Po trzecie – nikt nie umarł

Tu się żyje w stałej gotowości na przyjście śmierci. – To największa nauczycielka życia – mówi s. Michaela Rak. – Przez płynące łzy zaczyna się widzieć to, co nieprzemijalne.

Do Jadwigi, od dwóch dni podopiecznej hospicjum bł. ks. Michała Sopoćki w Wilnie, prowadzi nas Aneta Górniewicz, sekretarka pracująca w nim od 2013 r., czyli od początku. Opowiada, że kiedyś weszła na to piętro, aby powiesić ogłoszenia w sali chorych, i przez uchylone drzwi zobaczyła panów oglądających telewizję. Jeden powiedział: „Porozmawiamy o tym jutro”, drugi zaprotestował: „Dla mnie jutra może już nie być”. Okazało się, że w nocy zmarł. Odtąd nie opuszcza jej myśl o kruchości życia.

Pani Jadwiga siedzi na łóżku pod obrazem Jezusa Miłosiernego: – Tu chorował i umarł mój brat Szczepan, a ja już wiedziałam, że jestem chora, więc sobie zamówiłam miejsce – tłumaczy. – Przywieźli mnie ze szpitala w Santaryszkach, bo po operacji żołądka nie chcieli mnie tam trzymać. Do domu jestem za słaba, nawet żeby samodzielnie czytać. Ja wcale nie myślę, że będę umierała, tylko że się spotkam z Panem Bogiem.

Kiedy stwierdzam, że ma wielką wiarę, uśmiecha się: – Nie umiem jej zmierzyć. Wywieziono nas z rodzicami na Syberię, gdy miałam 2,5 roczku. Chyba tam mnie tak życie zahartowało. Teraz się cieszę z każdego dnia jak z jednego roku. Co było, to było, ale najlepsze niech będzie na przedzie. Jednego tylko nie mogę sobie wyobrazić, jak ten świat beze mnie będzie trwał

Oko przy oku

Teraz już wiem, gdzie zaczyna się Wilno. W hospicjum bł. ks. Sopoćki, gdzie kończy się życie jego mieszkańców: Litwinów, Polaków, Rosjan, Ukraińców, Białorusinów, Tatarów, Żydów. – Staram się naturalnie przyjmować śmierć, bo to naprawdę początek – opowiada s. Patrycja, szczególnie towarzysząca umierającym. – Agonia trwa niekiedy nawet trzy doby. To moment walki duchowej, dlatego proszę o modlitwę rodzinę konającego, odmawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia, bo ma moc uśmierzania gniewu Bożego. Zapalam przy łóżku gromnicę, będącą znakiem obecności Maryi. Jeśli chory ma trochę sił, staram się skierować jego spojrzenie na obraz Jezusa Miłosiernego, żeby w nim został, kiedy zamknie oczy.

– Tak się szykuje na śmierć, a jak na życie? – pytam s. Michaeli, która tu oraz w hospicjum w Gorzowie Wielkopolskim odprowadziła do nieba ponad 5 tysięcy podopiecznych i nie używa słowa „śmierć”. – Oko przy oku, ucho przy uchu, serce przy sercu trzeba być z odchodzącymi – odpowiada. – Nie przyszliśmy na świat przez przypadek, ale mamy coś do zrobienia. Jesteśmy zaplanowanym darem dla drugiego.

Powszechnie wiadomo, że s. Michaela dla chorych jest gotowa zrobić wszystko. Zdradziła nam, że planuje skoczyć ze spadochronem, choć ma lęk przestrzeni i wie, że to taka „mała śmierć”. Ale bardzo chce pokazać cierpiącym, że niemożliwe jest możliwe, że nie można mówić, że czegoś się nie da, że „to nie dla mnie”. – Czym się zwykle chwalimy? Urodą, pozycją zawodową, prestiżem, pełnym kontem, poczuciem, że „ja tu rządzę”. Choroba wytrąca wszystko z rąk. Boi się śmierci ten, kto nie umierał za życia. Tym, którzy oddawali je po części, będzie łatwiej.

