Cztery zawiasy

W Anglii biskupi przywracają zasadę zachowania w piątki wstrzemięźliwości od pokarmów mięsnych. Niebawem mają też na właściwe miejsce w kalendarzu wrócić, przeniesione wcześniej na bardziej dogodne (niedzielne) terminy, uroczystości Objawienia Pańskiego, Wniebowstąpienia i Bożego Ciała. Znak czasu?

Chrześcijanie żyjąc i działając w świecie zawsze mniej czy bardziej muszą się do niego dostosowywać. Jeśli chcemy, by orędzie Jezusa stało się dla ludzi Dobrą Nowiną, nie możemy światu jawić się jako relikty z odległej przeszłości. Z drugiej strony niedobrze jest, jeśli na fali dostosowania się do współczesności gubi się chrześcijańska tożsamość. Gdzie są granice? Nie, nie kompromisu. O takim często w ogóle nie powinno być mowy. Gdzie są granice dostosowywania Ewangelii do współczesnego świata?

O ile przenoszenie ważnych uroczystości kościelnych na niedziele ma, moim zdaniem, ważne uzasadnienie – trudno świętować, gdy jest to normalny dzień pracy – o tyle rezygnowanie z postu to podważenie jednego z filarów, na którym opiera chrześcijańska duchowość. Podobnie jest w innych sprawach. Szczególnie bolesna w tym kontekście jest sprawa lekceważenia przez duchownych na Zachodzie wskazań Kościoła dotyczących konieczności indywidualnej spowiedzi.  To sprawa zbyt ważna, by ją poświęcać na ołtarzu wiary w to, że ludzie współcześni są mądrzejsi od swoich przodków.

Z drugiej jednak strony trzeba jasno powiedzieć: nie można mnożyć wymagań, które nie są wymaganiami płynącymi wprost z Ewangelii. Nie można odsądzać od czci i wiary tych katolików, którzy nie modlą się na różańcu, tych rodziców którzy decydują się na jedno tylko dziecko albo i tych, którym obce jest łączenie wiary i patriotyzmu. Czym więc się kierować?

Jako odpowiedź na tchórzliwą uległość wobec świata dość często panoszy się dziś w kręgach kościelnych opacznie rozumiane męstwo. Mnożą się ekstremizmy, w których drobiazgi urastają do rangi spraw pierwszorzędnych. Czasem trzeba mieć odwagę, by nawoływać do umiarkowania. Bo łatwo przypinać łatkę „postępowego katolika”, która dla niektórych jest jednoznaczna z pojęciem odstępcy i zdrajcy. Tymczasem teologowie moralni dawno już sprawę rozpracowali: mamy cztery cnoty kardynalne. Roztropność, umiarkowanie, sprawiedliwość i męstwo. To one powinny wytyczać zasady naszej wierności dziedzictwu i dostosowania się do współczesności. Bez nich życie moralne jest jak dwuskrzydłowe  drzwi bez zawiasów. Niestety, dwie pierwsze ostatnio się lekceważy.  A szkoda. Bez ich finezji wszystko robi się do bólu toporne.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • ziew
    22.05.2011 17:45
    no wlasnie.. roztromnosc, umiarkowanie.. szkoda ze moich czasow katolicyzmu takiego bylo tak malo...
  • xman
    22.05.2011 19:18
    Autor napisał: "nie można mnożyć wymagań, które nie są wymaganiami płynącymi wprost z Ewangelii". Jest to opinia problematyczna z tego zasadniczego powodu, że Kościół - cytując ostatni Sobór i Katechizm - "osiąga pewność swoją co do wszystkich spraw objawionych nie przez samo Pismo święte" (konst. Dei verbum 9; KKK 82), a mianowicie pewność tę osiąga przez Pismo Święte i Świętą Tradycję.

    No bo wiemy, że nie tylko katolicy mogą być zbawieni. Zbawiony może być też (w Bogu wiadomy sposób) człowiek, który nigdy nie słyszał o Jezusie. Oczywiście, tylko Jezus zbawia, ale nigdzie nie napisano, że samych katolików. W związku z tym nawet posłuszeństwo papieżowi - z tego punktu widzenia - nie jest absolutnie konieczne do zbawienia.

    Ale! Pełnia środków zbawienia istnieje tylko w Kościele katolickim, rządzonym przez Następcę św. Piotra. A ten odczytuje wolę Bożą tak z Pisma Świętego, jak i z Tradycji. Bądźmy więc ostrożni z sądzeniem, co "nie płynie wprost z Ewangelii", a co z niej wypływa. Tutaj tłumaczem jest właśnie Tradycja.
  • Wojtek
    22.05.2011 22:29
    Dla mnie odmawianie sobie jedzenia miesa, czy czekoladek (jak to robia dzieci w Anglii - niektore odmawiaja sobie owocow) nie prowadzi do wzrostu milosci Boga i blizniego, no moze milosci do zwierzat - ale w sumie zamiast miesa je sie ryby. Ja by wolal by zachecano do czynow milosierdzia,np odwiedzania chorych - do ktorych np. chodza ksieza, czy szafarze z komunia sw. Czy tym podobne. Zamiast jest czekolade to ja wziasc do szkoly samemu troche zjesc i sie nia podzielic z innymi.

    Co do spowiedzi indywidualnej sadza ze wiekszosc wierzacych jej nie potrzebuje, jest wiele sposobow na pojednania z Bogiem i czlowiekiem w Tradycji. Nie stawiajmy ksiezy pomiedzy ludzmi swieckimi a Bogiem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9