Historia chorego, nie choroby

Nic nie jest tak własne jak „własny” jest ból, cierpienie, krzyż. Za każdą historią choroby pisaną medycznym żargonem kryje się historia chorego. Ludzka historia. Ludzka do bólu.

Bardzo mi w tym pomogła moja siostra. Wcześniej nigdy nie mieliśmy dla siebie czasu. Od kiedy zachorowałem, dzwoniła do mnie co drugi dzień i długo gadaliśmy ze sobą. Ona mnie mobilizowała do przestawienia na inne tory. Musisz się pogodzić z tym, że nie będziesz proboszczem, nie będziesz biegał z pielgrzymkami, procesjami. Zacząłem się zastanawiać. Skoro tylko siedzę, to może konfesjonał… Więc muszę pogłębić duchowość, postudiować. Wyszukałem w internecie studium kierownictwa duchowego w Krakowie u o. Wonsa. Zrobiła się nagle jakaś przestrzeń dla działania Pana Boga, pojawiły się nowe natchnienia, nowe nadzieje, scenariusze. Już się nie użalam nad sobą. Mam taki zapał, jakbym był klerykiem, jakbym dostał nowe życie. Oczyszczony przez pustynię, dostałem nowych skrzydeł. Odkryłem Biblię, zacząłem widzieć w niej nie materiał do homilii, ale usłyszałem w niej głos Pana Boga do mnie. Kiedyś miałem wielkie plany, lubiłem żeglarstwo, chciałem popłynąć na koniec świata. Teraz proszę Boga, żebym umiał jeszcze doczłapać do ambony i wytrzymać na czas kazania i żebym widział na tyle , by odprawić Mszę. Wyniszczony rakiem, operacjami ks. Tischner wygłosił najkrótszą konferencję o cierpieniu. Nie potrafił już powiedzieć ani słowa. Odwiedzającemu go Jarosławowi Gowinowi napisał na karteczce słowa: „Nie uszlachetnia”. Choroba sama w sobie jest zawsze złem. Chory powinien pójść do lekarza, ale prawdziwej nadziei nie znajdzie w medycynie. W jednym z ostatnich artykułów umierający ks. Tischner rozjaśnił to gorzkie wyznanie. Przywołując słowa św. Pawła: „Nie żyjemy dla siebie i nie umieramy dla siebie. Czy żyjemy, czy umieramy, należymy do Boga”, napisał: „Dzięki temu odkryciu możemy mieć udział w Boskiej godności cierpienia. Niemniej nie cierpienie jest tutaj ważne. Nie ono dźwiga. Wręcz przeciwnie, cierpienie zawsze niszczy. Tym, co dźwiga, podnosi i wznosi ku górze, jest miłość”. Katechizm: „Wzruszony tylu cierpieniami, Chrystus nie tylko pozwala dotykać się chorym, lecz także bierze na siebie ich nędzę (...). Nie uleczył wszystkich chorych. Jego uzdrowienia były znakami przyjścia Królestwa Bożego, zapowiadały uzdrowienie bardziej radykalne: zwycięstwo nad grzechem i śmiercią przez Jego Paschę. Na krzyżu Chrystus wziął na siebie cały ciężar zła i zgładził »grzech świata« (J 1,29), którego skutkiem jest właśnie choroba. Przez swoją mękę i śmierć na krzyżu Chrystus nadał cierpieniu nowe znaczenie; teraz może ono upodabniać nas do Niego i jednoczyć nas z Jego zbawczą męką” (1505).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12