Walet, dama, król, as. I Joker

Świat nie musi być coraz gorszy. Trzeba tylko mądrze sprawy rozgrywać.

Czy światem rządzą spiski? Myślę, że to gruba przesada. Pamiętam jednak, jak łatwo mała, ale zgrana grupa, kierująca się jasno określonymi celami, może wpływać na niezdecydowane, bo pluralistyczne społeczeństwo. Gdy patrzę, jak w niektórych krajach łatwo zmieniane są uświęcone wiekami trwania tradycji rozwiązania prawne, nie mam wątpliwości, że to efekt sprawnie działającej inżynierii społecznej. Nie po to się zresztą przecież różnych speców w tej dziedzinie kształci, żeby byli bezrobotni.

Dokąd zmierza ten świat? Na szczęście tego nie wiem. I na szczęście, nie wie tego nikt, bo w tej społecznej grze jest jeszcze jeden, nieprzewidywalny dla wszystkich graczy czynnik: Bóg, znający wszystkie będące w ludzkich rękach karty i konsekwentnie realizujący swój plan zbawienia.

Cieszę się, że ostatnio (chyba) wzrasta świadomość tego, kto tak naprawdę jest Panem świata. A widzę to w ogromnej fali modlitwy, która przelewa się przez świat, oddając Bogu nie tylko sprawy własne, ale i „świata całego”. I nie tylko o codzienne Msze chodzi, w których składamy Bogu Ciało i Krew Jego Syna jako ofiarę „zbawienną dla całego świata” (z IV Modlitwy Eucharystycznej). Nie tylko o Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Także różaniec, po który coraz chętniej sięgają nie tylko starsi i nie tylko w Fatimie, ale ludzie w różnym wielu na całym świecie uświadamiający sobie, że bez tej modlitwy za ten świat będzie tylko gorzej.

Dlatego ucieszyłem się na wieść, że po Polsce i paru innych krajach także w Wielkiej Brytanii organizowana jest akcja różańcowa mająca – jak to określił ordynariusz diecezji Paisley, bp John Keenan – być początkiem nawrócenia i pojednania Wysp Brytyjskich. A poprzedzona zostanie jeszcze jednym, leżącym do niedawna w lamusie środkiem upraszania Bożych łask: postem.

Nie wiem oczywiście, jakie efekty przyniesie ta inicjatywa. Patrząc dziś na Polskę i mając w pamięci kilka oddających nasz kraj Bogu inicjatyw z ostatniego czasu myślę, że to jednak broń dość skuteczna. Choć prowokująca siły zła do zdwojenia wysiłków. Paradoksalnie, właśnie po tym widać, że Przeciwnik poczuł się bardzo niepewnie...

Myślę jednak, że nie powinniśmy zapominać o jeszcze jednym narzędziu naprawy tego świata. Jest nim wierne, na przekór wszystkiemu, trzymanie się Ewangelii. I nie chodzi mi o pozbawiony realnej treści slogan, ale faktyczne trzymanie się jej przesłania. Mamy się zapierać samych siebie, brać krzyż i naśladować Jezusa? To tak róbmy. Ci, którzy chcą być pierwszymi mają być sługami wszystkich? No to tak sprawy stawiajmy. Nie mamy nikogo gorszyć? No to strzeżmy się pomiatania bliźnim, bo nie ma gorszego antyświadectwa niż taka postawa, będąca zaprzeczeniem najważniejszego przecież przykazania. Mamy pamiętać o nierozerwalności małżeństwa? Stawać się jak dzieci? Strzec się bogactwa, bo ono utrudnia wejście do Królestwa? Pamiętać, że bycie przełożonym jest służbą? (przypominam kolejne wskazania Ewangelii Marka) No to tak róbmy, a nie ograniczajmy się do tłumaczenia, że do kościoła chodzę, nikogo nie zabiłem i nikogo nie okradłem. Bo to stanowczo za mało by powiedzieć, że wierzy się Ewangelii.

