Okopy w środku Europy

Jeden głaz dumnie sygnalizuje: jesteśmy w środku Europy. Drugi, przed domem Popiełuszków, przypomina rocznicę śmierci ks. Jerzego. Trzeci nosi w sercu pani Marianna. Ten jest najcięższy.

Dla wielu ludzi nad Wisłą Suchowola to daleki wschód. Tymczasem miasteczko leży w samym środku Europy. Tak orzekł 1775 r. Szymon Antoni Sobiekrajski, nadworny kartograf Stanisława Augusta. Za miasteczkiem znak drogowy „Uwaga łosie”. To nie tani chwyt marketingowy. Kilkanaście metrów od drogi widzieliśmy trzy z nich. Leniwie patrzyły na sznur tirów pędzących na litewskich i białoruskich „blachach”.

To spokojne, uśpione miasteczko. 4500 parafian. Kilkudziesięciu Tatarów. Kiedyś nad rozlewiskiem Biebrzy żyła spora grupa żydów. Tu karczmę prowadził pradziadek legend jazzu – Michaela i Randy’ego Breckerów.

Od 25 lat wielu turystów pędzących nad augustowskie jeziora zbacza na chwilkę w prawo do maleńkich Okopów – rodzinnej wsi ks. Popiełuszki. Chcą porozmawiać z najsłynniejszą matką kapłana w Polsce. 6 czerwca malutki domek z białej cegły będzie w centrum zainteresowania całego katolickiego świata.

Masakra
Dzwonek. Koniec lekcji. Tłum młodych w kolorowych bluzach wybiega na korytarz. Na ścianach liceum, które od 20 lat nosi imię ks. Jerzego, plakaty „Pomóżmy Haiti”, ogłoszenia o zajęciach kółka europejskiego i tablica poświęcona patronowi szkoły. Na niej wstrząsająca fotografia. Zmasakrowana, zalana krwią twarz księdza, który przez 11 lat uczył się w murach tej szkoły. Jedna żywa rana. Dyskretnie odwracam twarz.

Gdy po pół godzinie siedzę w izbie w rodzinnym domu Popiełuszków, moją głowę bombardują myśli: od czego zacząć rozmowę? Delikatnie? Z grubej rury? Pani Marianna – zmęczona, pochylona matka człowieka, który 6 czerwca będzie ogłoszony błogosławionym – siada na łóżku i zaczyna wertować w ciszy album. Oooo, jest! – podaje mi książkę. Dreszcze.

Pokazuje mi tę samą fotografię, którą widziałem przed chwilą w liceum. Zmasakrowana twarz. Starta jak tatar. Zacierają się granice oczu, ust, nosa. – Panie, która matka to wytrzyma? – oczy staruszki zachodzą mgłą. – Jak takie rzeczy przeżyć matce? – szepcze ze wschodnim akcentem przez łzy. – To wielki kamień na sercu. Odwiedzający ją goście oglądają zdjęcie kandydata na ołtarze, narodowego bohatera, ikony ruchu niepodległościowego... Ona widzi twarz syna – Alka.

Syn Popiełuszków na chrzcie otrzymał imię Alfons. Dlaczego? – Bo to święty kapłan był – tłumaczy pani Marianna. – Syn zmienił imię na Jerzy po wielu, wielu latach. Bo w Warszawie „Alfons” źle się kojarzyło. Z naszej parafii było kiedyś dużo księży. Nawet kilku na rok. A moim ogromnym marzeniem było, by zostać matką kapłana. Zresztą ja, nosząc pod sercem syna, ofiarowałam go Matce Najświętszej. I Bóg wysłuchał.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9