Misyjna rewolucja papieża

Papież Franciszek wzywa Kościół do misyjnego nawrócenia.

Irytuje mnie ciągłe podkreślanie, że papież Franciszek dokonuje przewrotu w Kościele. Ale czytając Adhortację apostolską „Evangelii Gaudium” (Radość Ewangelii) przyznaję, że czuje się w niej niesamowitą siłę. To jest potężny powiew Ducha Świętego, tak, to jest wezwanie do duchowej rewolucji w samym Kościele. Poznajemy po raz pierwszy w dokumencie papieskim wysokiej rangi oryginalny styl Franciszka. Encyklika „Lumen fidei” była jednak bardziej Benedyktowa niż Franciszkowa. Teraz otrzymujemy tekst autorski natchnionego misjonarza, duszpasterza kochającego ubogich, domagającego się dla nich sprawiedliwości. To jest prorockie przynaglenie duchownych i świeckich, aby się obudzili i żyli w stanie permanentnej misji. Piszę te uwagi na gorąco po pierwszym czytaniu tego dość długiego tekstu. Przyjdzie czas na głębszą refleksję.

W tekście pojawiają się zwroty, które już znamy z papieskich homilii np. o tym, że ewangelizatorzy muszą mieć „zapach owiec”, o tym, że Kościół powinien wychodzić na ulice nawet, gdyby tam miał zostać poturbowany, o tym, że konfesjonał nie powinien być salą tortur. Franciszek pisze prosto z serca, bardzo emocjonalnie, z entuzjazmem. Pulsuje tutaj temperament południowca. Zresztą do takiej komunikacji z ludźmi wzywa, aby mówić z serca do serca. Czuje się tutaj ogień, którym chce nas zapalić. Nie stroni od kolokwializmów, prostych obrazowych porównań, bezpośrednich wyrażeń. To jest język, którego papieskie dokumenty chyba dotąd nie znały. Ale może właśnie tak trzeba dziś mówić i pisać, aby naglące wezwanie do misji dotarło do ludzi.

Konieczne jest misyjne przeobrażenie Kościoła tak, „aby zwyczaje, style, rozkład zajęć, język i wszystkie struktury kościelne stały się odpowiednim kanałem bardziej do ewangelizowania dzisiejszego świata niż do zachowania stanu rzeczy”. Papież marzy o tym, aby wszyscy ludzie Kościoła byli w postawie „wyjścia” do świata, aby zdobywać ludzi dla Chrystusa. „Duszpasterstwo w kluczu misyjnym wymaga rezygnacji z wygodnego kryterium pasterskiego, że »zawsze się tak robiło«”. Aby tak się stało, potrzebna jest odwaga i kreatywność, ale nade wszystko osobiste zaangażowanie, pasja ewangelizowania. Kościół „wyruszający w drogę” jest Kościołem otwartych drzwi, ma być domem dla każdego z jego niełatwym życiem. Kościół nie może koncentrować się na sobie samym – ale ma być skoncentrowany na Ewangelii i na docieraniu do wszystkich. To zaproszenie kieruje papież od początku swojego pontyfikatu.

Adhortacja zwiera także analizę pewnych znaków czasu, kontekstów współczesnych. Papież momentami przechodzi płynnie do obszaru katolickiej nauki społecznej. Z pasją krytykuje sytuację ekonomiczną świata, generującą niesprawiedliwość, kult pieniądza, zgodę na wykluczenie wielu grup społecznych. Zwraca też uwagę na dominującą kulturę subiektywizmu, zamykania się w sobie, chorego indywidualizmu. O wiele więcej jednak miejsca poświęca krytyce samego Kościoła niż świata. Wylicza przeszkody, które osłabiają ewangelizacyjny potencjał katolików. Miewamy kompleks niższości wobec świata, nie ma w nas radości, pasji, odwagi. We wnętrzu Kościoła pojawiają się pewne negatywne tendencje: jakiś rodzaj duszpasterskiej acedii, czyli duchowego lenistwa, pesymizmu, ulegania światowości, wewnętrzne konflikty. „Nikt nie może podjąć walki, jeśli nie wierzy w zwycięstwo” – cudne zdanie! Papież pisze o konieczności polepszenia jakości naszych relacji we wnętrzu samego Kościoła w duchu Chrystusowym. „Syn Boży przez swoje wcielenie zachęcił nas do rewolucji czułości”. Rewolucja czułości! Cóż to za zestawienie!

