Po co księżom rekolekcje?

Ksiądz dr Michał Dąbrówka, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego tarnowskiej kurii diecezjalnej, o pierwszeństwie bycia z Jezusem i zagrożeniach kapłańskiej tożsamości, Wojtyle z Filipin i apelu o modlitwę za każdego kapłana.

Ks. Zbigniew Wielgosz: Dlaczego każdy ksiądz co roku powinien uczestniczyć w rekolekcjach? Tak mówi chociażby IV Synod Diecezji Tarnowskiej…

Ks. Michał Dąbrówka: Zanim będzie misjonarzem Chrystusa, powinien być Jego uczniem. Z Ewangelii dowiadujemy się, że uczniowie najpierw byli z Jezusem, a dopiero potem zostali przez Niego posłani, żeby głosić królestwo Boże. Podobnie jest z księżmi. Jeśli chcą być dobrymi misjonarzami, najpierw muszą poznać Jezusa, być z Nim. Wówczas można głosić Jego naukę wiarygodnie, ponieważ wcześniej poznało się swojego Mistrza. Nie wystarczy, że ksiądz będzie wytrawnym teologiem, erudytą czy wnikliwym obserwatorem życia. Musi najpierw umieć słuchać Jezusa, żeby przekazywać Jego naukę, a nie swoją wiedzę. Czas rekolekcji służy słuchaniu Jezusa.

Każdy ksiądz ma przecież codzienny kontakt z Jezusem. Odprawia Mszę św., modli się, czyta Pismo Święte, żeby dobrze przygotować się do kazania czy katechezy. Po co specjalny czas na rekolekcje?

Sam Jezus zachęcał apostołów, żeby po głoszeniu Ewangelii znajdywali czas, by odejść na pustynię, to znaczy znaleźć miejsce i momenty, w których mogliby duchowo nabrać sił, zatrzymać się, zastanowić, czy biegną na co dzień we właściwym kierunku. Podobnie jest w małżeństwie. Mąż jest z żoną na co dzień, a żona z mężem, ale ci, którzy żyją w małżeństwie, od czasu do czasu mają potrzebę bycia tylko ze sobą, dlatego szukają okazji, by gdzieś razem wyjść, pobyć bez dzieci, oddając ich pod opiekę dziadków, żeby być tylko we dwoje. Tego również potrzebuje kapłan. Potrzebuje zostawić na chwilę parafię, wszystkie sprawy codzienne po to, żeby być tylko z Jezusem i oddać Mu cały swój czas.

Księża narzekają na mnogość zajęć, są zabiegani między szkołą a kościołem. Co grozi kapłanom?

Przede wszystkim zachwianie równowagi między kontemplacją a aktywizmem, redukowanie czasu na modlitwę, rozmyślanie, adorację, dobre przygotowanie do Mszy św. czy dziękczynienie po niej. Grozi nam, że potraktujemy swoją misję tylko społecznie, na sposób świecki. Ksiądz jest organizatorem, inwestorem, budowniczym, managerem, ekonomem. Tymczasem misja kapłana polega na czymś innym. Jest nadprzyrodzona. Więź z Jezusem ma wyrażać się w prowadzeniu ludzi do Boga. Inne działania są drugorzędne, służebne wobec tej podstawowej misji.

Mówi się dzisiaj o duszpasterstwie na kolanach…

Musimy przypominać sobie, że najpierw trzeba klęknąć przed Bogiem, żeby potem móc mówić o Nim ludziom. Im więcej czasu przeznaczamy na zajęcia duszpasterskie, tym więcej powinniśmy się modlić. Grozi nam również rutyna, przyzwyczajenie do świętości, które aż czasem ociera się o lekceważenie jej na rzecz działań drugorzędnych, którym nadajemy rangę najważniejszych. Grozi nam, jak wszystkim, grzech, który niszczy nas wewnętrznie, osłabia Kościół i odbiera naszym działaniom świeżość i radość. Rekolekcje są po to, by ksiądz odnowił swoją więź z Jezusem przez słuchanie Go, sakrament pokuty, ożywienie kapłańskiej wspólnoty.

Temu właśnie mają służyć rekolekcje księży w Tarnowie, które odbędą się na początku września?

