Jestem dzieckiem Króla

Patrzyłem na twarze moich dzieci. I zastanawiałem się: Czy nie są szczęściarzami?

To biedne dziecko powinno mieć nieustanną czkawkę. Jest na ustach wszystkich. Nie ma dnia, by wertujące kolorową prasę kobieciny w Tykocinie, Lublinie, Sandomierzu i Zgierzu nie plotkowały o nowinkach wyciekających z pałacu królewskiego. Dziecko się narodziło. Dziecko zostało pokazane. Dziecko zostało przewiezione (rodzice nieumiejętnie zapięli fotelik). Dziecko ma imię.

Naprawdę nie śledziłem tych newsów. Zostałem nimi zbombardowany. Docierały do mnie z każdego możliwego odbiornika, który mijałem w czasie urlopu. Patrzyłem wówczas na twarze moich dzieci. I zastanawiałem się: Czy nie są szczęściarzami?

Są dziećmi Króla (uspokajam: nie piszę o sobie!). Należą do społeczności Royal Baby. Nie zdają sobie z tego sprawy. Skaczą z pomostu do wody, nie przeczuwając, że są w najbezpieczniejszych rękach świata. Też mają imiona. Te nadane przez nas i nieodgadnione. „Zwycięzcy – obiecuje w Apokalipsie Król Królów – dam biały kamyk, a na kamyku wypisane Imię nowe, którego nikt nie zna oprócz tego, kto je otrzymuje”.

Nawet jeśli za jakiś będziemy musieli się rozstać, spotkamy się w Królestwie. Ufam, że nas wpuści…

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6