Dwa akcenty są – jak sądzę – bardzo osobiste. Franciszek sporo uwagi poświęca docenieniu pobożności ludowej, jej ewangelizacyjnej sile. Ta pobożność jest cechą ludzi prostych, ubogich. Papież pisze o niej bardzo pięknie. Zaskakująco dużo uwagi poświęca homilii. Daje właściwie mały wykład homiletyczny z bardzo praktycznymi radami, jak dziś głosić kazania. Chodzi mu o to, jak pisze ironicznie, by ani głoszący, ani słuchacze nie cierpieli podczas kazania. Potrzebujemy takich homilii, takich słów, dzięki którym pałają serca.

Cały jeden rozdział poświęcony jest społecznemu wymiarowi Ewangelii. To jest bardzo istotna sprawa dla Franciszka. Kościół musi być blisko ubogich, to jest warunek jego wiarygodności. Musimy słuchać krzyku ubogich, pisze papież. Pośród tych ubogich są również dzieci mające się urodzić. Papież podkreśla, że obrona nienarodzonych jest związana z obroną każdego prawa człowieka. Kościół nie zmieni swojej postawy w tej kwestii.

Ostatni rozdział poświęcony jest kształtowaniu ducha samych ewangelizatorów, czyli nas wszystkich, ochrzczonych. Pierwszą motywacją do ewangelizacji jest osobiste doświadczenie miłości Jezusa. Chodzi o wstrząs, o zamianę zimnego czy letniego serca na serce gorące.  Bliskość Jezusa musi łączyć się bliskością wobec ludzi, zarówno wspólnoty Kościoła, jak i tych daleko od niego. Głosiciel Ewangelii otwiera się działanie Zmartwychwstałego i Jego Ducha, który ciągle wyciąga nas z grobów naszego pesymizmu, zwątpienia, grzechów i naznacza nowym misyjnym ogniem. Niezbędna w ewangelizacji jest także moc wstawienniczej modlitwy.

Do tego tekstu będziemy jeszcze wracać. Jest w nim wielki ogień, czujemy zapał i entuzjazm Piotra naszych czasów. Nie jest to bynajmniej wezwanie do tworzenia jakiegoś nowego Kościoła. Istotą rewolucyjnej siły Franciszka pozostaje Ewangelia – jej radość, jej moc, jej piękno. Czytajmy, chłońmy, dajmy się zapalić.

Przeczytaj tekst adhortacji „Evangelii Gaudium”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • pjan
    27.11.2013 21:52
    Encyklika Fides et Ratio błogosławionego JPII zaczynała się od kluczowego dla niej stwierdzenia: wiara i rozum są jak dwa skrzydła na których człowiek wznosi się ku bogu. Myślę, że jest w to bardzo głęboka prawda. Jeśli się jednak przyjrzeć niektórym mediom katolickim, szczególnie tym bardziej na lewo, to widać, że to drugie skrzydło jest używane mniej i jakby z zażenowaniem. Bo pewnych rzeczy lepiej nie widzieć i nie rozumieć, to czyni życie prostszym, przynajmniej pozwala uniknąć działania.

    Spróbujmy jednak tego drugiego skrzydła konsekwentnie użyć. Ksiądz Jaklewicz wypunktował bardzo istotne dla pozycji nowego papieża sprawy: postawienie na ewangelizację, na zaangażowanie wiernych, na duchowość ludową, na otwartość i wyjście do innych ludzi. To jest naprawdę bardzo istotna sprawa.

    Adhortacja zawiera jednak też niepokojące sygnały. Trzeba przyznać, że Franciszek wcale takich sygnałów nam nie szczędzi. Udaje się co prawda sprawy jakoś zamykać, ale to wszystko stawia pytanie, co tak naprawdę zamierza zrobić nasz nowy papież.

    A sygnały są następujące:
    - pomniejszenie roli papiestwa, sprowadzenie papieża do roli biskupa Rzymu i to w sytuacji, kiedy papiestwo jest tak bardzo potrzebne, co było chyba najlepiej widać przy śmierci JPII i ustąpieniu BXVI
    - episkopalizacja kościoła posunięta tak daleko, że poszczególne episkopaty miałyby stanowić w sprawach wiary; przypomina to sytuację u prawosławnych i protestantów, gdzie każdy zbór ma własne "prawdy wiary"
    - zwiększenie roli świeckich, szczególnie kobiet i młodzieży, nie wiadomo jednak, na ile ma to być formalne uczestnictwo w procesach decyzyjnych, a na ile zwiększone zaangażowanie
    - niejasne podejście do nauczania KK, szczególnie tego wyrażonego w nauczaniu poprzednich soborów i papieży; czy jego zdaniem ma nastąpić zerwanie ciągłości, czy tylko przesunięcie akcentów

