Człowiek-modlitwa

„Jestem tylko ubogim bratem, który się modli”. Modlitwa była trwałym stanem jego duszy, była jego życiem. Powtarzał, że modlitwa to najlepsza broń i klucz do serca Boga, uczył jej. Ostrzegał, że społeczeństwo, które się nie modli, rozpadnie się.

Wszyscy świadkowie i biografowie powtarzają zgodnym chórem, że o. Pio modlił się nieustannie. Można odnieść do niego słowa, które Tomasz z Celano napisał o św. Franciszku: „nie był człowiekiem, który się modli, ale który stał się modlitwą”. Ojciec Pio to człowiek-modlitwa.

Wstawiał się u Boga za swoich penitentów, modlił się za wszystkich, którzy prosili go o modlitwę. Ile łask uprosił? Dowiemy się dopiero po drugiej stronie, ale świadectw o darach wyproszonych u Boga dzięki modlitwie o. Pio nie brakuje. Wśród nich jest i to związane z Janem Pawłem II. W 1962 roku biskup Wojtyła brał udział w pierwszej sesji soboru. Tam dowiaduje się o poważnej chorobie Wandy Półtawskiej. Z Rzymu 17 XI pisze list do o. Pio, prosząc o modlitwę w intencji matki czterech córek z Krakowa, chorej na raka i zagrożonej śmiercią. List dociera na drugi dzień do San Giovanni Rotondo. Ojciec Pio obiecuje modlitwę. W tym czasie Wanda Półtawska jest w szpitalu i czeka na operację. Wkrótce okazuje się, że operacja jest niepotrzebna. Biskup Wojtyła pisze drugi list do o. Pio, datowany na 28 XI: „Wielebny Ojcze, kobieta z Krakowa, matka czterech córek, 21 listopada, jeszcze przed operacja chirurgiczną, niespodziewanie odzyskała zdrowie. Bogu niech będą dzięki. Także Tobie, wielebny Ojcze, serdecznie dziękuję w imieniu własnym, jej męża i całej rodziny”.

Jak się modlił?

Święty kapucyn z San Giovanni Rotondo jest wyrzutem sumienia dla nas (dla mnie na pewno), wiecznie zagonionych Mart, które nie mają czasu, by usiąść czy uklęknąć przed Bogiem jak Maria. Nie zostawił po sobie żadnych traktatów o modlitwie. Pisał mnóstwo listów, dzięki którym możemy zajrzeć w głąb jego mistycyzmu i dowiedzieć się, jak sam się modlił. W listach doradza też swoim duchowym dzieciom. Układa się to w coś w rodzaju szkoły modlitwy ojca Pio.

„Moja modlitwa – pisał – tak wygląda. Zaledwie rozpoczynam swoją rozmowę z Bogiem, od razu czuję trudny do wyrażenia spokój i ciszę w moim sercu. Zmysły ulegają zawieszeniu z wyjątkiem ducha, który czasem pozostaje czynny. Ale nawet wówczas nie stanowi on dla mnie przeszkody, co więcej, muszę wyznać, że gdyby wokół mnie panował niezwykły hałas i zgiełk, nie zdołałby naruszyć mojego skupienia”.

Ojciec Pio zwierza się, że brakuje mu czasu, aby na modlitwie przedstawić Bogu wszystkie pilne sprawy, dlatego chciałby, żeby doba miała nie 24, ale 48 godzin. Mówi, że Różaniec jest „potężną bronią, przed którą demon ucieka, która zwalcza pokusy, podbija serce Boga oraz wyjednuje łaski u Matki Bożej. Jest też cudownym darem Maryi dla ludzkości”.

Święty kapucyn miał dar głębokiej modlitwy, ale nie był wolny od trudności. Pisał: „Zdarza się często, że opuszcza mnie ustawiczna myśl o Bogu i Jego obecności, a czuję zamiast niej niespodziewane dotknięcie Boże w samym centrum duszy, tak silne i słodkie, że płaczę z bólu z powodu mej niewierności i płaczę ze szczęścia z powodu posiadania tak dobrego i czułego Ojca, który pozwala mi przebywać w swojej obecności. Innym razem przeżywam wielką oschłość ducha. Ciało doznaje wielkiego ucisku z powodu licznych słabości. Modlitwa i skupienie stają się niemożliwe, choćbym nie wiem jak bardzo tego pragnął. Taki stan rzeczy pogłębia się stale; i jeśli w ogóle żyję, należy ten fakt nazwać cudem. Gdy spodoba się przerwać Niebieskiemu Oblubieńcowi to męczeństwo, daje mi nagle dar tak wielkiej pobożności ducha, że nie jestem w stanie się jej oprzeć. Natychmiast zostaję przemieniony i napełniony nadprzyrodzonymi łaskami oraz potężną mocą, która pozwala mi przeciwstawić się całemu królestwu szatana”.

Modlitwa – nasza najlepsza broń

Boży wojownik z Pietrelciny traktował modlitwę jako potężny oręż w walce o dusze. Modlił się nie tylko za tych, którzy go o to prosili, ale i za wszystkich ludzi, za cały świat, Kościół. Żył pragnieniem, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni. „Zdaje mi się, że dźwigam ciężar za wszystkich. Tak bardzo pragnę, by wszystkie dusze dostąpiły usprawiedliwienia i łaski. Zadręcza mnie i wprost torturuje myśl o tych, którzy bezmyślnie pogardzają najwyższym dobrem… Pracowałem i chcę pracować; modliłem się i chcę się modlić; czuwałem i chcę czuwać; płakałem i chcę płakać za mych braci, którzy są na wygnaniu”. O. Pio codziennie odmawiał Koronkę do Najświętszego Serca Jezusa za ludzi, którzy prosili go o modlitwę, i w intencjach świata.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10