Wspólna droga

Papież nadał nową formę Synodowi Biskupów. Na czym ona polega i do czego ma prowadzić?

Kościół nie powinien się obawiać drogi synodalnej przy rozwiązywaniu swych problemów – mówił rok po swym wyborze Franciszek w wywiadzie dla argentyńskiego dziennika „La Nación”. Przypomniał wówczas, że synod nie jest kościelnym parlamentem, lecz stanowi przestrzeń otwartą i chronioną przez Ducha Świętego; ważne jest, by chcieć Go słuchać z pokorą. Zanim niedawno papież nadał nową formę Synodowi Biskupów, aby dać większy głos ludowi Bożemu, kilkakrotnie wraz z całym Kościołem przeszedł tą „wspólną drogą”, bo właśnie to znaczy termin „synod”.

Według pomysłu papieża

By lepiej zrozumieć odmienność tego, co dopiero przed nami, warto powiedzieć kilka słów o tej instytucji, którą na stałe ustanowił papież Paweł VI krótko przed zakończeniem Soboru Watykańskiego II. Synod Biskupów to ciało doradcze papieża, a jego spotkania mogą mieć charakter ogólny lub specjalny. Zgromadzenia ogólne dzielimy na zwyczajne, które dotyczą spraw związanych bezpośrednio z dobrem Kościoła powszechnego (Franciszek zwołał synod poświęcony młodzieży), i nadzwyczajne, które powołuje się dla omówienia pilnych spraw wymagających szybkiego rozwiązania (dwuetapowy w tym pontyfikacie synod był poświęcony rodzinie). Natomiast zgromadzenia specjalne, jak to ostatnie, które dotyczyło Amazonii, poruszają tematy dotyczące bezpośrednio jakiegoś regionu świata. Na tych czterech synodach Franciszek odcisnął swoje piętno, znacząco rozszerzając sposób przedsynodalnych konsultacji, tak by w namysł nad podejmowanymi tematami zaangażować nie tylko biskupów, ale jak najwięcej różnych środowisk i otworzyć większą przestrzeń wypowiedzi dla świeckich. Za historyczną uznano też jego ostatnią decyzję o mianowaniu kobiety podsekretarzem Synodu Biskupów. Została nim siostra Nathalie Becquart, ksawerianka z Francji, która jako pierwsza kobieta w historii będzie miała prawo do głosowania na synodzie (do tej pory kobiety były konsultorkami lub obserwatorkami.

Ojciec Święty zdecydował, że najbliższy synod zwyczajny będzie całkowicie odmienny od poprzednich. Nie będzie on już jednorazowym wydarzeniem, lecz procesem podzielonym na trzy etapy: lokalny, kontynentalny i powszechny w Rzymie. Jak podkreśla sekretarz Synodu Biskupów, chodzi o to, by w jak największym stopniu zaangażować w ten proces cały lud Boży, aby każdy mógł się wypowiedzieć. – Proces decyzyjny w Kościele rozpoczyna się zawsze od słuchania, bo tylko w ten sposób możemy zrozumieć, jak i dokąd Duch chce prowadzić Kościół – mówi kard. Mario Grech (papież mianował go kardynałem, choć jego funkcja tego nie wymaga; sam mówi, że jest to podkreślenie znaczenia, jakie synod i synodalność mają dla Franciszka). Spotkanie w Rzymie odbędzie się jesienią 2023 roku, a jego tematem będą słowa: „Dla Kościoła synodalnego: komunia, uczestnictwo, misja”.

Cały proces potrwa trzy lata. Zacznie się w październiku bieżącego roku w Kościołach lokalnych. Każdy biskup będzie musiał mianować osobę odpowiedzialną za przebieg synodu na szczeblu diecezjalnym oraz za kontakt z konferencją biskupów. To właśnie w ramach lokalnych episkopatów podjęte będzie ostateczne rozeznawanie i wypracowana zostanie synteza, która trafi do Watykanu. Na tej podstawie zostanie przygotowany dokument roboczy, który następnie będzie stanowił podstawę rocznej pracy na szczeblu kontynentalnym i dopiero po niej nastąpi faza Kościoła powszechnego w Watykanie. Będzie to pierwszy zdecentralizowany synod. Przebiega to po myśli Franciszka, który jest głęboko przekonany, że pełnia procesu synodalnego może naprawdę istnieć tylko wtedy, gdy zaangażowane są weń Kościoły lokalne. Trzy fazy procesu synodalnego dają większą szansę na realne wysłuchanie ludu Bożego i zagwarantowanie udziału każdego według własnej funkcji, charyzmatu i osobistych zdolności. Nie chodzi tu o budowanie kościelnej demokracji, lecz – jak podkreśla kard. Grech – o realizację pradawnej zasady, że „pod dyskusję wszystkich powinno zostać poddane to, co dotyczy wszystkich”.

