Kościół jest przeciwieństwem biblijnej wieży Babel

Wierzymy, że modlitwa może zmienić świat, że pokój jest darem Boga – mówi o. Ireneusz Sławomir Ledwoń OFM


No tak, ale wobec tego powstaje wątpliwość, czy mamy jeszcze dziś obowiązek ewangelizacji?
– To pytanie pojawiło się zaraz po ostatnim soborze, kiedy Kościół uznał, że elementy prawdy, łaski, świętości są obecne w innych religiach i można osiągnąć zbawienie bez formalnej przynależności do Kościoła. Jesteśmy bez wątpienia powołani do realizowania misji w świecie, co wynika przede wszystkim z nakazu samego Chrystusa (por. Mt 28,19). Bycie chrześcijaninem nie daje gwarancji zbawienia, lecz jest powołaniem i zobowiązaniem do dawania świadectwa, do proponowania wiary w Chrystusa tym, którzy Go nie znają. Dialogu między religiami nie należy utożsamiać z tą misją. Dialog ma prowadzić do współdziałania dla jakiegoś doczesnego dobra, np. pokoju. Owszem, najwyższy stopień dialogu międzyreligijnego to dialog, w którym dzielimy się doświadczeniem religijnym. Natomiast misja ewangelizowania ma na celu głoszenie prawdy, którą przyniósł Jezus.

Przedstawiciele innych religii mogą mieć wątpliwość, czy my chcemy ich nawrócić, czy tylko spotkać się i dzielić doświadczeniami.
– To napięcie istnieje. Dialog jest też w pewnym sensie przygotowaniem do misji. Jako chrześcijanie nie możemy bowiem zrezygnować z tego, co jest sensem istnienia Kościoła: „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii”
(1 Kor 9,16). Jeśli ktoś będzie czynił nam zarzut, że chcemy go nawracać, odpowiem: owszem, chcę podzielić się z tobą prawdą, którą odkryłem w Jezusie. Zawsze jednak z poszanowaniem wolności.

W relacjach między chrześcijaństwem i islamem pojawiają się napięcia. W Egipcie Koptowie są prześladowani. Czy w tym kontekście spotkanie w Asyżu nie będzie gestem fałszywym?
– Sytuacja Koptów w Egipcie to nie tylko sprawa religijna, ale także polityczna. Faktem bezspornym jest to, że w krajach muzułmańskich chrześcijanie są dyskryminowani lub prześladowani. Po 11 września 2001 pojawiały się wszędzie pytania, czy islam jest religią terroru, wojny. Część znawców islamu uważa, że święta wojna jest nakazem Koranu, inni udowadniają, że islam jest religią pokoju. Muzułmanie przekonywali świat, że islam nie jest religią wojny, że są tylko pewne jego odłamy, które dla celów politycznych wykorzystują retorykę religijną. Przedstawiciele islamu, którzy byli w Asyżu, wskazywali na to pokojowe oblicze ich religii. Może nawet modlili się za swoich współwyznawców, którzy prześladują chrześcijan, o opamiętanie. Asyż w tym kontekście jest dobrą okazją, by apelować do polityków, aby upominali się o wszystkich prześladowanych z powodów religijnych. Dialog nie oznacza milczenia o sprawach trudnych. Trzeba głośno mówić o tym, że domagamy się takiej samej wolności dla chrześcijan w krajach islamskich, jaką muzułmanie cieszą się w Europie. Zauważmy, że po 1986 roku tzw. duch Asyżu zaowocował podobnymi spotkaniami w innych miejscach. Co innego możemy robić, jak nie spotykać się i modlić o pokój? Wierzymy, że modlitwa może zmienić świat, że pokój jest darem Boga. Więc ci, którzy przed kolejnym spotkaniem w Asyżu podważają jego sens, dają do zrozumienia, że nie wierzą w moc modlitwy.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10