Uzdrawianie uwielbieniem

O dorosłych związanych przez nadopiekuńcze mamusie i pustelni, która daje ewangelizacyjnego kopa, z Rafałem Kogutem OFM rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Wielu moich rozmówców opowiadało, że mamy w Polsce do czynienia z przebudzeniem duchowym, charyzmatycznym. To prawda czy żałosny chwyt marketingowy?

O. Rafał Kogut: – Myślę, że prawda. Bóg przychodzi w ogromnej mocy i konkretnie działa: kocha i daje siebie. To przebudzenie nie dotyczy jednak jedynie Polski: ono ożywia cały Kościół.

Dlaczego Bóg działa dziś w tak spektakularny sposób? Jedziemy do Ojca przez Chorzów: mijamy plakaty „Msza z modlitwą o uzdrowienie”, w Bytomiu plakaty „Msza z modlitwą…”.

– To nie jest pytanie do mnie (śmiech). To tajemnica Jego działania. Bóg w każdym czasie znajdzie sposób przychodzenia do człowieka. On bardzo pokornie dostosowuje się do naszych możliwości…

W Istebnej – niezwykle tradycyjnej góralskiej parafii założył Ojciec grupę modlitewną…

– Ja??? To Duch Święty! Byłem jedynie narzędziem.

Znam dobrze tę parafię. Jak przekonał Ojciec kilkadziesiąt osób, by wyszły poza tradycyjną, wyssaną z mlekiem matki wiarę i zaczęły posługiwać charyzmatami?

– Nie musiałem niczego robić. Ci ludzie sami tego pragnęli! Ja naprawdę nikogo nie ciągnąłem do wspólnoty. Było w nich ogromne pragnienie spotkania żywej osoby Jezusa. Szukali czegoś więcej niż tradycje, zwyczaje. Szukali osoby. Ja byłem wówczas w pustelni w Jaworzynce, niedaleko Istebnej.

Dlaczego pustelnia daje takiego kopa? Daniel Ange słyszy w Alpach: „Wyjdź do młodych”, o. Delfieux chowa się na pustyni, gdzie słyszy: „Wracaj do miasta, załóż wspólnotę”. Ojciec też dostał niezłego ewangelizacyjnego szwungu…

– Był taki czas w moim życiu, gdy zacząłem szukać ciszy. Zacząłem chodzić w wewnętrznej ciszy, nie słuchałem w domu żadnej muzyki, otwierałem się na to, co powie Pan Bóg. To doprowadziło mnie na pustelnię. Przyznam szczerze: byłem już 13 lat kapłanem, 20 lat przebywałem w zakonie, ale wciąż bardzo tęskniłem za spotkaniem żywego Boga. To doprowadziło mnie do całkowitego oddania życia Jezusowi. Przeżyłem chrzest w Duchu Świętym…

Co się zmieniło?

– Moja modlitwa. Zacząłem wreszcie budować relację z żywą osobą! Byłem proboszczem w Zabrzu, świetnie czułem się w duszpasterstwie, ale coraz mocniej tęskniłem za tym, by zostawić wszystko i pójść na pustelnię. To w naszym zakonie nic nowego. Franciszek nieustannie przebywał na pustelni, a jedynie od czasu do czasu wychodził do braci, by dzielić się tym, co rozeznał na samotnej modlitwie. To był mistyk, kontemplatyk. Pustelnia była najpiękniejszym czasem mego życia.

Jak Ojciec wytrzymał sam ze sobą? Moi znajomi chcieli zwiewać po kilku dniach rekolekcji ignacjańskich…

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7