Rozpal wiarę

Nie dziwię się, że Seminaria Odnowy Wiary cieszą się nad Wisłą coraz większą popularnością. Jedenastotygodniowe rekolekcje są świetnym narzędziem odnowienia i ożywienia parafii.

Spełnienie marzeń

Bardzo często w organizację seminariów włączają się ludzie formujący się w ruchu oazowym. Nic dziwnego. To podana w pigułce realizacja zamysłu ks. Franciszka Blachnickiego. – Uświadomienie ruchowi, że fundamentem życia chrześcijańskiego jest osobowa relacja z Jezusem, było momentem przełomowym – opowiadał mi Andrzej Sionek. – Ojciec Franciszek znalazł to, czego tak długo szukał. „To jest to!” – wołał. Był zachwycony. Cieszył się jak dziecko, gdy słyszał coraz liczniejsze świadectwa ludzi, którzy przyjmowali Jezusa jako Pana i doświadczali życiowych przełomów. Powiedział wprost: „To przewrót kopernikański dla Kościoła w Polsce”.

– To rekolekcje, które wyrosły na gruncie Ruchu Światło–Życie i są w nim formacyjnie zakorzenione – wyjaśnia Aleksander Bańka, organizujący cyklicznie seminaria w parafii pw. bł. Karoliny w Tychach. – W marcu 1977 roku w Krościenku powstała deklaracja kongregacji odpowiedzialnych „Ruchu Światło–Życie wobec darów duchowych”. Chodziło o ustosunkowanie się do darów Ducha Świętego, które zaczęły się oddolnie pojawiać w Ruchu. Seminaria Odnowy Wiary nie są teorią, ale formą przekazywania przez prowadzących osobistego doświadczenia przeżywania wiary.

Już się nie boję

Idea Seminarium Odnowy Wiary, która sięga 1965 roku i od tego czasu dzięki doświadczeniu tysięcy uczestników zdążyła się wykrystalizować, zrodziła się w szkołach nowej ewangelizacji. Jej nadrzędnym celem jest przylgnięcie do Bożego słowa. Ta forma syntezy istoty wiary, będąca „porozumieniem ponad podziałami”, nie jest domeną żadnego z ruchów, nikt nie ma na nią copy­rightu. Organizują ją same parafie, klasztory, prowincje zakonne, katecheci, wspólnoty oazowe czy grupy Odnowy w Duchu Świętym.

W ciągu ostatnich dwóch miesięcy kilka razy głosiłem seminaryjne konferencje. Byłem m.in. pod czeską granicą – w Czyżowicach, w tętniącym życiem kościele świętej Teresy z Lisieux w Rybniku-Chwałowicach czy w domu katechetycznym nieopodal kościoła pw. Matki Bożej Uśmiechniętej w Pszowie. Tu w auli przed Najświętszym Sakramentem modliło się sto osób (od młodych, przez raczkujące małżeństwa, po seniorów). Bardzo dotknęła mnie opowieść kobiety, którą usłyszałem po jednym ze spotkań: „Dopiero tu po raz pierwszy dotarło do mnie, że Bóg mnie bezinteresownie kocha, że jest po mojej stronie. Teoretycznie to wiedziałam, ale słowem, które mi się z Nim kojarzyło, był lęk. Dotąd słowa »Bądź wola Twoja« wypowiadałam jako zgodę na jakiś kataklizm, chorobę. Teraz wiem, że bojaźń Boża jest rodzajem szacunku, wyrazem miłości, ale nie ma nic wspólnego z lękiem”.

„Bóg jest po mojej stronie”. Czy nie o to chodziło organizatorom rekolekcji?•

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11