Biskupi Ukrainy zachęcają do postu i modlitwy różańcowej o pokój

Rzymskokatoliccy biskupi Ukrainy zachęcają w październiku wiernych do zintensyfikowania modlitwy o pokój. W tej intencji proponują codzienną modlitwę różańcową i zachęcają do piątkowego postu o chlebie i wodzie. Ich zdaniem modlitwa i post mogą stać się skutecznym środkiem do zatrzymania wojny.

W specjalnym przesłaniu biskupi Rzymskokatolickiej Konferencji Episkopatu Ukrainy zachęcili wiernych, aby w październiku modlili się na różańcu i pościli w piątki. Mówi ordynariusz diecezji kijowsko-żytomierskiej bp Witalij Krywicki: „Wraz z Konferencją Episkopatu Ukrainy zachęciliśmy wszystkich naszych wiernych, aby przede wszystkim prośba o pokój stała się pierwszą intencją dla naszych modlitw. Szczególnie podczas modlitwy różańcowej. Zachęcamy też do postu jakościowego. Będziemy zatem w każdy piątek pościli o chlebie i wodzie, aby dobry Bóg usłyszał nasze modlitwy. Wierzymy, że właśnie taka modlitwa razem z postem i razem w tej modlitwie, doprowadzi nas do zwycięstwa”.

Jednocześnie biskupi podziękowali wszystkim za dotychczasową modlitwę w intencji pokoju i za pomoc, jaką w tym trudnym czasie ludzie niosą sobie nawzajem.

Ks. Michałkiw: wojna zbliża, nawet dzieci częściej bawią się razem
W czasie wojny Kościół na Ukrainie stał się przede wszystkim instytucją charytatywną, ale wielu znalazło w nim również oparcie duchowe. Wskazuje na to w rozmowie z Radiem Watykańskim rektor seminarium duchownego w Worzelu. Pomimo trwających wciąż działań wojennych seminarium wznowiło działalność dydaktyczną. To kolejny znak nadziei dla naszego społeczeństwa – dodaje ks. Rusłan Michałkiw.

Przyznaje on, że kiedy wybuchła wojna, Kościołowi najłatwiej było zorganizować pomoc humanitarną, bo posiadał już niezbędne struktury, miał kontakty za granicą i obdarzano go zaufaniem. Dlatego na pierwszy plan wybijał się ten aspekt humanitarny. Ale ludzie szukali też pomocy innej natury. Nie chodziło im jedynie o zdobycie pożywienia czy innych produktów pierwszej potrzeby. Niektórzy zaczęli regularnie chodzić do kościoła. Jak mówi ks. Michałkiw, są wśród nich ludzie całkowicie nowi, którzy nie przystępują do komunii. Trzeba ich teraz wprowadzić w życie chrześcijańskie i przygotować do sakramentów.

Rektor seminarium w Worzelu dodaje, że w okolicach Kijowa sytuacja staje się coraz bardziej normalna. Rodziny powracają do swych domów. Jest wielka gotowość do wzajemnej pomocy.

Ludzie starają się powoli znaleźć jakąś pracę. Odbudowują swoje domy i pomagają sobie nawzajem. Istnieje naprawdę wiele osób, które okazują swoją bliskość i gotowość od pomocy. Dla mnie to bardzo silny znak, bo wszyscy jesteśmy w potrzebie, wszyscy żyjemy w tej samej rzeczywistości. A mimo to, kiedy widać, że komuś czegoś potrzeba, ludzie chętnie udzielają pomocy. I opowiadają też, że dzieci chętniej się ze sobą bawią. Przed wojną tego nie było. Byli zamknięci w domu, mieli swój komputer, gry. Dziś bardzo często dzieci wychodzą na dwór, nie oglądają telewizji, ale bawią się razem. To bardzo ciekawy znak w całej tej tragedii, bardzo piękny, bo pokazuje, że ludzie chcą być razem, rozmawiać ze sobą, dzielić się. Przejawia się tak naturalne pragnienie przebywania z innymi, we wspólnocie, budowania więzi. To bardzo ciekawe.

«« | « | 1 | » | »»

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7