Uzdrawianie uwielbieniem

O dorosłych związanych przez nadopiekuńcze mamusie i pustelni, która daje ewangelizacyjnego kopa, z Rafałem Kogutem OFM rozmawia Marcin Jakimowicz.

Nie przygniatają Ojca te historie? Za oknem wali disco polo, aż trzęsą się ściany kaplicy, pod farą złomiarze pchają wózki. Bytom nie jest duszpasterską sielanką…

– Ci, którzy mnie znają, wiedzą, jaką mam dewizę; „Z Jezusem dasz radę”. To motto mojego życia: „Z Jezusem dasz radę”.

Po godzinach grzebania w zranieniach i brudach innych nie ma Ojciec poczucia porażki?

– Nie. Jestem tu tylko po to, by siać. Jeden z kapłanów, rozmawiając ze mną, rzucił: „Rafał, czy ty myślisz, że będziesz widział owoce?” (śmiech).

A jednak przyjechałem do Bytomia, bo w wielu rozmowach o skutecznej formie duchowej terapii i nowej ewangelizacji padało co chwila Ojca nazwisko…

– Jestem po to, by siać. Nic więcej. Gdy trafiłem tutaj 6 lat temu, nie było tu żadnych wspólnot. Zaczęliśmy od powołania wspólnoty Żywego Różańca. Zależało mi na tym, by ludzie modlili się za parafię.

Wielu prowadzących modlitwy o uzdrowienie przyznaje, że wypowiedzenie proroctwa o tym, że Bóg dotyka tę czy inną osobę, jest dla nich rodzajem śmierci. To skok w ciemność. Nie dostają „odgórnego” SMS-a z listą osób, które mają odzyskać zdrowie.

– Dla mnie to oczywista konsekwencja słów Jezusa, który mówi: „Uwierz!”. Uwierz, w to, że działam, uzdrawiam przez twoje ręce. To kwestia wiary.

Dlaczego tak wiele uzdrowień dokonuje się w czasie modlitwy uwielbienia?

– Bo przywraca ona Bogu właściwe miejsce. Uwielbiam Go, oddaję Mu chwałę, skupiam się na Jego pięknie i przestaję wreszcie myśleć o sobie. Uwielbienie to uzdrowienie. Bóg uzależnia również często uzdrowienie od tego, czy przebaczymy. Człowiek, który przebacza, nie tylko uzyskuje wolność, ale i zwraca ją osobie, która go zraniła. Zdejmuje z jej szyi pętlę, którą spętał przez swe nieprzebaczenie.

Znam dorosłych ludzi, którzy nie wyjadą na weekend, jeśli nie uzyskają zgody nadopiekuńczej matki…

– Trafia do mnie wiele osób z podobnymi problemami. Trudno uogólniać: każda sytuacja jest inna. Zdarza się jednak, że zalecam ludziom zerwanie więzi z rodzicami. To tak toksyczne relacje, że bez tego radykalnego cięcia nie uda się wyjść na prostą. To bardzo bolesne, ale konieczne. Rodzice tak manipulują dorosłymi dziećmi, że włos na głowie się jeży…

Tyle że matka zazwyczaj wyciąga argument: „Ale przecież ja to robię z miłości!”.

– Przepraszam bardzo, kogo taka matka kocha? Córkę, która ma kompletnie zniszczone życie i nie jest w stanie podjąć żadnej samodzielnej decyzji? Nie! Kocha siebie samą. Dlatego nakłada więzy.

Nie wychodzi Ojciec z tych długich modlitw-terapii wycieńczony?

– Nie biorę tego na własne barki. To sprawa Jezusa, nie moja. W tym roku na kongresie ewangelizacyjnym w Kostrzynie bp Grzegorz Ryś powiedział wyraźnie: problem nie jest w tym, czy czujesz się dostatecznie silny, by służyć. Problem jest w tym, czy czujesz się… dostatecznie słaby. Dopiero wówczas dopuścisz do działania Boga. Ja nic nie potrafię. Jedynie, co mogę zrobić, to dopuścić do działania Jezusa. Cała reszta to już Jego problem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • czytelnik
    05.11.2012 13:41
    Jestem z innego dużego miasta. U nas grupa Odnowy w Duchu św. działa i modli się już 20 lat.Ludzie znajdują się pod dobrą opieką duszpasterską.Uwielbiają Trójjedynego i mocno współpracują na terenie parafii.To słuebne nastawienie sprawia,że coraz więcej "niedzielnych katolików" z czystej, zewnętrznej tradycji, staje się chrześcijanami o gorącej wierze. Modlitwa różańcowa jest w moim kościele zbiorowo odmawiana 4 razy dziennie, a więc chętni ( z Odnowy też) przez Maryję wielbią Boga w kościele górnym codziennie całym różańcem. Nie ma sprzeczności między tradycją a charyzmatykami, a jest służba ku umacnianiu wiary i miłości w parafii.Będziemy więc żarliwie i cierpliwie modlić się o wyważenie działań w Bytomiu!
  • katolik
    05.11.2012 13:58
    Jak to trudno odróżnić Boga od diabła.
    "I nic dziwnego. Sam bowiem szatan podaje się za anioła światłości." 2Kor 11: 14
  • danusia
    05.11.2012 14:17
    czytam i czytam by zrozumieć komentarze i chyba jestem za głupia.
    Bo o wierze wyssanej z mlekiem to mówi pan redaktor, nie ojciec. A rozmówcy dyskutują ze sobą czy polemizują z artykułem?
    Kłóćmy się czyj Pan Jezus lepszy, przecież o to "komuś" chodzi.
  • JA
    10.03.2014 15:55
    martwi mnie to co piszecie o proboszczu i chociaż z koncepcją proboszcza się zgadzam żeby ewangelizować przez pomoc. Jednak mam wrażenie, że kapłani zamykają się w stworzonej przez siebie grupie i zamiast ewangelizować to robią coś zupełnie przeciwnego mam wręcz wrażenie, że gubi ich pycha mimo swoich ckliwych wywodów o Jezusie ale w życiu z parafianami czują się pyszni.
    Msze na które ja uczęszczam są w Brzeziu obok Raciborza http://www.parafia-brzezie.pl/ polecam wszystkim tą parafię i proboszcz który nie tworzy swoich grup tam każdy czuje się wyjątkowy i oczekiwany.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7