Piękna sprawa

Czy można wytłumaczyć tajemnicę zła i cierpienia, odwołując się do… piękna? Ojciec Tomasz Gałuszka OP udowadnia, że innej drogi nie ma.

Czy można zło demoniczne nazwać „pięknem zawłaszczonym”? Zło winy – „pięknem obnażonym”? Zło kary – „pięknem hartowanym”, a zło skandaliczne (np. cierpienie niewinnych)... „pięknem ukrzyżowanym”? I wreszcie czy można odpowiedzialnie powiedzieć, że dowodem na to, że Bóg nas prawdziwie kocha, jest to, że… Bóg nas nie potrzebuje? Ta książka nie pozostawia suchej nitki na czytelniku. Nie jest to jednak poczucie wdeptania w ziemię. Przeciwnie – czytelnik rośnie wraz z kolejnym rozdziałem i opadającym złudzeniem, dotychczasowym wyobrażeniem na temat „przyczyn zła” na świecie. „Pisząc tę książkę, stawałem się na nowo chrześcijaninem” – wyznaje o. Gałuszka już na okładce. Czytelnik ma szansę przejść z autorem tę samą drogę.

Sekret

„Czyżby zło było tajemnicą także dla Boga? Czy to, co On może zrobić, to jedynie stanąć obok umęczonego człowieka i samemu dziwić się, trwożyć, współczuć jemu i całej ludzkości? Czy nawet Bóg wobec tajemnicy zła musi w końcu zamilknąć, schować się za niepojętym poczuciem bezsilności, a może i wstydu, że czegoś nie dopilnował, że coś umknęło Jego boskiej uwadze?”.

Takie pytania na wstępie stawia autor. Na pierwszy rzut oka wydają się może nieco prowokacyjne, wręcz łobuzerskie, tymczasem dominikanin otwiera nimi drzwi, przez które chce zaprosić czytelnika do czegoś więcej niż tradycyjnych odpowiedzi w rodzaju „zło jest tajemnicą”. Gałuszka trafnie zauważa, że grecki źródłosłów tajemnicy oznacza „zamykać dostęp”, „zamykać usta lub oczy”. Pisze: „Tajemnicy z definicji nie da się wyjaśnić, lecz można w nią tylko wejść i być przez nią ogarniętym”. I proponuje: „A gdyby tak spojrzeć na zło nie jako na tajemnicę, lecz jako na sekret? Sekret przecież też jest tajemnicą, z tą jednak różnicą, że za sekretem zawsze ktoś stoi. Ten ktoś jako jedyny zna rozwiązanie, trzyma je w sobie i może wyjawić temu, komu zechce. A zatem sekret można odkryć. Co więcej, człowiekowi po to zostaje wyjaśniony sekret, aby poznał jakąś ukrytą prawdę (…). W przypadku tajemnicy odpowiedź na pytanie »dlaczego?«, brzmi: »bo tak już musi być« (…). Sekret natomiast nie zamyka ust i nie gasi zapału śmiałka (…)”. Ta książka taka jest: pełna śmiałych pytań i odpowiedzi, które wywracają nasze myślenie o złu i cierpieniu do góry nogami, a raczej – stawiają je na nogi.

Banał nie przejdzie

Dziś już się tak nie pisze. Dziś nikt nie tworzy „wielkich narracji”. Fragmenty rzeczywistości, skupienie na własnym doświadczeniu, wyciąganie pochopnych wniosków z płytkich założeń, brak sięgania w głąb – oto przepis na rynkowy sukces, niestety także na rynku książki katolickiej. O ile jeszcze „fragmentaryczność” jest czymś zrozumiałym, o tyle bylejakość, kicz i powierzchowność w doborze tematów, szaty graficznej i prezentacji treści są zupełnie niezrozumiałe. Można odnieść wrażenie, że katolicy niejako walkowerem oddali tę przestrzeń, w której powinni być liderami: przestrzeń piękna. Przejawem tej dezercji bywa również bylejakość w śpiewie liturgicznym czy głoszeniu słowa. Z niezrozumiałych powodów piękna liturgia kojarzy się tylko ze zbyt trudnym śpiewem i rozbudowaną oprawą, a prostota z niedbałością. W przypadku książek występuje podobne zjawisko: tematy doniosłe kojarzą się zazwyczaj z opasłymi tomiskami i hermetycznym językiem, niezrozumiałym dla przeciętnego odbiory; tematy bardziej ludzkie przybierają często język i szatę graficzną, która może zniechęcić szukających głębszych odpowiedzi. W tym kontekście dzieło o. Tomasza Gałuszki idzie – jak się wydaje – zupełnie w poprzek tego sztucznego podziału (sztucznego, bo piękno i prostota to uzupełniające się nawzajem rodzeństwo).

