Rejestrują upadek. Cudzy. Piętnują – bez zbytniej satysfakcji może, ale dobitnie.
Rejestrują upadek. Cudzy. Piętnują – bez zbytniej satysfakcji może, ale dobitnie. Wiadomo, należało się. Oni to co innego. Przekonani do własnych racji. Sprawiedliwość po ich stronie przecież. Niepostrzeżenie drugi staje się przeszkodą. Problemem. Czymś do skomentowania, wyliczenia słabości, wydęcia warg. Bo czego tu się spodziewać po tamtym ugrupowaniu, po tych biednych/bogatych. Po Nazarecie.
Wszyscy znamy takich chrześcijan (bo jak ich inaczej nazwać?). Takich, co to są solą: nieustannie podnoszą światu ciśnienie. Tak rozumieją siebie, swoją rolę, swoje tutaj miejsce.
Ale są i inni. Też ich znamy. Z twarzy, po imieniu. Hojni i cisi jednocześnie. Niepozbawieni słabości, to fakt. Ale dają to, co tak trudno nazwać. Inspirację. Zawstydzenie. Pokój. Aż chciałoby się ogrzać w ich świetle…
To dwa bieguny może. Dwie odrębne interpretacje Ewangelii. Dwie ludzkie podstawy, które ją streszczają, tłumaczą na język codzienności. Cała rozpiętość między nimi: słów, gestów, konkretnego działania. Gdzie jestem ja, w którym miejscu? Jak zachować tożsamość, a nie mieć kantów ostrych, rozdzierających? Można tak, nie wolno, trzeba?
Sól i światło. Dwa symbole, jeden cel. Pewnie że można wypaczyć. Można też źle zrozumieć – nie zawsze za ludzkim działaniem stoją złe intencje.
Zadziwiające skądinąd, jak często tłumaczymy wielkie idee sobie nawzajem. Widzimy je w innych, dzięki nim doświadczamy: światło na świeczniku, smak soli. Zaglądamy w ich twarze, portfele, jesteśmy zapraszani do ich domu, życia. Dostrzegamy czasem więcej niż by się zdawało. Uczymy się, zmieniamy. Odkrywamy: „Żyjemy, ponieważ jest w nas boskie tchnienie, boskie życie, boska chwała. Pytanie wobec tego brzmi nie: «Jak mam żyć na chwałę Boga?», lecz: «Jak mam żyć ja, który jestem tym, kim jestem, jak mam uwierzytelnić moje własne najgłębsze ja?»” (Henri Nouwen, „Genesee. Dziennik z klasztoru trapistów”).
Jak to zrobić? Zawsze obok siebie, razem, dla siebie nawzajem. Akompaniament i towarzyszenie, duchowe również. „W wielu językach europejskich w jednym i w drugim znaczeniu używane jest jedno określenie (niem. Begleitung, fr. accompagnement, hiszp. acompanamiento, wł. accompagnamento). Niemiecki leksykon muzyki definiuje to słowo w następujący sposób: «Granie drugiej partii, która zwykle nie posiada swojej własnej melodii; akompaniament polega na wspieraniu solisty, uwydatnianiu jego głosu i melodii. Akompaniament ma charakter wyczekujący i pomocniczy. Tylko podczas przerwy solisty akompaniator może swobodnie wykonywać własną melodię»” (Peter Blank, „Nie jesteś sam”).
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Dziś inicjatywa modlitwy i pojednania przeżywa już swoją 13. edycję w Kościele na całym świecie.
Do przejścia jest 20 kilometrów, a poszczególnymi stacjami będą kościoły znajdujące się na trasie.
Kościół od wieków przypomina o obowiązku regularnej spowiedzi.