Jeśli my będziemy lepsi, lepszym stanie się cały świat. Lecz jeśli sól ziemi traci smak, a światło świata dymi i kopci, to co się dziwić, że jako chrześcijanie mamy mizerny wpływ na to, dokąd ten świat zmierza? Niestety, te wszystkie modlitwy i posty w intencji świata muszą najpierw (choć niekoniecznie w pierwszej kolejności) przynieść i ten skutek, że coś zmieni się także w nas.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • tomak
    12.02.2018 11:20
    Słusznie Pan pisze, Panie Redaktorze. Wszystko to prawda, ale Polsce brakuje jeszcze jednego. Pełnego uznania Pana Jezusa Chrystusa KRÓLEM POLSKI, bez żadnych wykrętów, zaokrągleń, abstrakcyjnych uogólnień itd. 19 listopada 2016 dokonano ważnego aktu w krakowskich Łagiewnikach, ale nie był to PEŁNY akt. Pan prezydent był obecny, ale nie dokonał wraz z biskupami publicznego ogłoszenia Aktu Intronizacji. Nie spełniono tym samym wyraźnego żądania Pana Jezusa. Jeśli Pan Bóg czegoś żąda w sposób jasny i wyraźny, to nie można tego nie spełnić!! Żadne półśrodki nic tu nie pomogą. Polskie władze kościelne i państwowe nadal mają ten obowiązek do spełnienia. Tylko Pan Jezus Chrystus może uratować Polskę, a poprzez nią Europę i świat. Jeśli w naszym kraju zadziała w sposób widoczny błogosławieństwo Boga, to inne kraje będą nas naśladować i też ogłoszą Pana Jezusa Królem swoich krajów. Ciąży na nas ogromna odpowiedzialność. Biskupi nasi muszą zrobić wszystko, aby uratować Polskę.
  • tomak
    12.02.2018 12:27
    Pan Jezus w Ewangelii św. Mateusza mówi: "Objawiłem im Twoje Imię i nadal będę objawiał. [Mt 17, 26]. Słowo "nadal" wskazuje na dalszy ciąg objawień. I wcale tu nie ma powiedziane, że te objawienia dotąd będą, dopóki Pan Jezus będzie przebywał w ciele na ziemi. On przez wieki objawiał się w Kościele i poprzez ludzi wybranych przez siebie. KAŻDE objawienie na początku jest prywatne. Czy Jeremiasz lub Ezechiel mieli jakieś oficjalne objawienia? NIE! Dopiero później je włożono do oficjalnego kanonu ksiąg objawionych. Poza tym, XX-wieczne prywatne objawienia (także polskie) nie przynoszą jakiejś nowej wiedzy o Bogu, lecz są wyraźnym przypomnieniem tego, co można znaleźć w Piśmie Świętym, a czego my już tam nie potrafimy znaleźć. Jezus Chrystus przypomina nam (np. przez Rozalię Celakównę), że tylko Jego panowanie (opowiedzenie się za Nim) może przynieść prawdziwy pokój na Ziemi. Prawo ludzkie, zwłaszcza tam, gdzie jest sprzeczne z Prawem Bożym, przynosi jedynie wojnę, nienawiść, wrogość i powszechne zniszczenie. My, ludzie XXI wieku powinniśmy o tym doskonale pamiętać, a nie pamiętamy. Nadal łudzimy się, że sami zaprowadzimy pokój na ziemi, że sami potrafimy się sprawiedliwie rządzić, a Boga, jeśli potrzebujemy, to jako nieszkodliwy ozdobnik, coś dodatkowego, prywatnego (dobrze jest prywatnie być katolikiem), z czego niewiele wynika. NIE, jeśli Polski nie oddamy Panu Jezusowi Królowi Polski, to Polska zginie. Nikt i nic innego nas nie uratuje, w szczególności żadne sojusze, porozumienia, układy, armaty i "patrioty".
  • tomak
    12.02.2018 16:02
    "Chrystus został ogłoszony królem Wszechświata. [...] No nie wygłupiajmy się: Polska jest częścią Wszechświata, prawda?" Nie, nie o to chodzi. Panu Jezusowi niczego nie przydamy ani niczego nie odejmiemy. Jest Bogiem. Chodzi o to, abyśmy MY uznali, że ON jest naszym Królem (Królem Polski). Pan Jezus oczekuje naszego uznania Go za Króla Polski. Dlaczego? Dlatego, że wtedy, za naszym przyzwoleniem (nie muszą tego robić wszyscy, wystarczą nasi przedstawiciele) będzie mógł nas obdarzyć potężnym strumieniem łaski. Czy my naprawdę nie chcemy tej łaski? Czy możemy nią pogardzić? Czy możemy odrzucić ofertę Pana Jezusa? Co, znowu mamy mieć wojnę na naszym terytorium? Znowu mamy ginąć, tylko dlatego, że nie wierzymy Bogu???
  • Beszad
    13.02.2018 11:14
    Podzielam te słowa i wyrażoną w nich nadzieję: "Patrząc dziś na Polskę i mając w pamięci kilka oddających nasz kraj Bogu inicjatyw z ostatniego czasu myślę, że to jednak broń dość skuteczna. Choć prowokująca siły zła do zdwojenia wysiłków."
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8