Duchowe piękno

W szkole świętych nabywamy umiejętności wprowadzania Ewangelii w konkret codziennego życia. Taki to już ich urok.

Ważne miejsce w rozwoju chrześcijaństwa zajmuje św. Benedykt z Nursji (ok. 480-547), którego wspomnienie liturgiczne przypada na dzień 11 lipca. Z wiadomości o nim możemy się przekonać, że ów mąż Boży wsławił się niezwykle mądrą i wyważoną regułą, która stała się podstawą dla bardzo wielu późniejszych rodzin zakonnych na Zachodzie. A założony przez niego zakon przyczynił się nie tylko do pogłębienia życia religijnego w Kościele, ale i szeroko rozumianej kultury. Duchowi synowie Benedykta zasłużyli się najwięcej dla pozyskania Chrystusowi ludów germańskich. Patrząc na owoce działalności tego Zakonodawcy, św. Paweł VI wyróżnił go w 1964 r. zaszczytnym tytułem głównego patrona Europy.

W jednej z katechez papież Benedykt XVI podkreśla, że „duchowość Benedykta nie była życiem wewnętrznym oderwanym od rzeczywistości. Pośród niepokojów i zamętu swoich czasów żył on pod okiem Boga i właśnie dlatego nie utracił nigdy z pola widzenia obowiązków życia codziennego oraz człowieka z jego konkretnymi potrzebami. Widząc Boga, zrozumiał rzeczywistość człowieka i jego misję” (9.04.2008). Dlatego też zasadniczą cechą, która wyłania się z „Reguły” św. Benedykta, jest – obok porządku – umiar, czyli zachowanie „złotego środka”, a więc roztropność we wszystkim: w modlitwie, uczynkach pokutnych, w pracy i w odpoczynku, w jedzeniu i piciu. Większość bowiem naszych przypadłości, jak: przemęczenie, znużenie, nuda, wypalenie i wiele innych chorób bierze się bowiem albo z różnych form „przedawkowania”, czyli „nadmiaru”, albo z oszukiwania swoich potrzeb. Umiar nie oznacza tu miernoty, ale stanowi ostrzeżenie przed popadaniem w skrajności, jak maksymalizm czy perfekcjonizm, które mogą zahamować rozwój duchowy. Natomiast umiar pozwala człowiekowi rozwijać w pełni swoje możliwości, z pominięciem mielizn, jakie stanowią równego rodzaju duchowe dziwactwa. Chodzi przecież o nic innego jak unikanie skrajności typu: obżarstwo – głodzenie się, tchórzostwo – zuchwałość czy lenistwo – pracoholizm.

W tym wszystkim zdobywamy większą wolność i dokonuje się w nas coraz większe podobieństwo do Chrystusa i osiągnięcie prawdziwej samorealizacji jako stworzenie na Boży obraz i podobieństwo. „Wąska droga” wskazana przez Chrystusa – jak zauważa Konrad Małys OSB – „przebiega właśnie na ogół między różnymi skrajnościami, do których człowiek zazwyczaj ma tendencję i które w pysze swojej nazywa ‘radykalizmem’. Skrajności nie są najczęściej wcale wyrazem prostego serca, lecz uproszczonego sposobu myślenia, które lubi ‘błyszczeć radykalizmem’ (zwłaszcza w mowie) i potrafi nawet sugestywnie porywać za sobą innych – ale ostatecznie wiedzie jedynie ku trwałej powierzchowności i płyciźnie, nigdy na głębię”.

Duchowe piękno, które jest antidotum na duchową stagnację, prowadzi do nieustannego wzrostu w łasce i miłości. I jest szkołą dla długodystansowców, którzy nie zniechęcają się byle niepowodzeniem, ale systematycznie trenują. Wbrew temu, co zauważa brytyjski filozof Alasdair MacIntyre, wskazując na pewnego rodzaju „dewaluację pojęć”: „dzisiaj ludzie potrafią zdobyć się na wielkie ofiary: diety, głodówki, treningi, operacje plastyczne po to tylko, by sztucznie podleczyć swój deficyt miłości. Ale to jeszcze nie jest umiarkowanie, lecz higiena lub uporczywa walka z własnym ciałem”.
Każdą cnotę kształtuje się w procesie powtórek i eksperymentów, błędów i porażek. Mimo wszystko warto się potrudzić, aby rozwijać w sobie duchowe piękno i dzielić się nim z innymi w czasie wakacyjnych spotkań i wędrówek.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9