Święta babcia w depresji - święci Joachim i Anna, rodzice NMP

Matką Królowej Pokoju jest ta, którą „dobrzy ludzie” z szyderstwem wygnali ze świątyni.

A jakie ma śliczne oczka – babcia z dziadkiem pochylają się nad kołyską – a jakie nóżki! Oj, jak maleństwo wierzga. Ti, ti, ti… Babciu, dziadku. A gdybym wam powiedział, że o waszym wnuczku będą z kpiną mówili: „to żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”? Że będą przyrównywali go do samego szatana, że zostanie zdradzony i upokorzony? Że za 33 lata będzie pocił się krwią, a w końcu umrze w samotności, wyrzucony poza mury Miasta Pokoju. Że będzie... Zbawicielem świata?

Czy taka sytuacja mogła się zdarzyć? Nie wiem. Niewiele wiemy o Annie i Joachimie. To z pewnością dziadkowie najniezwyklejszego wnuka świata. Byli rodzicami Maryi. Swą malutką córeczkę nazwali Mariam, co można przetłumaczyć jako Kropelka. Kropelka pachnącej mirry lub kropelka goryczy. Bardzo długo czekali na dziecko. Jak Sara i Abraham zmagali się ze Słowem Pana. Apokryficzna Protoewangelia Jakuba opisuje modlitwę Anny, dla której bezpłodność, uważana przez Izraelitów za hańbę, była prawdziwym dramatem.

Anna wyszła na spacer do ogrodu. Usiadła pod krzakiem wawrzynu i rozpłakała się: „Biada mi! Któż mnie zrodził, jakież łono mnie wydało? Zostałam bowiem zrodzona przeklęta wobec synów Izraela. Bo stałam się przedmiotem obelg, zelżona, wyszydzono mnie i wygnano ze świątyni Pana, Boga mojego! Biada mi, komuż stałam się podobną? Nie stałam się nawet podobną do ptactwa niebios, bo nawet ptactwo niebios płodne jest – widzisz to, Panie! Biada mi, komuż stałam się podobną? Nie stałam się nawet podobną dzikim zwierzętom ziemi, bo nawet dzikie zwierzęta płodnymi są – widzisz to, Panie! Biada mi, komuż stałam się podobną? Nie stałam się nawet podobną tej ziemi, bo ziemia wydaje swe owoce w czasie sposobnym i chwali Cię, Panie”
 


Domenico Ghirlandaio (Domenico Bigordi), „Narodziny Maryi”, fresk, 1486–1490, kaplica Tornabuoni w kościele Santa Maria Novella, Florencja.

Pan jak zwykle działał „pięć po dwunastej”, gdy bezradny człowiek nie jest już w stanie niczego samemu zmienić. Apokryf opowiada, że gdy Anna „żaliła się, przybył anioł Pański i oznajmił jej, że pocznie i porodzi, a potomstwo jej będzie sławione na całej ziemi”. Podobne widzenie miał otrzymać załamany, poszczący przez czterdzieści dni i nocy Joachim, który ze swymi stadami wyszedł na spaloną słońcem pustynię. Pan usłyszał jego przejmujący krzyk. Anna zaszła w ciążę. Urodziła Królową Aniołów. Potężne chóry nieba są na każde jej skinienie. Święte dziecko świętej babci.

Boży paradoks. Matką Królowej Pokoju jest ta, którą „dobrzy ludzie” z szyderstwem wygnali ze świątyni Pana! Ta, która uważała się za „przeklętą wobec synów Izraela”. Przeklęte życie staje się błogosławieństwem, rana – perłą, śmierć otwiera drzwi życia! Pan to sprawił i cudem jest w naszych oczach.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Anna B
    26.07.2014 09:06
    W wizjach Anny Katarzyny Emmerich jest napisane, że Anna i Joachim mieli jeszcze jedną córkę, urodzoną na początku ich małżeństwa. Ale wychowywali ją inni ludzie, gdyż Anna uważała się za niegodną bycia matką. A dlaczego? Otóż wg Anny Katarzyny służąca Joachima i Anny zaszła w ciążę nie mając męża, Anna, która również oczekiwała dziecka ostro zganiła służącą, że ta straciła dziecko. Święta nie mogła sobie tego darować, wiedziała bowiem o obietnicy Boga, względem jej dziecka. Zdawała sobie sprawę , że przez swoje zachowanie, nie będzie to te dziecko. którego oczekuje. Tak więc gdy urodziła się jej córka oddała ją do krewnych na wychowanie. Dziewczynka również miała na imię Maria, została ona później żoną niejakiego Kleofasa. Królowa Pokoju przyszła na świat wiele lat później, gdy jej siostra była już mężatką i matką. Tak opisuję narodziny Najświętszej Panienki Anna Katarzyna Emmerich, jak było naprawdę...tylko Bóg wie.
  • eko
    26.07.2014 22:02
    Jeśli Mariam/Miriam poczęła się poprzez przytulenie się jej rodziców, to w jaki sposób miało zajść przekazanie materiału genetycznego od ojca Joachima ich córeczce?

    Jeśliby człowiek nie zgrzeszył to nie byłoby aktu małżenskiego? Czy sam akt, dobrze skierowana poążadliwość (ku żonie)jest zła sama w sobie?
    Przecież napisano w Księdze Rodzaju - że wszystko co Bóg stworzył było bardzo dobre w tym i ciało ludzkie oraz jego hmmm działanie w tym płciowość. Tzw. ,,seks" jest grzeszny gdy nie jest skierowany na perspektywę poczęcia dziecka oraz gdy jest skierowany do innej osoby niż własna żona.
    Jeśłi akt małżenski sam w sobie nie jest zły, to czemu w bezgrzesznym świecie miałoby go nie być?
  • Gość1
    26.07.2016 09:34
    Czy to ma być uzasadnienie przemocy ( drwin i szyderstwa) wobec kobiet, że tylko takie ludzkim słowem zadane kobiecie cierpienie daje Bogu okazję do interwencji? Czy ten mit ma uzasadniać zadawanie cierpienia innym i nienawiść do innych, np bezdzietnych kobiet panoszącą się wśród fanatycznych wyznawców, a raczej wznawczyń, katolicyzmu?
  • Gość1
    26.07.2016 09:36
    Do admina. Domyślam się, że mój poprzedni post nie zostanie opublikowany, bo nie wspiera katolickiej hipokryzji.

    Od moderatora
    Powód by znacznie bardziej prozaiczny. Już opublikowałem.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 31 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9