Siłowa postawa rozbudza w wiernych antykościelne i antyżydowskie nastawienie.
Od czasu Soboru Watykańskiego II dialog z judaizmem budzi gorące dyskusje. Jest tak – w tym miejscu myślę o Polsce – bo nie opiera się on na równych zasadach. Winni nieakceptacji owego dialogu przez wiernych są ci, którzy go prowadzą, bo sposób jego prowadzenia jest niezrozumiały i nieakceptowany wśród wiernych. Nie może grupa osób narzucać swojego myślenia społeczności wierzących – tym bardziej, że poglądy tej grupy są czasami błędne, czasami jednostronne czy też sofistyczne. Zamiast uczynić krok wstecz i zapytać wiernych, czego nie rozumieją, co widzą inaczej i dlaczego, oni prą na siłę do przodu. Siłowa postawa rozbudza w wiernych antykościelne i antyżydowskie nastawienie. Rozbudzają oni nastroje, z którymi (rzekomo) walczą. W ten sposób sami szkodzą dialogowi z judaizmem.
Z punktu widzenia chrześcijaństwa powinno to wyglądać inaczej: 1) Należy podtrzymywać kontakty z Żydami, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tego samego Boga, ale prawda zbawcza objawiona i dokonana w Chrystusie nie może być wyciszana. 2) Nie należy usprawiedliwiać, wybielać nieprzyjęcia Chrystusa przez Żydów (wypaczanie historii zbawienia), ale trzeba pomóc im w otwarciu się na Niego.
Po pierwsze, dialog nie może mieć charakteru jednostronnego, w którym my, chrześcijanie, pochylamy się stale nad wiarą Żydów, zgłębiamy ich myśl religijną, a oni zamykają się całkowicie na myśl chrześcijańską. Nie jest to dialog, ale jednostronna „rozmowa”. W szczerym dialogu każda ze stron powinna wysłuchać racji drugiej strony. Jeżeli tego nie ma, wzajemne spotkania skutkują „urabianiem” przez myśl żydowską chrześcijan biorących w nich udział, którzy przejmują żydowskie myślenie i rozumienie historii zbawienia. Chrześcijanie judaizują się, a Żydzi nie tylko nie chrystianizują się, ale jeszcze utwierdzają w swoich przekonaniach, bo chrześcijanie czynią ustępstwa (np. pokazywanie się chrześcijan z symbolami judaizmu lecz nie odwrotnie). Ustępstwa zaś czyni z zasady ten, kto nie ma racji. Dlatego nasze ustępstwa stale utwierdzają ich w przekonaniu posiadania przez nich racji. Dialog z judaizmem w Polsce i poza nią powinien wyglądać inaczej.
Po drugie, należy zapraszać stronę żydowską do zapoznania się z myślą chrześcijańską. Nie wolno z tego rezygnować. Należy to czynić na zasadzie parytetu. Inaczej nie będzie to dialog. „Kładzenie akcentu w relacjach z judaizmem na to, co łączy, podczas gdy to, co dzieli, jest wyciszane, wymaga dużej czujności. Tym bowiem, co dzieli i co się wycisza, jest Osoba Chrystusa. Wyciszanie Chrystusa narusza istotę Ewangelii i ewangelizacji. Trzeba przyznać, że Chrystus jest największą przeszkodą w dialogu z judaizmem – wręcz niepokonalną. Chrystus jest skałą, o którą rozbija się każdy merytoryczny, doktrynalny dialog. Prowadzi to do konkluzji, że dialog z judaizmem nie jest w stanie być dialogiem, ale nawiązywaniem braterskich relacji” (Rakocy, Dialog z judaizmem…). Ale właśnie podczas braterskich spotkań powinno znaleźć się miejsce na poznanie wiary każdej ze stron. Inaczej dialog nie jest szczery, bo jedna ze stron nie chce poznać przekonań drugiej strony. Służy on tylko jednej stronie. Wówczas dialog może być jedynie spotkaniem towarzyskim. Wtedy jest na równych zasadach.
Podsumowanie
Ktoś zapyta, dlaczego tyle argumentów przemawia przeciwko tezom lansowanym obecnie przez środowisko prowadzące dialog z judaizmem. Odpowiedź jest prosta: bo owe tezy opierają się na wadliwych, błędnych założeniach. Pierwszym z nich jest przyjęcie w niektórych kręgach protestanckich – z racji ideologicznych, a nie teologicznych – tezy, że Żydzi mają swoją drogę do zbawienia, drogę poza Chrystusem. W Kościele katolickim w kręgach prowadzących dialog z judaizmem przybiera to łagodniejszą postać, ale to może być złudne, bo ostatecznie sprowadza się do tego samego błędu. Ten fakt rzutuje na całą głoszoną przez nich „teologię” jako system podporządkowujący prawdy zbawcze przyjętemu założeniu ideologicznemu. Przy tak błędnym założeniu wszystko będzie wadliwe. Mamy do czynienia z pseudoteologią, która wiedzie ku herezji.
W sprawie dokumentu katolickiej Komisji ds. Kontaktów Religijnych z Judaizmem z 2015 roku („’The Gift and the Calling of God are irrevocable’ [Rom. 11:29]”) należy powiedzieć, że w większości tekst jest poprawny. Posiada jednak „wtręty”, które są nie do przyjęcia. Ponadto wywody są niekiedy zawiłe, zagmatwane, czasami tendencyjne czy sofistyczne. Powód jawi się dosyć oczywisty. Trudno jest znaleźć racje na poparcie nieprawdziwej tezy; te zawsze będą pozorne. W polskim tłumaczeniu dokumentu znalazła się ponadto manipulacja (pkt 20), ponieważ z wypowiedzi Jana Pawła II w synagodze rzymskiej zostało usunięte względem angielskiego oryginału „w pewnym sensie”, kiedy papież mówił o Żydach „nasi starsi bracia”. Było to umyślne działanie, co wystawia złe świadectwo środowisku prowadzącemu dialog z judaizmem w Polsce. Z powyższych i innych racji dokument zasługuje na oddzielne potraktowanie.
Zastanawia to, że niektórzy chrześcijanie bardziej bronią judaizmu niż doktryny chrześcijańskiej; bronią go kosztem teologii katolickiej. Nasuwa się pytanie o to, czy są jeszcze chrześcijanami w swoim myśleniu czy może zostali zjudaizowani.
Konkludując, zdaję sobie sprawę z tego, że wszystko to, co napisałem, napisałem z chrześcijańskiego punktu widzenia, ale nie znam innego, bo nie znam innego Zbawiciela niż Jezus Chrystus.
Ks. prof. Waldemar Rakocy CM
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
„Te narzędzia przyspieszają naszą pracę, porządkują ją i obniżają koszty” .
Raport dokumentuje sytuację od 5 do 30 kwietnia 2026 roku na terenie miasteczka Taybeh.