Bez chrześcijan

Równe prawa dla wszystkich? Tolerancja? Super. Ale wystarczy przykleić etykietkę z odpowiednim zaszufladkowaniem i już można do woli bić i deptać.

Wyznawcy Chrystusa nie mają w świecie łatwego życia. Przeglądam doniesienia z minionego tygodnia. Najpierw atak na anglikański kościół w Peszawarze. Zginęły 82 osoby. Kiedy po tygodniu na pobliskim bazarze znów wybuchła bomba zgromadzeni na nabożeństwie wpadli w popłoch. Dziwić się? Jako mniejszość są łatwym celem. Nie bardzo trzeba się bać z ich strony zemsty.

Potem tragiczna wiadomość nadchodzi z Kikruku (Irak). W zamachu we własnym domu ginie przedstawiciel chrześcijan w irackim parlamencie, Emad Youhanna. Rannych zostaje też siedmioro domowników. Jasny sygnał. Nie chcemy was tu. Niewielu już was zostało. Wyjedźcie i wy.

W czwartek dowiadujemy się, że w jednej z miejscowości w pobliżu granicy z opanowaną przez islamskich fundamentalistów Somalią, ktoś podkłada bombę w kościele. W Kenii ciągle jakieś niepokoje. Nie musi to akurat być atak motywowany nienawiścią do chrześcijan. Ostatni zamach w Nairobi na centrum handlowe nie miał znamion zamachu antychrześcijańskiego, ale prawdą jest, że w pewnym momencie muzułmanom pozwolono uciec, resztę zabijano.  Czy to nie sygnał, że jak jesteś chrześcijaninem, to jesteś nikim i można cię dla osiągnięcia dowolnego celu zabić?

Tego samego dnia nadchodzi też wiadomość z zamieszkanego głównie przez buddystów i animistów Laosu.  Miejscowa administracja zarządziła wypędzenie chrześcijan z dystryktu Atsaphangthong, jeśli nie wyrzekną się oni swej wiary. Wedle komentatorów to odpowiedź na wzrastająca liczbę chrześcijan w tym rejonie. Bo Laotańczycy to w ponad 60% buddyści, w 30% zaś animiści. A podobno buddyzm jest taki tolerancyjny. Widać tylko ten w wydaniu europejskim…

W piątek dowiadujemy się, że na północy Syrii z wież kościołów znikają krzyże. Zastępują je flagi jednego z islamistycznych ugrupowań biorącego udział w wojnie domowej. Do tego dochodzą wieści o plądrowaniu chrześcijańskich świątyń. Islamistyczne bojówki? Też. Ale do ataków na chrześcijan zaczyna się włączać także miejscowa ludność. Wbrew nadziejom, że przecież lata pokojowego współistnienia przed czymś takim ochronią  Toczy się sunnicko-szyicka wojna. Chrześcijanie dla obu stron są łatwym celem. I wyżywając się na nich można zaafiszować swoją gorliwość w wyznawaniu wiary w Mahometa…

W sobotę dowiadujemy się, że wielki mufti Arabii Saudyjskiej szejk Abdul Aziz ibn Abdullah po raz kolejny wezwał do zniszczenia wszystkich kościołów na Półwyspie Arabskim. Swoją opinię wyraził podczas spotkania z delegacją rządu innego państwa leżącego w tym regionie, Kuwejtu. Gdyby tak ktoś wezwał do burzenia meczetów czy synagog w Europie, byłby spory hałas. Ta wiadomość przechodzi bez echa.

Pod koniec tygodnia dowiadujemy się o zatrzymaniu w Izraelu czterech młodych ludzi niszczących nagrobki chrześcijańskie. Co by było, gdyby w Polsce ktoś niszczył nagrobki żydowskie, wiadomo. Tej wiadomości prawie się nie zauważa. Podobnie jak informacji o kolejnych atakach Boko Haram w Nigerii. Jasne, to nie są ataki wprost skierowane przeciwko chrześcijanom. Im chodzi tylko o założenie tam państwa opartego na islamie….

Tak, to wszystko doniesienia z dalekiego świata. I nas teoretycznie nie dotyczą. Patrzymy na to wszystko jak na wybryki „dzikich”. U nas....

U nas od paru dni media pastwią się nad księżmi oskarżonymi o pedofilię. Pozwala to pewnemu politykowi żądać powołania państwowej komisji, która badałaby przypadki pedofilii wśród księży. To nieważne, że kapłani katoliccy nie są grupą ludzi jakoś szczególnie przesiąkniętą ta przypadłością. Są łatwym celem, bo atakować „czarnych” należy wręcz do dobrego smaku. A kiedy się już ich zohydzi, będzie powód, by wszelkie przejawy agresji wobec nich traktować z przymrużeniem oka.

U nas też w ostatnim czasie niektórzy politycy pokazali, że nie chcą słyszeć, że „przerwanie ciąży” to zabicie nienarodzonego dziecka. Choć akurat prawda ta wynika nie z wiary w Chrystusa, ale z naszej wiedzy z biologii. Więc wychodzą z sejmowej sali. A tym którzy tak mówią do spółki z niektórymi dziennikarzami przyklejają łatki oszołomów. Z oszołomami zaś – wiadomo – rozmawiać nie trzeba.  

Jest jakiś wspólny mianownik tych wszystkich wydarzeń? Ano jest. Pragnienie budowania świata bez chrześcijan. Wizja tego świata jest oczywiście inna w wypadku islamskich fundamentalistów, inna gdy chodzi o „miłujących pokój” buddystów, a jeszcze inna u nie wyznających żadnej religii. Jednak wróg jest wspólny. Prawda, wróg mojego wroga niekoniecznie jest zaraz moim przyjacielem, ale przecież bywa bardzo pożyteczny…

Całe szczęście, że nasza ojczyzna jest w niebie...

 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10