Choć nie wyruszają fizycznie na trasę, każdego dnia towarzyszą pielgrzymom zmierzającym pieszo na Jasną Górę poprzez wspólną modlitwę, czuwanie i śpiew.
Kiedy śpiewamy o godz. 21 Apel Jasnogórski, wyobrażam sobie, że stoję wraz z tą wielką grupą w kościele czy na jakimś boisku i czuję się, jakbym tam była – mówi Mirosława Lewczuk. – Wystarczy, że przymknę oczy i widzę ich wszystkich tak, jakby stali obok mnie – dodaje.
Pani Mirosława spotykała się przez dwa tygodnie wraz z grupą pielgrzymów duchowych w kościele św. Brata Alberta w Elblągu, czyli przez cały czas, kiedy pątnicy z Elbląga przemierzali trasę na Jasną Górę.
– Jest nas tu codziennie ok. 50–60 osób – wyjaśnia ks. Mieczysław Tylutki SDS, proboszcz parafii. – Rytm spotkań, jak to na pielgrzymce, jest stały – mówi. Pielgrzymi duchowi najpierw słuchają krótkiej katechezy, potem modlą się na różańcu, następnie odbywają się Komunia św., Apel Jasnogórski i krótkie opowiadanie na koniec.
Halina Gnat „idzie” wraz z dwoma synami. – Jesteśmy w kościele codziennie na zmianę z mężem, aby modlić się za nasze dzieci, które wyruszyły w tę trudną drogę – mówi. Choć chłopcy są na EPP już po raz szósty, matczyna troska każe jej pielgrzymować duchowo z nimi za każdym razem. –
Bardzo się bałam, zwłaszcza za pierwszym razem, kiedy mieli 15 i 13 lat, kiedy trzeba było zapewnić im opiekunów i nie wiedziałam, czy sobie poradzą – dodaje. Opowiada, że za każdym razem pokonują trasę bez żadnych problemów czy kontuzji. – Ale widzę, że to pielgrzymowanie duchowe daje dużo nam, rodzicom, i wzmacnia nas jako rodzinę, więc nie zamierzam z niego rezygnować – zaznacza.
Ania Borejko pielgrzymuje razem z siostrą bliźniaczką. – Nie, bólu nóg siostry nie czuję, bąbli na nogach też nie mam – śmieje się. – Ale fakt faktem, że cały czas myślę, jak siostra sobie radzi, jak posługuje jako kwatermistrz i, kiedy tylko możemy, łączymy się przez telefon, a ona zdaje mi szczegółową relację z trasy – opowiada.
Siostry zawsze pielgrzymowały razem. W tym roku Ani nie pozwoliła na to praca. – Byłam na EPP zaledwie dwa dni przez weekend, więc choć w en sposób, przychodząc do kościoła co wieczór, mogę być w pewnym stopniu razem z nimi – tłumaczy.
Duchowo pielgrzymują jednak nie tylko ci, którzy mają bliskich na EPP. W kościele wystawiony jest kosz z nazwiskami uczestników, z którego można wylosować tego, za kogo chce się modlić. – Ja modlę się za kleryka Pawła – mówi pani Mirosława. – Och, to musi się pani bardzo mocno modlić, bo wiem, że świetnie sobie radzi na trasie! – śmieje się Ania. – Staram się – zapewnia pani Mirosława. – Kiedy ma się tę jedną konkretną osobę, za którą się człowiek modli, to jeszcze bardziej mobilizuje to do pielgrzymowania duchowego – uważa pani Mirosława.
Pielgrzymowanie duchowe to zupełnie inny rodzaj wysiłku. – Ale jednak wysiłku, bo trzeba codziennie przyjść do kościoła, podczas gdy można by robić coś innego, np. spotkać się ze znajomymi – mówi A. Borejko. – Dla mnie pielgrzymowanie duchowe to wielkie zobowiązanie, bo zdaję sobie sprawę, że modlę się za kogoś, kogo mogę wesprzeć w jego trudzie – podkreśla M. Lewczuk. – Oni ofiarują swój trud za nas, więc my możemy odwzajemnić się tym naszym drobnym wysiłkiem – dodaje Ania.
– Co roku bardzo czekam na taką okazję – zapewnia pani Mirosława. – To pielgrzymowanie duchowe wciąga tak samo, jak zwyczajne przemierzanie kilometrów po asfalcie. Jak wyjaśnia, co roku dojeżdża 11 sierpnia do Częstochowy, aby przywitać pątników tuż pod murami klasztoru. – Czuję wielką radość, kiedy mogę ich tam spotkać i razem z nimi wejść ma wały – opowiada.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Przed egzaminem dojrzałość co czwarty maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.