Jest pewna, że łatwiej cierpienie i śmierć przyjmuje osoba wierząca. Pan Bóg od wewnątrz daje siłę. – Pamiętam panią Helenę, kiedy poczuła, że ma policzone godziny – wspomina s. Patrycja. – Nie chciała środków przeciwbólowych, zapaliła gromnicę, wzięła krzyż do ręki i spokojnie odeszła. Ja bardziej słucham, niż mówię. Często biorę chorych za rękę, żeby poczuli miłość. Dbam, żeby przyjęli sakramenty, raz nawet sama ochrzciłam jedną panią z wody, jak nowo urodzone dziecko, bo księdza nie było.

Trzy złote na drogę

Na piętrze domu przy ul. Rasu 4, koło cmentarza Na Rossie, mieszkał ks. Michał Sopoćko. Na parterze, gdzie dziś mieści się kaplica, Eugeniusz Kazimierowski malował obraz Jezusa Miłosiernego według wskazań s. Faustyny Kowalskiej. Raz, kiedy siostra już wychodziła, na progu stanął przed nią Jezus i powiedział, żeby wróciła do spowiednika i przekazała mu, że tu musi powstać nowe zgromadzenie, które będzie wielbiło, głosiło i czyniło miłosierdzie. W 1987 roku s. Michaela, która wstąpiła do tego właśnie zgromadzenia, otrzymała imię zakonne Michaela Maria od Matki Boskiej Ostrobramskiej. Dostała też hasło życiowe „Pod Twoją obronę”. Wtedy nawet przez myśl jej nie przeszło, że w 2008 r. przyjedzie do Wilna, żeby zbudować pierwsze na Litwie hospicjum.

To miejsce działa i przyciąga. – Gdy powiedzieliśmy chorej teściowej, że ją zawieziemy tam, gdzie był malowany obraz Jezusa Miłosiernego, otworzyła oczy i odparła „tak” – opowiada Andrzej Kostygin, przewodnik po Wilnie. – Wieczorem o godzinie 22 odmówiliśmy koronkę, a przed 7 rano odebraliśmy telefon od s. Michaeli: „Wasza mama już w niebie”.

Przed przyjazdem do Wilna siostra wybudowała hospicjum w Gorzowie Wielkopolskim i kierowała nim. – Przed odjazdem poszłam do moich podopiecznych na cmentarz – wspomina. – Chodziłam między ich grobami, płacząc i prosząc: „Pomóżcie mi, bo nie znam języka, nie mam pieniędzy”. Kiedy wychodziłam, zawołała mnie pani sprzedająca bukieciki stokrotek i rumianków. „Słyszałam w telewizji, co zrobiłaś dla nas, to wstałam o 5 rano, nazbierałam kwiatów i co zarobiłam, dam ci na Wilno”. Z blaszanej puszki wysypała mi na rękę 3 złote w dziesięciogroszówkach. Osiem lat temu, po przyjeździe do Wilna, położyłam je na ołtarzu Jezusa Miłosiernego ze słowami: „Jezu, jesteś Ty, mamy 3 złote i zbudujemy hospicjum”. Kiedy na zebraniu litewskiej służby zdrowia zadała pytanie, czy potrzebne im hospicjum, usłyszała odpowiedź jednej z lekarek: „To pytanie trzeba postawić inaczej: dlaczego jeszcze dotąd go nie ma?”. Z ruin przy klasztorze ss. wizytek wzniosła dom, który został otwarty w 2013 r. W ubiegłym roku w hospicjum stacjonarnym przyjęli 176 osób i 68 w domowym. – Nikomu nie można powiedzieć, że to już koniec, bo nie ma końca – podkreśla. – Chory ma żyć do ostatka pełnią życia. Jego przestrzeń cielesna robi się słabsza, ale kiedy nawiązuje się z nim więź duchową, to dostaje sił.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6