Wrócić z lepszym obrazem

Chrystus zapewniał, że jest z nami aż do skończenia świata. W Sokółce jeszcze raz przypomniał nam te słowa. Jakby mówił: zobaczcie, zostawiłem całego siebie w Eucharystii. A wy ciągle nie dowierzacie. Co jeszcze mogę dla was zrobić?

Sokółka – do niedawna zupełnie nieznana, niewielka miejscowość położona w północnej części Niziny Podlaskiej. Znajduje się w niej kościół św. Antoniego Padewskiego. Jak w tysiącach innych świątyń codziennie od dziesięcioleci odprawiane są tu Msze św., dokonuje się przemiana chleba i wina w prawdziwą Krew i Ciało samego Boga. Jesteśmy tego świadkami, chociaż wielokrotnie nawet nie uświadamiamy sobie tego cudu. Klękamy, kapłan wypowiada słowa: „Oto Ciało moje…”. Wstajemy. Msza św. dalej trwa. Ktoś obok kaszle, dziecko zaczyna płakać, ciągły szmer, a w głowie myśl, że po powrocie trzeba zrobić obiad, obejrzeć serial, przeczytać gazetę. A przecież sam Jezus Chrystus zstępuje, by nas nakarmić. Co więc może uczynić Bóg? Z wielkiej miłości chce udowodnić nam, iż przychodzi do nas naprawdę. Wybrał cichą Sokółkę, niewielki sejf w zakrystii, by objawić się Polakom w cudzie eucharystycznym.

Chrystus w dłoniach

Zdarza się, że podczas udzielania Komunii komunikant upada na podłogę. Tak też stało się 12 października 2008 r. w sokólskim kościele. Ks. Jacek Ingielewicz podniósł komunikant, włożył do naczynia z wodą (vasculum). W nim Hostia miała się rozpuścić, bo tak jest zazwyczaj. Okazało się jednak, że nie zawsze. Po Mszy św. s. Julia Dubowska, zakrystianka ze Zgromadzenia Sióstr Eucharystek, schowała naczynie w zakrystii w sejfie. Po tygodniu, 19 października, na prośbę proboszcza ks. Stanisława Gniedziejki, chciała sprawdzić, czy Hostia już się rozpuściła. Kiedy otworzyła sejf, poczuła delikatny zapach przaśnego chleba. Czy ktokolwiek może zrozumieć to, co czuje człowiek, kiedy jest świadkiem największego cudu, jaki może stać się na ziemi? Na pewno nie, tym bardziej że nawet s. Julia Dubowska, która ujrzała w środku białej Hostii coś, co przypominało wyglądem skrzep krwi, mający postać jakby żywej cząstki ciała – czerwień była intensywna, a woda z niezrozumiałych powodów przezroczysta – nie jest w stanie słowami opisać swoich odczuć.

– To trudna sprawa – mówi s. Julia. I opowiada zdarzenie ze swojego życia. – Kiedyś byłam w szpitalu. Leżała w nim cierpiąca kobieta, która ciągle powtarzała: „Dziękuję Ci, Jezu”. W końcu zapytałam, za co ona tak dziękuje. „Pani tego nie zrozumie” – odpowiedziała mi. Człowiek często nie jest w stanie wyrazić słowami tego, co przeżywa. Bo to jest takie osobiste, tylko wewnętrzne – mówi s. Dubowska. Od początku była pewna, że trzyma w dłoni coś nadzwyczajnego, choć na początku nie wiedziała, że to jest żywa tkanka mięśnia ludzkiego serca – które żyje, cierpi i jest w stanie agonalnym, przedzawałowym – serca samego Jezusa Chrystusa. – Brak mi słów, by wyrazić to, co czułam i ciągle czuję – milknie na chwilę. – Jestem wdzięczna Bogu, że dał mi możliwość ujrzenia cudu eucharystycznego. Nie wiem, dlaczego właśnie ja. Ale Pan Bóg wie – dodaje.

– Początkowo wszyscy wzruszaliśmy ramionami, cóż to może być, bo ludzkim okiem trudno to było określić. Ale skoro ten znak pojawił się na Hostii konsekrowanej, powiadomiliśmy o tym naszego abp. Edwarda Ozorowskiego – wspomina ks. Gniedziejko. Za jego radą Hostię przełożono na korporał, który schowano w tabernakulum. Później przekazano części tkanki do przebadania prof. Marii Sobaniec-Łotowskiej i niezależnie prof. Stanisławowi Sułkowskiemu.

Boże przypomnienie

Do Sokółki zaczęły przyjeżdżać pielgrzymki z całej Polski. Niektórzy zapewne z ciekawości, by niczym uczeń Tomasz osobiście swym wzrokiem zanurzyć się w Chrystusowym boku, wielu, by modlić się przed przemienioną Hostią. Również z naszej archidiecezji coraz liczniejsze grupy udają się do niewielkiej miejscowości, do kościoła, by spotkać tam Boga. Jedną z nich była pielgrzymka, której przewodniczył abp senior Edmund Piszcz.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • jola1501
    04.08.2012 10:25
    Dzisiaj, Pan daje nam wiele znaków, żebyśmy się obudzili!!!
    Trzeba na chwile się zatrzymać w ciszy i odpowiedzieć na pytanie, co do mnie chce powiedzieć Bóg, a u mnie był to rok 2008? Pan daje nam w życiu różne znaki, może rzeczywiście nie zawsze potrafimy je właściwie odczytać, a może jesteśmy wystawienie na próbę, żeby później dać świadectwo? Pan Bóg nie chce śmierci grzesznika, bo mnie nieraz od niej uchronił. Chce, żebyśmy się nawrócili, ale tak prawdziwie, a wtedy dopiero zacznie się!!!
    I nie powinniśmy zapominać o codziennie modlitwie za zmarłych i o duszach czyśćcowych!!!
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11