    Dzisiaj problemem głównym wielu zachodnich społeczeństw jest tzw "dekonstrukcja" prowadzona przez nową lewicę:
    - dekonstruuje się struktury społeczne i prawne w celu wychowania nowego człowieka
    - dekonstruuje się poczucie tożsamości narodowej - u nas jest to proces bardzo zaawansowany
    - dekonstruuje się strukturę własnościową i ogromny kapitał narodowy przechodzi w ręce prywatne
    - dekonstruuje się rodzinę, co skutkuje jej rozpadem i życiem na kocią łapę
    - dekonstruuje się role męskie i kobiece, co skutkuje zupełnym zagubieniem w małżeństwie
    - dekonstruuje sie samą tożsamość płciową (ostatnio dyskutowana u nas ideologia gender)
    ...

    Wypowiedzi papieża Franciszka sugerują, że zamierza on podjąć kroki w kierunku reorganizacji Kościoła, oczywiście z jak najlepszą motywacją ewangelizowania i wychodzenia ku niewierzącym z pominięciem niepotrzebnego balastu organizacyjnego. Dla wielu, jest to bardzo przekonywująca motywacja.

    Osoby mające wiedzę o funkcjonowaniu instytucji z zaskoczeniem słuchają niektórych jego wypowiedzi na temat reorganizacji instytucji watykańskich. Np, że chce się kontaktować z wszystkimi biskupami bezpośrednio. To bardzo piękne podejście, ale w praktyce niemożliwe do realizacji. Człowiek nie jest wyłącznie duchem, ale i ciałem. Tak samo Kościół nie tylko ma wymiar boski, ale i ludzki i może być opisywany także w kategoriach organizacyjnych, jak każda inna instytucja ludzka.

    Znając życie i realia polityczne, słowa sugerujące angażowanie młodzieży w proces decyzyjny wywołują zdziwienie. Pojawiają się wprawdzie projekty lewicy rozszerzenia np. praw wyborczych na 16. latki, ale robią to dlatego, że młodzieżą łatwiej jest manipulować. U nas to waśnie młodzież głosowała w wyborach na PO ("odbierz babci dowód"), a potem na Ruch Palikota. Nie jest też jasne, w jaki sposób kobiety mają być zaangażowane i jakie to kobiety mają być: czy pokroju Marianny Popiełuszko (w co szczerze wątpię), czy pokroju gościowych ikon wiary w rodzaju red. Gawryluk z TVNu, pewnych aktorek, czy p. Masłowskiej. To takim ikonom, GN i niektóre inne media katolickie, udostępniają swoje łamy.

    Tak jest i w polityce, wielu polityków przedstawia cele i roztacza wspaniałe wizje, ale potem realizacja tych celów i wizji okazuje się wcale nie taka prosta, a bardzo często zamiast poprawy następuje pogorszenie i to radykalne. Diabeł siedzi w szczegółach.

    Doświadczenie poucza nas też, że mówienie o ewangelizacji, angażowaniu wiernych, roli kobiet, nie zawsze gwarantuje dobre skutki. Tak było w przypadku zmian po soborze watykańskim drugim. Mówiono o "duchu soborowym" i wiośnie Kościoła, a na zachodzie nastąpiło zupełne pomieszanie w sprawach wiary i moralności, oraz do masowych odejść wiernych.

    Myślę, że jest tu potrzebna wielka modlitwa ze strony wiernych o światło Ducha Świętego dla nowego papieża, żeby mobilizując Kościół nie dopuszczał do jego niszczenia.
  • Maglarek
    28.11.2013 02:14
    Przypominam, ze juz w 1979r. papiez Jan Pawel II wezwal Kosciol do nowej ewangelizacji. Pozniej wielokrotnie ponawial to wezwanie, ktore i tak zostalo zignorowane przez wiekszosc hierarchow. Benedykt XVI ponowil to same wezwanie do ewangelizowania ochrzczonych ale nie zyjacych swoja wiara, zwolal nawet synod w tej sprawie. Nowa ewangelizacja to wedlug Jana Pawla II wezwanie do glebokiego nawrocenia,czyli odwrocenia sie od sytuacji grzechu,stanu obojetnosci czy samozadowolenia calkowite zwrocenie sie ku Chrystusowi.Franciszek wiec nie mowi niczego "rewolucyjnego" czy nadzyczajnego.Mozna powiedziec papiez z Ameryki nie odkrywa....Ameryki.
    ps.Calkowicie zgadzam sie z opinia "pjan"
  • gut
    28.11.2013 15:20

    Dzięki za tą refleksję! :)

  • JaGrzesznik
    28.11.2013 22:32
    Do dzieła bracia i siostry, Jezus wzywa!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11