Niezwykłe Polki na krańcach świata

Poznawanie, odkrywanie, dokumentowanie i pełne niebezpieczeństw podróże w nieznane. Tak wyglądały pierwsze dalekie wyprawy polskich kobiet zafascynowanych nauką. Ich historie są niezwykle barwne.

W czasach GPS-ów i wspomagających podróżowanie aplikacji, gdy dostęp do przewodników, hoteli i różnych środków transportu mamy nieograniczony, zdobywanie świata z kompasem na szyi i mapą w plecaku wydaje się niewyobrażalnie trudne. Można dziś zachwycić się determinacją, uporem i umiejętnością radzenia sobie z przeciwnościami losu tych, którzy przed stu i więcej laty wyruszali w odległe kraje. Były wśród nich także kobiety. Ich historie są niezwykłe i warte przypomnienia.

Mimo postępującej emancypacji na początku XX wieku wciąż obowiązywały zasady i normy społeczne wyznaczające kobiecie odpowiednie role i obowiązki. Naukowe badanie świata przez kobiety postrzegane było jako rodzaj szaleństwa, wyjście poza ramy i normy. Samotnie podróżująca w obce krainy kobieta była tak egzotyczna jak kraje, do których ośmieliła się wybrać. Doświadczały tego już na etapie przygotowań do wyjazdu m.in. Michalina Isaakowa, zwana łowczynią motyli, czy Maria Czaplicka – antropolog zajmująca się szamanizmem na Syberii. Początkowo traktowane mało poważnie, dzięki swoim badaniom terenowym wniosły wiele nowego do nauki zdominowanej wtedy przez mężczyzn. Niestety ich historie nie kończą się happy endem, ale to, co po sobie zostawiły, jest niezwykle cennym dorobkiem.

Z siatką na motyle

Owdowiała po czterdziestce. Jej mąż fascynował się życiem owadów, a ona dzieliła z nim tę pasję. Razem zbierali, preparowali i opisywali okazy przywożone z krótszych i dłuższych podróży. Nie były to jednak wyprawy zbyt odległe. Wielkim marzeniem obojga była Brazylia z niezbadanym w tamtym czasie bogactwem motyli, chrząszczy i innych egzotycznych owadów. Michalina Isaakowa po śmierci męża postanowiła to marzenie zrealizować. Kilka lat zajęło jej zebranie potrzebnych do wyjazdu środków, skompletowanie odpowiedniej garderoby i sprzętu, a przede wszystkim nawiązanie kontaktów z Polakami zamieszkałymi w odległej Brazylii. Nawet kupno biletu na statek nie było proste. Jak pisze w swojej książce pt. „Polka w puszczach Parany”, Isaakowa zabrała ze sobą kilka kufrów, z czego większość zawierała specjalne pudełka, gabloty, narzędzia i substancje potrzebne do preparowania zdobyczy. Z wyprawy, która zakończyła się w 1928 roku, przywiozła ich ponad 15 tysięcy.

Z jej relacji wynika, że już sama podróż statkiem z biletem trzeciej klasy nie była łatwa. Kilkanaście dni na wodzie czy bijatyki kobiet z dziećmi o dobre miejsce w kajucie nie były miłymi doświadczeniami dla samotnie podróżującej kobiety.

Isaakowa była bacznym obserwatorem i szybko się uczyła, także potrzebnego jej na miejscu języka portugalskiego. Przemierzając brazylijską puszczę, uczyła się na własnej skórze, jak piękna, różnorodna i niebezpieczna może być tamtejsza przyroda. Przybyły w ten sam region (Parana), po dwóch latach od jej wyjazdu, Arkady Fiedler napisał o niej: „(…) wdzierała się w mroczną puszczę, tam gdzie nawet uzbrojony mężczyzna chadzał niechętnie, i polowała gorliwie przez cały czas na najosobliwszą i najciekawszą zwierzynę, jaką stworzyła przyroda południowoamerykańska: na owady, a głównie motyle”. Podczas podróży napotykała wiele niebezpieczeństw, takich jak spotkanie z grzechotnikiem, napady grup przestępczych, choroby spowodowane klimatem czy dotknięciem nieznanego jej drzewa o trujących kolcach.