Droga synodalna

Przygotowania do synodu partykularnego zainicjowano m.in. w Australii, gdzie w pierwszej fazie dyskusji i rozeznawania uczestniczyło ponad 220 tys. osób. W podobną drogę wyrusza Kościół w Irlandii Płn., Wielkiej Brytanii, a ostatnio również we Włoszech. Ta droga twa też we Francji. Wspólnym mianownikiem będącym punktem wyjścia dla inicjacji procesu synodalnego w tych krajach jest chęć wyciągnięcia wniosków z kryzysu spowodowanego przez nadużycia seksualne duchownych i pragnienie radykalnego rozliczenia się z przeszłością. Nie bez wpływu na to pozostaje fakt, że nadużycia oraz ich lekceważenie doprowadziły do utraty wiarygodności Kościoła i odejścia, a nawet apostazji wielu jego członków. Także zainicjowana w 2018 r. niemiecka droga synodalna, która budzi wiele emocji, była reakcją episkopatu na raport nt. pedofilii wśród duchowieństwa. Pod względem wiarygodności Kościół znajduje się na szarym końcu badanych instytucji. Ufa mu jedynie 18 proc. Niemców.

Wśród watykanistów słychać opinie, że decentralizacja i etapowość procesu synodalnego wprowadzone przez papieża z jednej strony miały zmobilizować krajowe episkopaty do rozpoczęcia tej drogi. Z drugiej to swoisty szach-mat w stosunku do Kościoła w Niemczech, któremu wydaje się, że może narzucać swe pomysły całemu Kościołowi powszechnemu, choć jego droga synodalna nie zmierza – jak się wydaje – w dobrym kierunku. Stolica Apostolska dwukrotnie sygnalizowała zaniepokojenie kierunkiem, w którym idzie ten proces. Papież przypominał wręcz, że wspólna droga pod kierownictwem Ducha Świętego możliwa jest jedynie przy udziale całego Kościoła powszechnego. Można zaryzykować stwierdzenie, iż niemiecka droga wyrządziła krzywdę synodalności, tak jak ją widzi i chce realizować Franciszek. – Wprowadziła wiele zamieszania, ponieważ nie jest to synod partykularny, na którym przedstawiciele Kościoła lokalnego starają się nawzajem słuchać, jakie w tym momencie potrzebne są tam zmiany, tylko projekt Komitetu Centralnego Katolików Niemieckich, największej i nierzadko kwestionującej nauczanie Kościoła organizacji katolików świeckich, realizowany we współpracy z episkopatem. Komitet jest reprezentowany przez 94 przedstawicieli, podczas gdy zaledwie trzy osoby reprezentują niemieckie wspólnoty i ruchy odnowy – mówi „Gościowi” Tomasz Kycia, który kilkakrotnie obserwował obrady drogi synodalnej. Na pytanie o to, jakich pułapek synodalnych trzeba się wystrzegać, biorąc pod uwagę doświadczenia niemieckie, wymienia: zapomnienie o potrzebie duchowej reformy, zdefiniowanie drogi synodalnej jako parlamentu, reformowanie Kościoła przez pryzmat polityki, gdzie mamy do czynienia z kwestiami większości i z możliwością weta; prawie w ogóle nie mówi się o tym, jak powtarza Franciszek, że chcemy rozeznać i nasłuchiwać, co mówi Duch do Kościoła, brakuje też forum dotyczącego ewangelizacji. Wskazuje, że pozytywnym skutkiem jest fakt, iż biskupi w Niemczech zrozumieli, że temat nadużyć jest kwestią, której absolutnie nie wolno zlekceważyć. – Tutaj nikt rozsądny nie kwestionuje znaczenia tego tematu, nie blokuje badań – mówi mieszkający w Niemczech dziennikarz. Jako rzecz wartą naśladowania z polskiej perspektywy wskazuje docenienie przez biskupów osób świeckich i rozpoczęcia z nimi dialogu. Ta potrzeba wzajemnego spotkania jest bardzo silna. – Od wielu biskupów i księży słyszałem, że cieszą się z tych rozmów. Dostają jasne sygnały, jakie są oczekiwania w parafiach, słyszą, dokąd ten Kościół zmierza, a dokąd nie powinien zmierzać. To rzeczywiste spotkanie jest naprawdę bardzo cenne, z tego nie można zrezygnować – mówi T. Kycia. Dziś trudno rozstrzygnąć, do czego doprowadzi niemiecka droga synodalna. Dzięki posunięciu papieża jednak pod obrady w Rzymie trafią owoce prac w Kościołach na całym świecie, a nie tylko model niemiecki.

Bardziej szansa niż zagrożenie

Rozpoczynający się jesienią pierwszy etap synodu to szansa również dla Kościoła w Polsce. O potrzebie rozmowy i bycia wysłuchanym świadczy choćby spotkanie abp. Gądeckiego z o. Szustakiem czy oddolny Kongres Katolików i Katoliczek. Krytyki Kościoła nie należy się obawiać, bo może ona pomóc zmierzyć się z prawdą o sobie. W Polsce mamy wielu ludzi szczerze oddanych Kościołowi. Jest z czego czerpać. W wielu miejscach pojawiają się sygnały, że możliwa jest współpraca świeckich z biskupami i że może wyjść z tego jakieś dobro. Nie bez przyczyny Franciszek zaprasza wszystkie episkopaty do wspólnej drogi. Synodalność jest drogą, na którą Bóg powołuje Kościół w trzecim tysiącleciu. Ten proces zawiera postulat wewnętrznej reformy Kościoła, aby na każdym szczeblu stawał się on coraz bardziej misyjny i ewangeliczny. Bardziej niż liberalizacji doktryny czy wymyślania Kościoła od nowa potrzeba reformy sposobu głoszenia Ewangelii. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6