Nowi służący

Ta informacja przechodzi trochę niezauważona. W diecezji opolskiej wyświęcono trzech diakonów. Żonatych.

Nie jest to pierwszy tego rodzaju przypadek w Polsce. Parę lat temu szerokim echem odbiły się pierwsze święcenia stałych diakonów. Tyle że w międzyczasie sprawa jakby poszła w zapomnienie. Wszystkich stałych diakonów w Polsce – wedle informacji z serwisu diakonat.pl – było do tej pory tylko sześciu. W czterech diecezjach. Przy tych liczbach wzrost o 50% na pewno nie jest imponujący, ale dobrze, że w kolejnej diecezji zdecydowano się na tego rodzaju krok.

Tak, jestem zwolennikiem istnienia „stałego diakonatu”. Posługa stałych diakonów przydać się może zwłaszcza w diecezjach, w których brakuje kapłanów. Duszpasterstwo „objazdowe” wszystkiego nie załatwi. Jasne, zawsze będzie istniał problem znalezienia odpowiednich kandydatów, ale jeśli diakon stały pomoże w rozwiązaniu problemów tylko paru wspólnot, to na pewno warto.

Wydaje mi się też, że instytucja diakonatu stałego może się przydać także w tych diecezjach, w których księży jest tylu, że „można ich wiązać w snopki i stawiać na polu” (jak to niegdyś obrazowo przedstawiał pewien świętej pamięci biskup). Bo zaletą tej instytucji jest nie tylko to, że jest więcej ludzi do (duszpasterskiej) pracy. To poszerzenie frontu ludzi, którzy czują się odpowiedzialni za Kościół. Przy tym są to ludzie, którzy troski życia rodzinnego znają nie tylko z obserwacji, ale doświadczyli ich na własnej skórze. Ta odmienna perspektywa może okazać się bardzo inspirująca na ambonie. A jako że diakoni stali są swoim parafianom zazwyczaj gorzej czy lepiej znani i nie podlegają zwyczajnej dla wikarych rotacji, ich posługa może przyczynić się do zmiany świadomości, w której jesteśmy my (świeccy)  i oni (księża).

A że konkretny stały diakon może czasem spowodować jakieś problemy? Kościół nie takie miewa i nie takie umie gorzej czy lepiej rozwiązywać.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Stanisław_Miłosz
    02.07.2013 12:26
    Jak to nie zauważona? :O JA - zauważyłem. ;)
    I pochwalam. Również pochwalam ostrożną nie pośpieszność biskupów w mnożeniu żonatych diakonów. Jak przypuszczam, żeby się potem nie musieli za nich wstydzić, boć przecież od zarania dziejów wiadomo, że nie każdy kto ma swiątobliwy wyraz twarzy i pilnie uczęszcza i bywa tam gdzie trzeba być widzianym, w domowem i innych zaciszach prowadzi się ewangelicznie sterylnie.


    Nie pochwalam jednak, to tak korzystając z okazji, "commenting policy" Wiary. Otóż nie wiedzieć czemu, coraz więcej wiadomości artykułów bądź ma zablokowaną w ogóle możliwość komentowania (tak jest, a nie było, np. z tekstami ks. Studnickiego) albo zatrzeżoną dla wiernych Wierze "zarejestrowanych" (np. dzisiejsze: */). Skąd ta "szczególna ochrona", czy to ks. Studnickiego, czy Borusewicza lub władz Warszawy (bo chyba nie autorów tych wiadomości)?

    Nie chodzi mi o mnie, bo akurat do tych dzisiejszych nie mam jeszcze (ale nie wiem co będzie za chwilę) pomysłu na komentarz :), ale o zjawisko.





    */

    http://info.wiara.pl/doc/1615990.Ruszyla-kolej-do-metropolii

    http://info.wiara.pl/doc/1615744.Wpadka-z-erekrutacja
  • Rohirrim
    02.07.2013 13:40
    "Ta odmienna perspektywa może okazać się bardzo inspirująca" ? I to ma być argument za powołaniem żonatych mężczyzn do służby, której nie powinni pełnić ? A zdaje Pan sobie sprawę z presji na zniesienie celibatu ? I kolejnych oczekiwaniach ? A swięcenia kobiet - wie Pan ile w tym pomysle jest odmiennej perspektywy ?
  • trup
    03.07.2013 09:03
    cyt(Tak, jestem zwolennikiem istnienia „stałego diakonatu”. Posługa stałych diakonów przydać się może zwłaszcza w diecezjach, w których brakuje kapłanów. )- a gdzie taki problem zistniał coby brakowało kapłanów?
  • stu
    03.07.2013 11:43
    "Bo zaletą tej instytucji jest nie tylko to, że jest więcej ludzi do (duszpasterskiej) pracy. To poszerzenie frontu ludzi, którzy czują się odpowiedzialni za Kościół".

    Podział na duchownych i świeckich, a także przypisywanie właśnie duchownym odpowiedzialności za Kościół, to wielki dramat Kościoła katolickiego. Powyższy tekst wpisuje się w to fałszywe założenie. Nie trzeba być diakonem, by być odpowiedzialnym za Kościół, za parafię, za jakąkolwiek posługę duszpasterską. Duchowni są przeznaczeni do posługi sakramentalnej, i to powinna być ich główna (albo jedyna) odpowiedzialność w Kościele.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11