Błogosławiona wina

O in vitro i o początkach ludzkiego życia - rozmowa z dr. Tadeuszem Wasilewskim

Z nowym planem?

Kiedy wychodziłem na ulicę po raz ostatni z kliniki prof. Szamatowicza, liczyłem się z tym, że to koniec zawodu lekarza. Nie wiedziałem, czy będę dozorcą, czy będę układał płytki. Dopiero po pół roku poznałem naprotechnologię.

I nie wydawała się ona Panu mało naukowa?

– Nie. Pojechałem na zjazd w Rzymie, który zorganizował prof. Thomas Hilgers, twórca NaProTechnology. I wiedziałem, że to jest to. Założyliśmy więc ośrodek NaproMedica w Białymstoku.

Teraz leczy Pan niepłodność, a nie omija problemu, jak w przypadku in vitro. A mimo to naprotechnologię traktuje się po macoszemu.

– Tymczasem naprotechnologia to ochronna medycyna prokreacyjna, olbrzymi obszar badań i nauki. To, co wymyślił prof. Hilgers, nie jest skończone. Jest cały obszar żywienia i alergologii w ogóle nie ruszony. A to ma znaczenie dla możliwości naszego rozrodu. Podobnie jak genetyka. Hilgers bazuje na wydzielinach pochwowych, na śluzie, na podwalinach, jakie stworzyli Billingsowie. Ubrał to w swój język i wymyślił Creighton Model System, narzędzie do obserwacji cyklu kobiety. Kłopot w tym, że dziś zaburzyła się definicja niepłodności. WHO mówi, że w jednym cyklu miesięcznym mamy 20-procentową szansę na zdobycie dziecka do 35. roku życia kobiety i mężczyzny, którzy są w pełni zdrowi i regularnie współżyją przez rok. Ale jeśli dołączymy do tego umiejętność nadzoru nad naszą płodnością, to z 20 procent robimy 30!

Dlaczego więc tego nie robimy?

– WHO traktuje nas jak analfabetów, jeśli chodzi o wiedzę o płodności. Jako lekarz chcę walczyć z tym analfabetyzmem. Nauczmy fizjologii płodności w szkole. To są podstawy, kamienie milowe. Powiedzmy otwarcie, że tabletki antykoncepcyjne niosą ryzyko nowotworów, chorób zakrzepowo-zatorowych, zwiększają ryzyko zachorowania na choroby przenoszone drogą płciową, ograniczają płodność – by ograniczyć się do przesłanek medycznych. I przestańmy chodzić na skróty.

Przyszła do mnie dziewczyna. Trzy miesiące po ślubie. Nakręcona, że od ślubu nie ma poczęcia. Nerwowo szuka: usg., hormony. Była w jednym z białostockich ośrodków, słyszy: „Wie pani, 33 lata i od trzech miesięcy nic, to jeszcze ze dwa proszę popróbować, jak nie będzie dzidziusia, to zrobimy inseminację, a potem in vitro”. Jak to, a diagnostyka? W innym ośrodku doktor robi jej badanie ultrasonograficzne: w tym cyklu nie było owulacji. A dla mnie była owulacja. Oczywiście jeden widzi mięśniaka, inny nie, możemy popełnić błędy. Ale strategicznego błędu nie: po trzech miesiącach do in vitro jak z taśmy?!

Ma Pan dziś wyrzuty sumienia?

– Pamiętam, jak jeszcze tkwiłem w programie, po jednym z wykładów dla tysiąca osób ktoś położył mi na kolana książkę. Było ciemno, nie widziałem tytułu. Ale gdy szedłem do hotelu, skręcało mnie, żeby zobaczyć jej tytuł. Zatrzymałem się pod latarnią, snop światła padł na tytuł: „Błogosławiona wina”. Widzi pani, musiałem robić ten program in vitro, wszystkiego tego dotknąć, by móc dzisiaj stanąć po drugiej stronie, by mówić, czy to, czego dotykałem w przeszłości, jest godziwe, czy niegodziwe. Dzisiaj, kiedy zapraszają mnie na konferencję, moi koledzy z programu in vitro uciekają.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • nikita
    20.11.2011 21:53
    Przepraszam bardzo, ale Panu Wasilewskiemu pomyliły się powołania. Jestem bardzo oburzona powyższym wywiadem i sposobem wypowiadania się o in vitro. In vitro jest ostatnią nadzieją dla wszystkich tych, którzy nie mogą mieć własnego dziecka. Jak można niszczyć tak wielkie dokonania w medycynie. Jest mi tylko żal, że takie rzeczy mówi sam położnik.
  • kasia i jacek
    09.05.2012 19:27

    Bogu dzięki doktorze za tak konkretne świadectwo,bardzo się cieszymy że w dzisiejszych czasach są doktorzy którzy umieją przyznać się do błędów jednocześnie konkretnie argumentująć swoją postawę.Życie ludzkie leży w rękach Boga nikt nie ma prawa uśmiercać.Niech Pan Bóg doktora prowadzi w pracy.

  • kasia i jacek
    09.05.2012 19:27

    Bogu dzięki doktorze za tak konkretne świadectwo,bardzo się cieszymy że w dzisiejszych czasach są doktorzy którzy umieją przyznać się do błędów jednocześnie konkretnie argumentująć swoją postawę.Życie ludzkie leży w rękach Boga nikt nie ma prawa uśmiercać.Niech Pan Bóg doktora prowadzi w pracy.

  • Bezdzietna
    09.06.2015 01:16
    Punkt widzenia zalezy od chcenia: bo ja chce, bo mnie sie nalezy,bo mam prawo(?) itd. Czlowiek jest darem dla drugiego czlowieka, a nie towarem, ktory mozna kupic, zuzyc, wyrzucic wadliwy. Ja nie mam dzieci,a bardzo chcialam je miec. Bardzo mnie serce bolalo z tego powodu, bo jestem zdrowa, a maz niestety nie. Na in vitro sie nie zgodze, nie bede finansowac ludzi, ktorzy widza tylko zysk a nie czlowieka. Wydalam mnostwo pieniedzy na badania diagnostyczne, bo u mnie szukali przyczyny i musialam prosic, aby zrobiono mi w klinice usg, choc zaplacilam z gory za conajmniej 3 badania monitorujace owulacje. Wykonano mi zaledwie 1! Jesli ktos traktuje doroslego czlowieka jak "dojna krowe" to co dopiero malutkie zycie?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7