynnych kościołów. W ciągu półtora roku mojej biskupiej posługi na Białorusi, przed przeniesieniem mnie do Moskwy w 1991 r., udało nam się odzyskać jeszcze 97 kościołów. Do pracy na Białorusi przyjechało wkrótce 50 księży z Polski. Najważniejsze było założenie seminarium duchownego w Grodnie, które do dzisiaj ukończyło ponad 200 księży.

Tamte półtora roku wspominam jako błogosławiony czas. Stale odczuwałem wsparcie Jana Pawła II, ale także nasi ludzie byli bardzo zdeterminowani. Z wielką odwagą upominali się o swoje świątynie, o kapłanów, prawo do religii w życiu publicznym. Obowiązywał wówczas przepis, że aby parafii zwrócić kościół, musi mieć ona proboszcza. W pewnym okresie wielu kapłanów było formalnie proboszczami w kilku parafiach, a rekordzista miał ich aż 17. Trzeba jednak było wykorzystać historyczną okazję, jaka wówczas się pojawiła.

A dzisiaj jest szansa, aby papież Franciszek przyjechał do Mińska?

U Pana Boga wszystko jest możliwe. Kto by kiedyś pomyślał, że rozpadnie się Związek Radziecki, że powstaną tam diecezje katolickie, będą działać biskupi, katolickie media, będą otwarte seminaria… Dzisiaj Kościół katolicki na Białorusi dysponuje w miesiącu blisko 4 godzinami religijnych programów w telewizji publicznej. Przecież to wszystko jeszcze w latach 80. ubiegłego wieku trudno było sobie wyobrazić. Jan Paweł II dostrzegał zaś taką możliwość, dlatego działał z pewnością i konsekwencją.

Wierni z Białorusi pojadą na kanonizację?

Oczywiście, będzie nas wielu. Wyjazdy organizują zarówno parafie, jak i biura pielgrzymkowe. Spotkamy się po kanonizacji w kościele św. Anny w Watykanie, gdzie odprawię Mszę św. dziękczynną dla naszych pielgrzymów.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7