Zaprosiliśmy kapłanów, żeby razem przeżyli wyjątkowy czas w Wyższym Seminarium Duchownym w Tarnowie. Przeważnie księża sami sobie wybierają jakiś ośrodek rekolekcyjny w diecezji lub poza nią, żeby uczestniczyć w rekolekcjach. W pierwszym roku trwania V Synodu naszej diecezji zaproponowaliśmy tarnowskim kapłanom, by przyjechali do Tarnowa, do seminarium, gdzie zaczęła się ich droga do kapłaństwa, żeby wrócili do źródła, odnowili w sobie ową pierwszą miłość do Jezusa, którą płonęli w seminaryjnej kaplicy i w dniu święceń. Drugim motywem jest budowanie kapłańskiej wspólnoty, która idzie za Jezusem jak kiedyś apostołowie. Takich rekolekcji jeszcze w historii diecezji nie było.

Wyjątkowy jest też rekolekcjonista…

Kiedy szukaliśmy kogoś, kto mógłby wygłosić rekolekcyjne nauki, nasz wybór padł na kard. Tagle z Filipin. Jest jednym z najbliższych współpracowników papieża Franciszka. Doskonale rozumie jego myśl i będzie mógł nam ją ukazać. Kardynał pochodzi z antypodów chrześcijańskiego świata, ma odmienne od nas doświadczenie Kościoła, odmienne od europejskiego. Kardynał Tagle reprezentuje Kościół młody, misyjny, relacyjny, mniej sformalizowany niż w Europie. Chcielibyśmy, żeby rekolekcjonista pomógł nam spojrzeć na nasz Kościół diecezjalny, nasze kapłaństwo i posługę innymi oczami. Może nam dać entuzjazm, zapał i poczucie bliskości, które cechują Kościół na Filipinach.

Czy tego nam brakuje? Entuzjazmu, zapału, mocnych relacji?

Z zaproszeniem kardynała z Filipin jest trochę tak, jakby to młodzi prowadzili rekolekcje dla dziadków. Kościół na Filipinach jest bowiem, w porównaniu do wiekowej historii naszej diecezji i Kościoła w Polsce, młodą wspólnotą.

Co mogą dać młodzi starym?

Nowe spojrzenie, otwartość i szerokość horyzontów, odwagę, bezkompromisowość. Czasem wydaje się, że jesteśmy zakonserwowani przez naszą wielowiekową historię, że kurczowo trzymamy się tego, co jest, że jesteśmy jako księża oraczami, którzy uprawiają swój zagon z jednostajną dokładnością, uważając, broń Boże, by nie przekroczyć miedzy. Tymczasem pola maleją, a miedze rosną. Maleje liczba ludzi wierzących, wzrasta liczba tych, których wiara jest powierzchowna lub ją utracili. Mamy nadzieję, że kardynał pokaże nam, jak z oraczy przemienić się w rybaków, którzy wypłyną na głębię, nie będą bali się nowych wyzwań ewangelizacyjnych, przestaną być syndykami masy upadłościowej czy strażnikami kościelnego muzeum.

Ale przecież nie trzymamy się tak kurczowo tego, co posiadamy. Diecezja przecież jest misyjna.

Jesteśmy diecezją otwartą na misje, wielu księży wyjeżdża do krajów misyjnych, ale chyba zapomnieliśmy o misyjności do wewnątrz – w naszej diecezji. W Kościele filipińskim żywa jest formacja świeckich, przygotowywanie ewangelizatorów, którzy pomagają księżom w ich posłudze. Tego wydaje nam się brakować. Mamy poczucie, że wszystko w kwestii głoszenia Ewangelii spoczywa na barkach księży. Kardynał Tagle może nam uświadomić, że można inaczej rozłożyć ten ciężar.

Przed rekolekcjami bardzo liczy Ksiądz na modlitwę diecezjan…

To ma być czas modlitwy i refleksji. By tak się stało, potrzebujemy duchowego wsparcia w modlitwie diecezjan, osób konsekrowanych i świeckich. To może być dziesiątek Różańca odmawiany codziennie za kapłanów uczestniczących w rekolekcjach, dobrowolne umartwienie, ofiarowane cierpienie. Niektórzy twierdzą, że dla księży liczy się tylko kasa. Owszem – interesuje nas każda „dycha”, czyli dziesiątek Różańca odmówiony w naszej intencji. Prosimy więc o „dychę dla księdza” na każdy dzień rekolekcji. Ona sprawi, że w czasie tych ćwiczeń duchowych bardzo się wzbogacimy… duchowo. Zatem – różańce w dłonie!

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6