Kilka funkcji już przydzielili. Szukają jeszcze m.in. szefa wyżywienia i szefa transportu. Na razie młodzi z Krzyżanowic śpią jeszcze spokojnie.
Sądzę, że za rok czy półtora będzie podobnie, ale tydzień spotkania z papieżem w Krakowie w 2016 roku okupimy pewnie tygodniową bezsennością – śmieje się Hubert Zajma, który jest w parafii koordynatorem zakwaterowania.
Dwie setki miejsc
Parafie rejonu bocheńskiego i brzeskiego będą w czasie Światowych Dni Młodzieży bezpośrednim zapleczem Krakowa. Tam zostaną zakwaterowani ci, którzy przyjadą spotkać się z Franciszkiem. Także ci, którzy tydzień wcześniej wezmą udział w tygodniu misyjnym w innych rejonach diecezji. – Na razie wielu rzeczy nie wiemy. Nie chcemy jednak czekać tylko na dyspozycje, ale próbujemy sami myśleć o tym, co mamy zrobić – tłumaczy Dawid Studziżba, przewodniczący komitetu parafialnego. Poza ludźmi od transportu, wyżywienia, trzeba liderów duszpasterstwa, trzeba przewodników, tłumaczy. Sztab będzie liczył około 10 osób. Wolontariuszy będzie trzeba ze 40. – Znajdą się bez problemu – zapewnia Dawid. W nie tak wielkiej wspólnocie zarejestrowano na razie 200 miejsc noclegowych.
– Sto miejsc zadeklarowali mieszkańcy. Niektórzy w domach udostępniają pokoje dla 2–3 osób, inni całe piętra na 12 osób – opowiada Hubert. Do tego szkoła i hotel w Proszówkach. Jest jeszcze gospoda. Wszystko za „Bóg zapłać”. – Deklaracje ciągle napływają. Ludzie są bardzo otwarci i życzliwi. Nie tylko dla tej sprawy – objaśnia ks. Stanisław Kania, wikariusz krzyżanowickiej parafii.
Dwa świadectwa
Na razie mają się jednak przede wszystkim formować, by poświęcając się pracy, nie stracili sensu ŚDM. – Mamy służyć młodym, którzy przyjadą, ale sami jako wspólnota też wiele skorzystamy – mówi ks. Stanisław. Kto zawita do Krzyżanowic? Nie wiadomo. Raczej młodzież z jednej grupy językowej. Czyli na przykład Hiszpanie, Argentyńczycy i Meksykanie. – To jest sprawa drugorzędna. My chcemy otworzyć przed nimi serce. W domach dostaną gościnę, miejsce do spania, śniadanie, serdeczne przyjęcie – zapewnia Martyna Podsiadło, zajmująca się animacją muzyczną. Co w zamian? Ks. Stanisław z relacji znajomych wie, że uczestnicy ŚDM zostawiają po sobie dobre wrażenie. – To kapitalna sprawa, bo młodzi przyjeżdżają się modlić. Dają dobre świadectwo. Mam nadzieję, że pozostawią po sobie w domach gospodarzy takie samo. Często mamy wyobrażenie „zgniłego” Zachodu i zepsutej młodzieży. A okazuje się, że młodzi zostawiają świadectwo kultury i wiary – mówi ks. Stanisław. Dawid uważa, że w Polsce jest nam potrzebne takie podtrzymywanie wiary w drugiego człowieka, w szlachetność intencji. – Poza tym doświadczenie tego, jak bardzo powszechny, uniwersalny jest Kościół, jest bezcenne – dodaje Dawid.
My się tym cieszymy
Dlaczego już teraz pracują, szkolą się, organizują? Czy nie będzie im szkoda czasu na pracę, kiedy inni będą się cieszyć ze spotkania z papieżem? – Ktoś musi to robić. Po drugie w charakterze młodych leży akcja, działanie. My się tym cieszymy – mówią Hubert i Martyna. Są jednak profity. – O tym, że będziemy mieli na papieskiej Mszy miejsca blisko ołtarza, że Franciszek spotka się osobno także z wolontariuszami, dowiedzieliśmy się po rozpoczęciu pracy. To jest jednak dodatek. Po prostu nie chcemy stać z boku i czekać, chcemy służyć, pracować. W tym się sprawdzamy – mówią młodzi z Krzyżanowic.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Przed egzaminem dojrzałość co czwarty maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.