Wszechświat ma twarz Dziecka

Żłóbek Dzieciątka leży w cieniu krzyża i ofiary.Tajemnica Wcielenia Bożego Syna ukryta jest w tajemnicy Wielkiej Nocy.

Które święta lubimy bardziej: Boże Narodzenie czy Wielkanoc? No cóż! Polska Wigilia ma niepowtarzalny, rodzinny nastrój: choinka, kolędy, tradycyjne potrawy, Pasterka o północy oraz – daj Bóg – trochę śniegu i rozgwieżdżone niebo. Moja pierwsza Wigilia spędzona poza Polską uświadomiła mi, jak ważny jest wieczór 24 grudnia dla mojej polsko-katolickiej tożsamości. A poza tym zawsze będzie to dla mnie czas rodzinny, nawet jeśli jestem fizycznie daleko od najbliższych. Jednak to nie liturgia Bożego Narodzenia stoi w centrum roku liturgicznego, ale Wielkanocy, Triduum Paschalne, święto świąt. Pierwsi chrześcijanie znali oczywiście ewangeliczną historię o narodzinach Jezusa, ale nie obchodzili, tak jak my dzisiaj, świąt Bożego Narodzenia. Świętowali natomiast od samego początku tajemnicę krzyża i zmartwychwstania Jezusa: czynili to w każdą niedzielę, a szczególnie w Noc Paschalną. To świętowanie i rozważanie tajemnicy paschalnej dało początek innym świętom, w tym Bożemu Narodzeniu, które zostało ustanowione w Rzymie na początku IV wieku. Można powiedzieć, że betlejemska tajemnica Wcielenia ukryta była od początku w tajemnicy Wielkiej Nocy.

Żłóbek w cieniu krzyża

„Żłóbek i krzyż należą do tej samej tajemnicy odkupieńczej miłości; ciało, które Maryja złożyła w żłobie, jest tym samym ciałem, które zostało złożone w ofierze na krzyżu. Milczenie i mrok betlejemskich narodzin zlewają się w jedno z mrokiem i cierpieniem śmierci na Kalwarii” – to słowa wypowiedziane przez Jana Pawła II w 2000 roku w Betlejem. Warto o tym pamiętać, by, ciesząc się bożonarodzeniową atmosferą, nie spłycić tajemnicy Wcielenia i nie sprowadzić jej do jakiejś sielankowej opowieści przy choinkowych bombkach. Może nam w tym pomóc drugi dzień świąt, 26 grudnia, w którym liturgicznie wspominamy męczeństwo św. Szczepana. Tak! Żłóbek Dzieciątka leży w cieniu krzyża i ofiary. Paweł Apostoł pisze w Liście do Filipian, że Syn Boży (druga osoba Trójcy Świętej) „uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci” (2,8). To uniżenie (z greckiego – kenoza) rozpoczęło się wraz z poczęciem i narodzeniem Jezusa. Oto Bóg wszechmocny, odwieczny, pełen chwały Pan wszechświata, staje się człowiekiem. Bóg się samoogranicza, by stać się jednym z nas. To właśnie jest uniżenie. Ten aspekt wyrażają m.in. nasze kolędy, które zadziwiają z jednej strony pięknem prostoty, a z drugiej teologiczną głębią. Śpiewamy m.in.: „Opuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi”, „Taki Pan chwały wielkiej – uniżył się Wysoki”, „ma granice Nieskończony”, czy też: „On Ojcu równy w Bóstwie opuszcza niebo swe, a rodzi się w ubóstwie i cierpi wszystko złe”. Czy z tego wszystkiego wynika, że chrześcijaństwo jest jakąś religią cierpiętnictwa? Żadną miarą! W centrum Dobrej Nowiny stoi wieść, że Bóg jest miłością i że powołuje człowieka do wiecznej wspólnoty miłości z Nim i w Nim.

Ofiara i radość

Wszyscy rozprawiają o miłości, ale często mylą ją z czymś zupełnie innym. Sergiusz Bułgakow (zm. 1944), wybitny teolog prawosławny, w swym dziele „Pocieszyciel” przypomina nam, że miłość wiąże się z poświęceniem. Formułuje on dwie podstawowe zasady: „Nie ma miłości bez ofiary” i „Nie ma miłości bez radości i błogosławieństwa”. „Bóg jest miłością” – mówi św. Jan. Znaczy to, że Bóg kocha człowieka, ale także, że sam w sobie jest odwieczną miłością. Bóg objawiony w Jezusie Chrystusie nie jest bowiem jakąś monadą, samotnikiem odwiecznie kontemplującym swoje Boskie „Ja”, ale jest wspólnotą Trzech: Ojca, Syna i Ducha. I to taką wspólnotą, że, posiadając tę samą Boską naturę, nie są trzema bogami, ale jednym Bogiem. Ten Bóg w trzech Osobach jest dynamiczną wspólnotą miłości, bo każda z trzech Osób kocha dwie pozostałe. W jedynym Bogu mamy całą gramatykę miłości: Ja, Ty, My, On, Wy. W wewnętrznym życiu Boga ofiara i radość – sformułowane przez Bułgakowa dwie zasady miłości – realizują się w stopniu najwyższym. Bóg Ojciec odwiecznie rodzi Syna, ogałacając się dla Niego ze wszystkiego, z wyjątkiem swego ojcostwa. Syn Boży nie zatrzymuje niczego dla siebie i wszystko oddaje Ojcu, z wyjątkiem swego synostwa. Obydwaj tchną Ducha, dając Mu Bóstwo w pełni, a Ten, trzecia Osoba Trójcy Świętej, nie zatrzymuje się na sobie, ale staje się osobową więzią miłości Ojca i Syna. Duch nie mówi „Ja”, ale poświęca się całkowicie dla Ojca i Syna. To wzajemne Boskie ofiarowanie siebie (ogałacanie się) dla Drugiego jest źródłem odwiecznej radości.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • ciekawość
    29.12.2012 16:38
    Wywód ks. Dariusza jest oczywisty. Tylko co to ma wspólnego ze "Wszechświatem, które ma twarz dziecka"? Może Ksiądz mi to wyjaśni?
  • Dariusz Kowalczyk SJ
    23.12.2014 19:41
    @ciekawość. To, że Bóg stał sie człowiekiem, wcale nie jest oczywiste. A zatem mój wywód też nie jest oczywisty. A dlaczego wszechświat ma twarz Dziecka? Ano dlatego, że świat nie wziął się z jakiegoś ślepego przypadku i ślepy przypadek nie będzie jego końcem, ale narodził się z miłości Boga, który stał sie dzieckiem. To Dziecko, to Alfa i Omega, Początek i Koniec.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11