... i pozostawania w defensywie.
Kryzys przywództwa w Kościele w Polsce wynika z braku autentycznego autorytetu. Biskupi, broniąc się przed naciskiem dominującego sekularyzmu, są w defensywie - powiedział PAP prof. Paweł Skibiński. Ocenił, że brak im odwagi i rozmachu kard. Wyszyńskiego, który był człowiekiem integralnym moralnie.
45 lat temu, 28 maja 1981 r., zmarł kard. Stefan Wyszyński, nazywany Prymasem Tysiąclecia. Od 1948 r. przewodził on Kościołowi katolickiemu w Polsce jako metropolita gnieźnieński i warszawski.
- Po jego śmierci dość szybko w rolę lidera wszedł Jan Paweł II, ale przewodził on polskiemu Kościołowi z innej - papieskiej - pozycji, więc jego przywództwo miało inną specyfikę. Oczywiście dzięki temu w trudnym 1981 r. doraźny ciężar straty po prymasie był mniej dotkliwy - powiedział PAP historyk prof. Paweł Skibiński.
Dodał, że częściowo odpowiedzialność za Kościół w Polsce wziął na siebie także nowy prymas - kard. Józef Glemp, choć miał on zupełnie inną osobowość niż poprzednik.
W związku z tym, jak ocenił historyk, polscy katolicy, zwłaszcza po 2005 r., kiedy zmarł papież, mieli ogromny kłopot z jakimkolwiek autentycznym autorytetem i dotyczy to nie tylko Kościoła, ale również życia społecznego, politycznego czy instytucjonalnego.
- Powoduje to, że w ludziach w sposób naturalny rośnie poczucie osierocenia po kard. Stefanie Wyszyńskim - człowieku, który sprawdził się w trudnych czasach - powiedział prof. Skibiński.
Zwrócił on uwagę, że wraz z transformacją zmieniło się w Polsce nie tylko postrzeganie roli Kościoła w społeczeństwie, ale również jego sytuacja prawnokanoniczna.
- 8 lipca 1945 r. papież Pius XII ze względu na nadzwyczajną sytuację Kościoła w naszym kraju udzielił kard. Augustowi Hlondowi specjalnych pełnomocnictw, które sprawiały, że był niejako "papieżem w Polsce". W sytuacjach kryzysowych dysponował władzą normalnie przynależną Stolicy Apostolskiej, dotyczącą organizacji Kościoła, spraw etyczno-moralnych czy kwestii prawnokanonicznych, co ułatwiało sprawowanie przywództwa instytucjonalnego. Jedynie nominacje biskupie należały wówczas do wyłącznych kompetencji papieża. Natomiast w latach 90. wróciliśmy do kościelnej normalności i we wszystkich kluczowych sprawach biskupi w Polsce muszą zwracać się do odpowiedniej dykasterii w Watykanie - powiedział historyk.
Według niego "biskupi wciąż szukają jakiegoś sposobu obecności Kościoła, który będzie powszechnie akceptowany i będzie harmonijnie komponował się z funkcjonowaniem innych instytucji publicznych: państwowych, samorządowych, społecznych".
- Oznacza to, że kulturowo są w defensywie, postrzegając swoją rolę liderów Kościoła jako obronę przed naciskiem dominującego kulturowo sekularyzmu - ocenił ekspert.
Prof. Skibiński zwrócił uwagę, że prymas Wyszyński w swojej epoce, pomimo że miał do czynienia z bardzo brutalną sekularyzacją na modłę komunistyczną, miał odmienne podejście.
- On przede wszystkim chciał w pełni wykonać zadania, które wynikają z misji Kościoła, przezwyciężając ograniczenia narzucane przez przemocowy system państwowy. Myślał w kategoriach szukania jak największego stopnia normalności, co dawało mu energię "ofensywną". Kościół domagał się więc swoich praw, bo domagał się normalności - powiedział historyk.
Według eksperta "kard. Wyszyński czuł się bardziej wewnętrznie wolny w swoich decyzjach niż współcześni biskupi działający paradoksalnie w warunkach społecznej wolności".
- Wydaje mi się, że jego odwagi i rozmachu brakuje czasami dzisiejszemu pokoleniu hierarchów - stwierdził.
Zastrzegł, że nie wie, czy prymas Wyszyński sprawdziłby się w warunkach wolnej Polski, ale - jak zaznaczył - "na pewno prezentowałby nieco inne podejście".
Uproszczeniem nazwał szukanie przyczyn braku przywództwa w Kościele w Polsce w braku lustracji duchowieństwa.
- Kard. Wyszyński funkcjonował w sytuacji, kiedy wokół siebie miał wielu agentów, a jeszcze więcej kolaborantów. Czy to przeszkodziło mu realizować swoje zadania? Moim zdaniem - nie - powiedział prof. Skibiński.
Zaznaczył, że "transparentność życia społecznego, także w Kościele, jest oczywiście bardzo ważna, ale chyba jeszcze ważniejsza jest integralność moralna przywódców i mądrość działania".
- To jest coś, czego możemy i powinniśmy się wszyscy uczyć od prymasa Stefana Wyszyńskiego - zarówno działając wewnątrz Kościoła, jak i poza nim - ocenił.
Magdalena Gronek
Powrót do źródeł Kościoła bardzo nam służy. Ksiądz nie musi znać się na wszystkim.
W dniu liturgicznego wspomnienia błogosławionego Prymasa publikujemy fragmenty tej korespondencji.