Jestem gotów na wszystko

Nawrócił się dzięki muzułmanom, oddał im całe serce. Zastrzelił go jeden z nich, ale na jego pogrzebie licznie zgromadzeni wyznawcy islamu płakali, że jako katolik nie trafi do nieba…

Śmiało można powiedzieć, że był pustelnikiem w oceanie islamu. Brawurowa decyzja zamieszkania na pustyni wśród muzułmanów była szaleństwem i „groziła śmiercią lub trwałym kalectwem”. Wiedział o tym. Czego życie Karola de Foucauld uczy nas o tych, którym oddał całe serce?

Terrorysta czy brat?

Siedzieliśmy w Izabelinie. Pamiętam, jak zżymał się, gdy powiedziałem do niego „ojcze”. – Nie jestem ojcem. Jestem bratem. I to w dodatku małym bratem! – odparował. – Gdy słyszymy „muzułmanin”, myślimy często „terrorysta”… – zaczepiłem Morisa Maurina, Małego Brata Jezusa (Francuz mieszkający przez niemal trzy dekady nad Wisłą zmarł przed trzema laty, w wieku 89 lat). – A ja myślę o nim „brat” – odpowiedział. – Zamieszkaliśmy w trójkę wśród dwustu tysięcy muzułmanów i nie odczuliśmy żadnej agresji. Żyliśmy jak ich bracia – mówił. – Wasi sąsiedzi nie patrzyli na Was podejrzliwie? Trzech białych mężczyzn, którzy nie obchodzą ramadanu – przerwałem Francuzowi. – Nie! Najubożsi patrzą inaczej. Gdy Karol de Foucauld trafił do muzułmanów, przez trzy lata nie padał deszcz. Rozdał im wówczas wszystkie swoje zapasy. Gdy zachorował, stracił przytomność. Odzyskał ją… u swoich ubogich sąsiadów. Wcześniej trzymali dystans. Wiedzieli, że mimo iż żyje biednie, jest kimś – ciągnął. – A brat nie chce być „kimś”? – spytałem zakonnika. – Jestem bratem Syna Bożego. Po co mi więcej?

Brat Moris przejął ten styl życia od Karola de Foucauld, który wobec islamu był cichym świadkiem Jezusa. Doskonale wiedział, że wśród 99 imion/atrybutów Allaha, które recytują jak z nut muzułmanie, nie ma określenia „ojciec”. Ruszył więc na pustynię, by swym życiem pokazać im serce Ojca.

Bardziej świnia niż człowiek

Gdy zacytowałem jego zdanie: „Bardziej świnia niż człowiek”, w sieci zawrzało. Rozpętała się gorąca dyskusja. „Jak można mieć tak niską samoocenę i poczucie własnej wartości?” – czytałem opinie internautów. Pytali, czy w domu nauczam swe dzieci tego, że są bardziej świniami niż ludźmi. A sam Karol de Foucauld, autor tego sformułowania, w tak dosadny sposób opisywał styl hulaszczego życia hedonisty, jakie prowadził.

„Liczą się jedynie przyjemności” – opowiadał bez owijania w bawełnę. „A Bóg? Ani Go zmierzyć, ani zważyć. Straciłem wiarę. Nigdy nie byłem w tak opłakanym stanie ducha. Byłem cały egoizmem, bezbożnością, pragnieniem zła. Byłem jak oszalały” – wyznawał.

Odnalazł Boga dzięki… muzułmanom. Gdy młodziutki, niezwykle bogaty Francuz ruszył na niebezpieczną wyprawę badawczą do Maroka, był do głębi poruszony ogromną gościnnością muzułmanów i ich pobożnością. „Czyżby On istniał?” – pytał nieśmiało. Zaczął uczyć się języka arabskiego i czytać Koran. Notował nawet: „Myślałem o tym, by zostać muzułmaninem”.

Nie dał za wygraną: pytanie o Boga spędzało mu sen z powiek. Po powrocie do ojczyzny pochłaniał książki o duchowości i godzinami przesiadywał w kościołach („Chodziłem tam bez wiary, ale tylko tam czułem się dobrze. Spędzałem długie godziny, powtarzając dziwną modlitwę: »Mój Boże, jeśli istniejesz, daj się poznać!«”).

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11