Po powrocie do Polski pisała o niej większość gazet. Dostawała dużo propozycji wykładów, na których mogła dzielić się swoimi wrażeniami, wiadomościami, a przede wszystkim pokazywać bogaty zbiór przywiezionych owadów. Większość z nich była wtedy zupełnie nieznana w Polsce. Na zdjęciach widać ładną kobietę w starannym makijażu, w otoczeniu motyli. W swojej pasji entomologa nie zatrzymała się tylko na tej jednej podróży. Kilka lat później wyruszyła do Peru. Dzień przed wybuchem II wojny światowej jej daleka rodzina na Śląsku otrzymała wiadomość o zaginięciu badaczki. Po wojnie okazało się, że najprawdopodobniej utonęła w jednym z wodospadów Ukajali. Jej ciało nigdy nie zostało odnalezione.

Na dalekiej Syberii

Inną niezwykłą badaczką była Maria Antonina Czaplicka. W latach, kiedy kobiety w Wielkiej Brytanii dopiero wywalczyły sobie prawo do głosowania, ona miała już na swoim koncie poważny dorobek naukowy i doktorat, wykładała na wielu angielskich uniwersytetach. W czasie swojego stosunkowo krótkiego, zakończonego depresją i samobójstwem życia napisała kilka książek i publikacji naukowych, które stały się źródłem usystematyzowanej wiedzy o życiu, tradycjach, religii i obyczajach ludów zamieszkujących daleką Syberię. Mając 24 lata, otrzymała stypendium i wyjechała na studia do Anglii razem z innym badaczem i podróżnikiem – Bronisławem Malinowskim. W 1912 roku otrzymała dyplom na Uniwersytecie Oksfordzkim. Zaczęła wtedy planować podróż na Syberię. Zebrała pieniądze i potrzebny sprzęt, konsultowała się z wieloma antropologami angielskimi, polskimi i rosyjskimi.

W końcu 21 maja 1914 roku wyruszyła w swoją wymarzoną podróż. Towarzyszyły jej trzy osoby, w tym bliski znajomy, antropolog Henry Hall. Droga wiodła z Londynu, przez Warszawę, do Moskwy, potem Koleją Transsyberyjską do Krasnojarska, a stamtąd, na pokładzie parowca, do Golczicha.

Podczas swoich badań Czaplicka podróżowała do wielu miejsc wynajętymi zaprzęgami reniferów – przez rok pokonała w ten sposób ponad 3 tysiące kilometrów. W tym czasie temperatury w zimie sięgały –60 st. Celsjusza, a poruszanie się w saniach pełnych bagażu i sprzętu fotograficznego było niezwykle trudne. Badaczka przypłaciła to kilkukrotnie odmrożeniami. Mimo przeciwności zgromadziła wiele materiałów, które aż do lat 80. XX wieku były jedynym tego typu usystematyzowanym zbiorem dotyczącym życia ludów syberyjskich.

Po powrocie była bardzo aktywna zawodowo. Pisała kolejne książki, publikowała, nauczała na kilku prestiżowych brytyjskich uczelniach. Jednocześnie doskwierał jej brak możliwości stałego zatrudnienia na którymś z uniwersytetów (pod uwagę brała też powrót do Polski). Popadła w długi i nie mogła się dalej rozwijać zawodowo. W czasie kiedy jej rówieśnik, antropolog Bronisław Malinowski, robił karierę naukową, ona zderzyła się ze ścianą. Dodatkowo bliski jej towarzysz podróży na Syberię ogłosił zaręczyny z inną. Notatki i niepublikowane materiały Czaplickiej zginęły gdzieś w zawierusze wojennej, a jej działalność została na wiele lat zapomniana.

Bohaterki tych historii zaskakują odwagą i determinacją. Choć świat, w którym żyły i który opisywały, już nie istnieje, warto pamiętać o ich dorobku naukowym i odwadze. Udowodniły, że mimo wielu przeciwności można realizować swoje pasje i inspirować innych.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12