Mistyczne ciało

– Osoby upośledzone umysłowo są gospodarzami „Arki” i to one przyjmują asystentów – opowiada Alina Zakrzewska, od 17 lat we wspólnocie. – Sprawiają, że każdy z nas wyrusza w wewnętrzną drogę i przemienia się.

Zaraz po wejściu do „Leśniczówki”, domu dla głęboko upośledzonych umysłowo we wspólnocie „Arka” w Trosly-Breuil, jego mieszkanka Aleksandrine staje naprzeciw naszego fotoreportera Heńka, chwyta jego dłonie i prowadzi przez pokoje sobie tylko wiadomą drogą. Nie mówi, ale wyrazem twarzy i mruczeniem daje znać, jak bardzo przeżywa spotkanie. Przyszłam w płaszczu z futerkiem przy kołnierzu, który spodobał jej się od wejścia. Co kilka minut podbiega i chowa w niego twarz jak w sierść kociaka. Podczas tej zabawy przytulamy się do siebie, zmniejszając dzielącą nas odległość dwóch innych światów. Te światy czasem przenikają się, kiedy asystenci towarzyszący mieszkającym tu niepełnosprawnym umysłowo otrzymują od nich znaki, jaka ich obecność jest bezcenna. W korytarzu na wózku siedzi Christelle z twarzą pochyloną do podłogi i zwisającym bezwładnie ciałem.

Ale kiedy Alina przykuca przy niej i zaczyna śpiewać „Happy birthday”, uśmiech zmienia rysy Christelle, do tego stopnia, że jaśnieje jak piękność. Asystentka Miriam, która przyjechała tu dwa miesiące temu z Paryża, po maturze, opowiada, że Christelle na co dzień nie lubi bliskości. – Ale kiedy raz dotknęła mnie delikatnie po policzku, przeszły mnie ciarki – przyznaje. – Czułam, jak bardzo chce okazać mi czułość – dzieli się. Miriam przyjechała tu, bo jej rodzice w młodości pracowali w „Arce”. Mama w Hondurasie, a ojciec tutaj. Chce zrozumieć, skąd się wzięło to, że są tacy niezwykli. Wkoło ruch jak w młynie. Ktoś z domowników łka w jadalni jak niemowlę. Ktoś inny jakby chciał wydobyć głos, ale pomylono mu gardło ludzkie z gardłem przestraszonej owieczki. Kucharka pyta, czy chcemy zjeść obiad. Mamy wyjątkowe szczęście, że właśnie z Aliną jesteśmy w „Leśniczówce”, dokąd rzadko zaglądają odwiedzający „Arkę”. Alina rok po przyjeździe tutaj, już jako 28-latka przejęła odpowiedzialność za ten dom i przez cztery lata była tu asystentką. Teraz co poniedziałek przychodzi zjeść obiad z dawnymi podopiecznymi. – Jean Vanier przypomina nam, że Pan Jezus nie przyszedł zlikwidować cierpienia, ale spotyka nas tam, gdzie cierpimy, i daje nam siłę nieść krzyż – mówi. – Odkryłam tu rzeczywistość mistycznego ciała Jezusa. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jesteśmy ze sobą powiązani.

Domowo i swojsko

Z Aliną chodzimy po liczącej 2,5 tys. mieszkańców wiosce Trosly-Breuil, położonej 90 km od Paryża. Przed 50 laty właśnie tu powstała „Arka”. W 6 domach Trosly i 4 położonych w sąsiadujących z nią wsiach mieszka 70 niepełnosprawnych umysłowo i 70 opiekujących się nimi asystentów. Działalność placówki dofinansowuje gmina. Większość upośledzonych pochodzi z tutejszego regionu, z Pikardii, ale przyjeżdżają także z całej Francji. Między zabudowaniami wsi widać stołówkę dla uczestników warsztatów i tych, którzy przychodzą do pracy, dom, gdzie przyjmują lekarze, pielęgniarki, pedagodzy stanowiący zaplecze medyczne wspólnoty. Centrum Pomocy przez Pracę, gdzie 30 osób upośledzonych zajmuje się pracą przy taśmie, pakowaniem kosmetyków, mieści się koło sklepu, w którym można kupić ich wyroby. Wytwarzają je podczas warsztatów ceramicznych i malarskich.

Obok domku, w którym skromnie mieszka założyciel wspólnoty i jej mistrz duchowy – 88-letni Jean Vanier, znajduje się Centrum Duchowości. Przerobiono na nie budynki fermy kupionej przez jego kierownika duchowego o. Thomasa Philippe’a. To jedyny taki dom w międzynarodowej federacji wspólnoty z salą konferencyjną, biblioteką, hotelem dla przyjeżdżających na rekolekcje i chcących się szkolić na asystentów. Tam właśnie pracuje Alina. W dawnej stodole z pozostawionymi do dziś miejscami na żłoby wystawiony jest Najświętszy Sakrament. Po sąsiedzku z domami wspólnoty mieszkają związane z nią rodziny. – Często jedno z małżonków pracuje w naszej administracji, prowadzi warsztaty, a drugie poza „Arką”, bo nasza pensja jest nieduża – wyjaśnia Alina. – Na przykład Karol był dyrektorem wspólnoty, prowadzi warsztaty, a jego żona Beatrix uczy – poza „Arką” angielskiego. Z czwórką swoich dzieci świętują z niepełnosprawnymi święta czy urodziny – dodaje. Co jakiś czas zatrzymujemy się przy domach należących do „Arki”, którymi poprzetykane są szeregi zabudowań prywatnych. – Musimy uważać, żeby nie przygnieść miejscowych swoją obecnością – podkreśla Alina. – Zdali egzamin w latach 60., kiedy jako asystenci przyjeżdżali tu studenci Jeana Vaniera z Kanady, przypominający hippisów, chodzący boso po ulicach – wyjaśnia.

Przyjęcie ich było dla nich dużym wyzwaniem. Właśnie wtedy Jean Vanier przyjechał do Trosly odwiedzić o. Thomasa Philippe’a, który był kapelanem 30-osobowego domu dla niepełnosprawnych. Jak informuje zdobiąca tamten dom tablica, w 1960 r. ofiarował go na potrzeby upośledzonych tutejszy mieszkaniec – pan Prat, który chciał zaoszczędzić swojemu synowi cierpień w szpitalu psychiatrycznym. Bo w tamtych czasach upośledzonych psychicznie wykluczano ze społeczeństwa. W domach chowano ich przed światem bez możliwości pracy albo zostawiano w szpitalach. – To był pierwszy kontakt Jeana z niepełnosprawnymi – opowiada Alina. W 1964 r. kupił tu stary domek bez toalety i zamieszkał w nim z upośledzonymi umysłowo – Raphaelem Simim i Philippe’em. Simiego musiał oddać do ośrodka po pierwszej nocy, bo nie mógł zapanować nad jego pobudliwością. „To była moja pierwsza lekcja pokory” – zapisał gdzieś. Do dziś w tym pierwszym białym domku mieszkają asystenci i niepełnosprawni. Na podwórku leżą piłki, jakby bawiły się tu dzieci. – Jean wpisał działalność „Arki” w już istniejące stowarzyszenie o. Thomasa. – dodaje. – Od początku chciał, żeby tu było domowo, swojsko. Ale jest to też instytucja pomocowa, dlatego otrzymuje pieniądze od państwa. Dziś mówi, że nadal jest zaskoczony, jak się jego dzieło rozrosło. To ogromna wspólnota międzynarodowa i wieloreligijna działająca na całym świecie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9