Pedagogika patriotyzmu

Narodowe święto wywołuje silne emocje. Obok komentarzy do bieżących wydarzeń, potrzeba pogłębionej refleksji na temat patriotyzmu.

Nie dalej jak wczoraj wpadła mi w ręce książeczka „O patriotyzmie” napisana przez dominikanina o. Józefa M. Bocheńskiego. Jak czytam we wstępie, to jedna z ponad stu broszur wydanych przez tego zakonnika – kapelana Wojska Polskiego, uczestnika kampanii wrześniowej oraz bitwy pod Monte Cassino – w latach 1939 -1945. Większość z tych tekstów to przelane na papier konferencje wygłoszone do Polaków, w tym do żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie.

Nie zamierzam streszczać całej konferencji. Zainteresowanych odsyłam do broszury, którą nie trudno znaleźć w Internecie. Zwrócę uwagę tylko na dwie sprawy. 

Po pierwsze: definicja. „Patriotyzm ma przede wszystkim siedzibę nie w uczuciu, ale w woli: jest pewną sprawnością woli, pozwalającą na energiczne i stosunkowo łatwe pełnienie obowiązku wobec ojczyzny. Nie jest on więc uczuciem – aczkolwiek uczucie patriotyczne może walnie się przyczynić do jej należytego działania. Nie ten więc jest dobrym patriotą, kto ma najgorętsze uczucia patriotyczne, ale ten, kto potrafi najlepiej swój obowiązek patriotyczny spełnić.”

Oczywiście nie chodzi o wyrugowanie czy lekceważenie patriotycznych uczuć. One też mają swoją rolę do spełnienia. Rzecz w tym, by się na nich nie zatrzymać. Emocje są zmienne i nietrwałe, taka ich natura. Opadają tak szybko jak wzrosły. Taki też jest zbudowany na nich „patriotyzm”, co dobrze obrazuje zdjęcie krążące w sieci po przegranym meczu z Czechami podczas piłkarskich Mistrzostw Europy: trawnik usiany biało-czerwonymi flagami – tymi samymi, które jeszcze przed chwilą powiewały nad głowami dumnych polskich kibiców.

Patriotyzm jest czymś więcej niż spontaniczną wiązką uczuć. Jest cnotą, czyli drogą „złotego środka” pomiędzy ekstremalnymi biegunami: z jednej strony obojętnością lub pogardą wobec własnej ojczyzny, z drugiej - „chorą miłością”, która prowadzi do pogardy lub nienawiści innych narodów.

Prawdziwy patriotyzm nie przychodzi bez wysiłku. Jest wyborem i codzienną pracą. O ile bowiem związek z własną ojczyzną jest czymś naturalnym i wrodzonym, o tyle miłość do niej jest czymś nabytym, wypracowanym, wyćwiczonym. Innymi słowy: patriotyzm jest owocem wychowania. Dlatego o. Bocheński proponuje zarys „pedagogiki patriotyzmu”, czterostopniową drogę kształtowania umysłu, wyobraźni, uczuć i woli.

Znów nie zamierzam szczegółowo omawiać poszczególnych etapów. Jeszcze raz odsyłam do pełnego tekstu konferencji. Zatrzymam się tylko przy pierwszym kroku patriotycznego wychowania: miłość zaczyna się od poznania.

Bo jest to punkt drugi, na który chcę zwrócić uwagę. „Kto chce swoją ojczyznę kochać, musi ją poznać - i im lepiej ją pozna, tym głębiej będzie ją kochał”, pisze zakonnik. Chodzi o poznanie ojczystej mowy, kultury, literatury, geografii a nade wszystko ojczystych dziejów. Historia bowiem jest nie tylko – jak głosi łacińska maksyma – vitae magistra, ale także nauczycielką patriotyzmu.

Wybaczcie, że skończę dygresją z zupełnie innej bajki, a właściwie filmu. Przypomina mi się dialog z serialu „Alternatywy 4” między dozorcą Aniołem a docentem Furmanem:
- „Czy pan wie, co oni teraz ci młodzi po nocach robią?
- No?
- Panie... za naszych czasów tego nie było, lekcje historii po nocach urządzają.
- Myślałem, że co gorszego.
- Panie, czy może być coś gorszego? Niech pan pomyśli. Człowiek, młody człowiek […] wykłady z historii po nocach urządza.”

Systematyczne okrajanie programu historii w szkołach świadczy o tym, że również dzisiaj nie brakuje intelektualnych potomków dozorcy Anioła. Tym jaśniej widać potrzebę wykładów z historii, urządzanych choćby „po nocach”.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8