Słowa, które najlepiej opisują pontyfikat Franciszka to: czułość, ubodzy oraz synodalność - powiedział PAP filozof z Uniwersytetu Śląskiego prof. Aleksander Bańka. Dodał, że papieżowi Franciszkowi bliski był obraz Kościoła, który z czułością przygarnia wszystkich i jest jak szpital polowy.
Papież Franciszek zmarł 21 kwietnia 2025 r. w Domu Świętej Marty w Watykanie. Miał 88 lat.
Według prof. Bańki słowami, które najlepiej opisują jego pontyfikat, są m.in.: czułość, troska o ubogich i wykluczonych oraz synodalność.
- W wypowiedziach papieża Franciszka bardzo silnie zaznaczał się wątek czułego serca Boga. Łączyła się z tym kwestia ogromnej wrażliwości na los osób dotkniętych różnymi formami wykluczenia i ubóstwa - od ubóstwa materialnego, po ubóstwo duchowe. Franciszek mocno akcentował, że świat potrzebuje Kościoła, który z czułością przygarnia wszystkich. Tak narodziła się wizja Kościoła jako szpitala polowego, który opatruje rany cierpiących na całym świecie - zaznaczył.
Dodał, że ideę Kościoła wychodzącego na peryferie papież realizował m.in. przez swoje podróże apostolskie. Podkreślił, że Franciszek wybierał niewielkie kraje, często takie, w których chrześcijanie stanowili jedynie nikły procent społeczeństwa.
Przypomniał, że w nauczaniu pochodzącego z rodziny włoskich emigrantów, którzy osiedli w Argentynie Franciszka, szczególne miejsce zajmowali uchodźcy i migranci.
Prof. Bańka zastrzegł, że choć nauczanie Kościoła w kwestii migrantów i uchodźców jest niezmienne i głoszone konsekwentnie przez kolejnych papieży, to jednak Franciszek nadał tej sprawie priorytetowe znaczenie.
- Kościół zawsze stoi na straży godności każdego człowieka, zwłaszcza najsłabszego, a do tej kategorii można zaliczyć osoby, których wojna, prześladowania lub bieda zmusiła do opuszczenia ojczyzny. Kościół głosi, że wobec uchodźców nie można dopuszczać się żadnych form dyskryminacji, agresji czy nienawiści - zaznaczył.
Jednocześnie zastrzegł, że implementacja tego nauczania wygląda różnie w poszczególnych Kościołach lokalnych, co związane jest z uwarunkowaniami panującymi w danym kraju.
- Każdy kraj ma swoją specyfikę. Nieco inaczej będą to nauczenie o uchodźcach adaptowały kraje Europy Zachodniej a inaczej kraje na wschodzie Europy, znajdujące się na granicy Unii Europejskiej, które są poddawane rozmaitym formom działań hybrydowych ze strony Rosji i Białorusi. Tutaj implementacja nauczania Kościoła musi spotkać wrażliwość na ludzie dramaty z rozsądną troską o bezpieczeństwo kraju i obywateli - ocenił.
Według prof. Bańki flagowym dziełem Franciszka był synod o synodalności, który pod hasłem "Komunia, uczestnictwo, misja" trwał w Kościele powszechnym od 2021 do 2024 r. Prof. Bańka, który z nominacji Rady Konferencji Episkopatów Europy był świeckim delegatem na rzymski etap synodu, scharakteryzował synodalność jako "sposób życia i działania Kościoła".
Filozof przyznał, że w Polsce proces synodalny spotykał się często z niezrozumieniem i wzbudzał wiele kontrowersji.
- Wiele kościelnych środowisk żywiło obawy, że synod wprowadzi do nauczania Kościoła jakieś rewolucyjne zmiany doktrynalne. Okazało się, że nic z tych rzeczy nie nastąpiło. Od dłuższego czasu widzę w Polsce pozytywny proces oswajania się z synodalną rzeczywistością i przełamywania tamtych lęków - ocenił.
Zdaniem eksperta wdrażanie w życie rekomendacji synodu przebiega w poszczególnych polskich diecezjach z różną prędkością.
- W parafiach, które wprowadzają synodalność w życie widzę dużo pozytywnego fermentu. Można się zastanawiać, czy w niektórych miejscach ten proces nie przebiega zbyt wolno albo utyskiwać, że wciąż są środowiska, w których temat w ogóle przebija się z trudem, jednak ogólnie od synodalności nie ma w Kościele odwrotu. Jej zasadnicze idee stopniowo będą przyjmowane - stwierdził.
Jako przykład owocnego wprowadzanie idei synodalności podał zwoływanie synodów diecezjalnych, zorganizowanych wedle wytycznych synodalnych, jak ma to miejsce np. w Krakowie. Przypomniał, że w archidiecezji krakowskiej synod zwołał kard. Grzegorz Ryś.
Według prof. Bańki kolejnym dziedzictwem pozostawionym Kościołowi przez Franciszka jest przypomnienie o idei rozeznawania tzw. sytuacji nieregularnych. Zaznaczył, że rozeznawania duchowe nie jest w Kościele niczym nowym i było praktyką obecną w duchowości na długo przed pontyfikatem papieża z Argentyny. Przypomniał, że jednym z prekursorów rozeznawania duchowego był założyciel zakonu jezuitów, św. Ignacy z Loyoli.
- Księża w zaciszu konfesjonałów wielokrotnie stawali przed koniecznością rozeznawania sytuacji, które były tak złożone, że nie dało się ich łatwo ocenić w oparciu o konkretny punkt Katechizmu Kościoła Katolickiego czy paragraf Kodeksu Prawa Kanonicznego. Od zawsze były też osoby, które korzystały z towarzyszenia duchowego i stałego spowiednika. Na pewno nie było to jednak szeroko znaną i stosowaną w parafiach praktyką. Nieprzypadkowo to właśnie Franciszek - papież-jezuita - przypomniał Kościołowi o rozeznawaniu - wyjaśnił prof. Bańka.
Prof. Bańka podkreślił, że pontyfikat Franciszka ceni przede wszystkim za "odwagę podejmowania trudnych kwestii". Podkreślił, że Franciszek pragnął Kościoła, który nie separuje się od świata, ale wychodzi do niego, żeby nawiązywać ze wszystkimi braterskie relacje - nie tylko z tymi, którzy wyznają tę samą wiarę czy wartości.
- Franciszek zdawał sobie sprawę, że nie da się głosić współczesnemu światu Chrystusa bez dialogu, a ewangelizacja jest często punktem dojścia, a nie wyjścia. Zanim zacznie się człowiekowi głosić Chrystusa, najpierw trzeba go posłuchać i zbudować z nim relację. Przy czym papież nie czuł lęku przed dialogiem. Franciszek wiedział, że kiedy jesteśmy pewni swoich racji i swojej tożsamości, to nie obawiamy się wchodzić w dialog, nie obawiamy się słuchać drugiego - zastrzegł. (PAP)
iżu/ mhr/
Przypomnienie o wielkim jasnogórskim zawierzeniu papieża z Polski.
Jaką będzie udzielenie święceń biskupich bez mandatu papieskiego.