Ksiądz Paweł Murynowicz napisał książkę, w której porusza temat kryzysu wiary. U świeckich, jak i duchownych.
Wikary z Międzyborowa naukowcem być nie zamierza, choć „Między kryzysem a nadzieją wzrostu” to jego praca magisterska z drobnymi dodatkami. Jednak – jak mówi – nie pisał o naukowej teorii Absolutu u Bonawentury, tylko o samym życiu. A konkretnie – na temat obrazu Kościoła katolickiego w artykułach „Tygodnika Powszechnego” w latach 2001–2007.
Rozmowy o zakupach
Ksiądz Paweł ma piękne mieszkanie w nowej plebanii – dwa pokoje, duży przedpokój. Piękne są też kościół i salki katechetyczne. Ksiądz Paweł jednak wie, że nie wszyscy parafianie z tych cudów skorzystają i nie wszyscy przyjadą wypić z wikarym kawę w stylowym saloniku nad garażem. – Zastanawiam się, dla kogo mam być duszpasterzem. Oczywiście dla tych, co przychodzą do kościoła. Ale co z tymi, których nie ma? Jezus wychodził do ludzi i szukał ich – mówi.
Idąc za przykładem Mistrza, zrobił z młodzieżą oazową spotkania na przystanku autobusowym w Międzyborowie, gdzie w ciepłe wieczory gromadzą się ci, których w niedzielę nie widać w kościele. – Kilka osób podeszło do nas i zaczęła się rozmowa. Nie wiem, czy to spotkanie przyciągnęło kogoś do Kościoła, ale nowi znajomi pozdrawiają mnie dzisiaj na ulicy. A to już jest coś. Takie zwykłe odruchy budują więź.
Czasami idę na zakupy do sklepu i rozmawiam z ludźmi w kolejce. Tak po prostu, o czymkolwiek. Na przykład o tym, co jest w torbie z zakupami. Kryzysy wśród księży rodzą się często z powodu braku kontaktu z parafianami. Z kolei do kryzysu wśród świeckich nierzadko doprowadza ksiądz, z którym nie ma kontaktu – podkreśla ks. Paweł.
Apostazja, czyli wypisanie
Obecnie kryzys wiary to zjawisko częste nie tylko w Europie, ale i w Polsce. W modzie jest apostazja, czyli oficjalne wypisanie się z Kościoła. Ma ona różne początki. Czasami zaczyna się już w szkole podstawowej. – Zdarza się – również w Międzyborowie – że rodzice wypisują dzieci z lekcji religii – mówi ks. Paweł. – Takie wypisanie oznacza, że rodzice nie chcą, aby dziecko wzrastało w wierze katolickiej. Ale bywają również bardziej błahe powody – na przykład chcą, aby ich dzieci miały mniej lekcji do odrabiania, więc rezygnują z religii; dla wygody, nie z pobudek światopoglądowych. Jeśli zaś chodzi o młodzież, bywa, że sama rezygnuje z katechezy, bez wiedzy mamy czy taty. W czasie kolędy u jednej z rodzin zapytałem rodziców, dlaczego zgodzili się na to, aby syn nie uczęszczał na religię. Byli bardzo zdziwieni, bo nic o tym nie wiedzieli.
Ksiądz Muranowicz pisze: „Jedną z przyczyn kryzysu wiary i niechęci do religii oraz Boga może być źle pojmowana szkolna katecheza, która z pastoralnego punktu widzenia posiada w sobie zbyt mały wymiar ewangelizacyjny”. Wskazuje również na zalety szkolnej katechezy, a mianowicie – umożliwia uczestnictwo w niej większej liczby dzieci i młodzieży. Nie bez znaczenia jest także obecność katechety w gronie nauczycielskim.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Powinno Jej się oddać honory królewskie, bo Ona prowadzi nas do swojego Syna.