Banalne pytanie o odwagę

Nie ma już najmniejszych przesłanek do tego, by którejkolwiek ze stron ufać na słowo. Najwyższy czas, by wszelkie dane, które mogą stać się jawne, jawne się stały.

Od ubiegłotygodniowej publikacji „Rzeczpospolitej” trwa potężne zamieszanie wokół przyczyn katastrofy smoleńskiej. Wokół całej sprawy narosło bardzo wiele niejasności, czasem zatrącających o absurd. Sondaże pytają: wierzysz w zamach czy nie? Odpowiadam: przyczyny katastrofy nie mogą być kwestią wiary. Oczekuję, że zostaną wyjaśnione, tak abym nie musiała w nic wierzyć w tej kwestii. Oczekuję jasnych, przezroczystych faktów.

Tymczasem dostaję wywiad z członkiem komisji Millera (sobotnia Gazeta Wyborcza), który zastanawia się, dlaczego właściwie nie opublikowali zdjęć obrazujących uszkodzenia skrzydła. Jak twierdzi, wykluczające wybuch i jednoznacznie wskazujące na brzozę. Nie wiem, dlaczego ich nie opublikowano 2,5 roku temu. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego nadal ich nikt nie publikuje. Skoro odczytano nagranie z Jaka, może warto opublikować stenogram? Nawet jeśli jest miażdżący dla pilotów?

Po ponad 2 latach od katastrofy wykonuje się badania pod kątem materiałów wysokoenergetycznych. Stwierdza się obecność trotylu (nie składników trotylu, bo to jest jednorodny związek chemiczny!). Pytanie jakie znaczenie ma to odkrycie nikomu do głowy nie przychodzi. Po pierwsze: obecnie wojsko stosuje inne materiały wybuchowe. Znacznie bardziej ekonomiczne i potrzebne w mniejszych ilościach. Trotyl wykorzystuje się do wyburzania budynków, bo jest tani. A i to raczej nie w Polsce. Po drugie: samolot kilka dni wcześniej był w Afganistanie z dziennikarzami. Owszem, im właśnie pokazywano IED – improwizowane ładunki wybuchowe oparte na trotylu. Służące do straszenia, nie do walki. Owszem, drobiny mogli zanieść na pokład. Po trzecie, samolot już ponad dwa lata leży na poligonie z czasów II wojny światowej. Innymi słowy: wyniki tych badań nie świadczą o niczym. Może poza pytaniem, dlaczego robione są dopiero teraz.

Za absurdalną uważam wypowiedź ministra Zdrojewskiego, który chce, by dać ekspertom kolejne pół roku czasu. Przypomnę: mieli już dwa i pół roku i mamy kompletne zamieszanie. Nie ma już najmniejszych przesłanek do tego, by którejkolwiek ze stron ufać na słowo. Najwyższy czas, by wszelkie dane, które mogą stać się jawne, jawne się stały. Także podstawy wszelkich hipotez i opinii. Nie uznaję „anonimowych ekspertów” i wyliczeń, do których nie ma założeń. Nie uznaję opowieści o zdjęciach, których nikt na oczy nie widział.

Pytanie, czy na jawność stać którąkolwiek ze stron. Ale to już całkowicie banalne pytanie o odwagę cywilną i odpowiedzialność, także moralną, za własne działania i słowa.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8