Sam przeciwko światu

Kiedy Malcolm Muggeridge chciał napisać prawdę o Związku Sowieckim, nikt mu nie uwierzył. Przecież takie autorytety wychwalały Kraj Rad...

Jak to możliwe, że ludzie uchodzący za najbystrzejsze i najbardziej przenikliwe umysłowości zachowują się jak kompletni idioci? I pomyśleć, że ci kretyni są duchowymi przewodnikami tej części ludzkości, która uznaje się za postępową. Że są arbitrami moralności, wzorami inteligencji i krynicami mądrości.

Wierzył w socjalizm

Urodził się w domu, w którym największą świętością był socjalizm. Jego rodzice słowo „proletariat” wymawiali z takim namaszczeniem, z jakim pobożni Żydzi wyrażali się o Jahwe. Z niewzruszoną pewnością wierzyli w idee postępu i szczęścia, które zapanuje na ziemi, gdy nastanie upragniona era socjalizmu. Gdy przychodzili goście, w dobrym tonie były drwiny z Niepokalanego Poczęcia i dogmatu o nieomylności papieża. Kiedy do Wielkiej Brytanii dotarła wiadomość o zwycięstwie bolszewików w Rosji, w domu zapanowała euforia. W 1932 roku Malcolm Muggeridge wyjechał do Związku Sowieckiego jako korespondent „Manchester Guardian”.

Miał wówczas 29 lat. Z radością opowiadał wszystkim wokół, że chce opiewać wyższość Ojczyzny Proletariatu nad zgniłym i dekadenckim systemem kapitalistycznym. Tak naprawdę nosił się jednak z zamiarem, którego nie zdradzał nawet najbliższym – pragnął zamieszkać na stałe w jedynym na świecie kraju komunistycznym. Gdy przed wyjazdem pobierał w jednym z londyńskich banków wszystkie swoje oszczędności, cieszył się, że to jego ostatnia wizyta w tej burżuazyjnej instytucji. Do Moskwy zabrał ze sobą świeżo poślubioną żonę Kitty. Kiedy dowiedział się, że jest w ciąży, szalał ze szczęścia. Uskrzydlała go świadomość, że ich przyszłe dziecko będzie obywatelem Związku Sowieckiego. Skąd Muggeridge czerpał swą wiedzę o ZSRS? W tym samym 1932 roku wydany został zbiór tekstów ponad stu wybitnych intelektualistów zachodnich, którzy odwiedzili Związek Sowiecki i opisywali swoje wrażenia z podróży. Wśród autorów znaleźli się tak znani pisarze, jak m.in. nobliści Anatole France, Romain Rolland, Tomasz Mann, George Bernard Shaw, Upton Sinclair, a także Henri Barbusse, Heinrich Mann, Gerhart Hauptmann, John Dos Passos, Herbert George Wells, Theodore Dreiser, Egon Erwin Kisch czy André Maurois. Wszyscy oni opisywali państwo rządzone przez Stalina nieomal jako raj na ziemi – jako jedyne miejsce na świecie, gdzie urzeczywistniana została prawdziwa sprawiedliwość społeczna. Czy tyle wybitnych umysłowości mogło się mylić? Czy tyle autorytetów moralnych mogło wskazywać fałszywą drogę? Wszystko, co z takim zachwytem opisywali, w pełni zgadzało się ze światopoglądem, jaki Malcolm wyniósł z domu. On też chciał budować komunizm, on też chciał włączyć się w tworzenie świetlanej przyszłości.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6