Nie jest to lektura do poduchy czy porannej kawy, ale nie jest to również porcja niestrawnych rozważań, które rozumieją tylko „odpowiednio utytułowani”. Cała sztuka i piękno tej książki polegają na tym, że „przeciętny czytelnik” odkrywa prawdziwą przyjemność w odnajdywaniu niełatwych odpowiedzi na najważniejsze pytania; przedziera się przez kolejne rozdziały jak przez dobry kryminał, ale zarazem ma poczucie obcowania z czymś o wiele bardziej intrygującym.

Na początku było piękno

Najlepiej intencję, jaka przyświecała autorowi przy powstawaniu tej książki, wyjaśnia on sam: – Chciałem napisać książkę o złu, ale w taki sposób, aby zło nie było głównym bohaterem, by nie zdominowało i nie przyćmiło dobra. Szukałem odpowiedzi na pytanie, czy cierpienie jest tajemnicą i czy da się je wyjaśnić. Nie satysfakcjonowały mnie odpowiedzi, że jest to tajemnica i musimy się tylko nad nią pochylić i zamilknąć – mówi w rozmowie z GN. – Jeżeli Bóg jest Panem wszechświata i równocześnie wierzymy, że On nie bawi się nami, ale traktuje nas poważnie, to znaczy, że odpowiedź jest możliwa. Nie znaczy, że będzie ona prosta i szybka. Ciekawe jest to, że pisząc książkę o złu i cierpieniu, napisałem książkę o pięknie, chociaż nie planowałem tego na początku. Ale okazało się, że św. Tomasz z Akwinu jako klucz interpretacyjny do całej rzeczywistości proponuje Chrystusa. Chrystus jest piękny. Od tego zaczyna się cały jego traktat estetyczny, mówienie o pięknie. Bo skoro wszystko zostało stworzone przez Chrystusa i w Chrystusie, to i ten ślad Chrystusa, jakim jest piękno, musi być we wszystkim. I równocześnie to, co nie jest Chrystusem, musi zawsze być naznaczone jakąś brzydotą, zniekształceniem. I tak się rozpoczęła ta opowieść, która pokazuje prawdę o biografii człowieka: na początku jest nie grzech, tylko piękno; świat, który został stworzony pięknym, dopiero później został naznaczony przez brzydotę – dodaje autor.

Herbatka z Tomasza

Książka jest niezwykła także przez to, że pełnymi garściami czerpie z myśli i dzieł człowieka, który nawet w samym Kościele wydawał się „odłożony” na wysokie półki, tam gdzie już nikt nie sięga. Ojciec Gałuszka nie tylko przywraca św. Tomasza z Akwinu do poważnej rozmowy o sprawach najważniejszych, ale w sposób świeży wydobywa z tego skarbca perełki, których dotąd nie dostrzegali najwytrawniejsi tomiści. Na pytanie, czy średniowieczny Doktor Anielski ma coś do powiedzenia współczesnemu człowiekowi z głową w smartfonie i komunikującemu się emotikonami, odpowiada: – Wyznaję zasadę, że ważniejsze od tego, kim jestem, jest pytanie, czyj jestem, za kim idę. To świadomy wybór mistrza intelektualnego. Świadomie wybrałem św. Tomasza. Wbrew pozorom on ma język, który może trafić do współczesnego człowieka, bo jest bardzo oszczędny w słowach. Mimo że napisał bardzo dużo, używał języka niezwykle precyzyjnego, oszczędnego, bo wiedział, że każde słowo ma znaczenie. Święty Tomasz podaje samą esencję. A ponieważ esencja dotyczy spraw najważniejszych, najbardziej istotnych, ważne jest, żeby była osoba, która tę esencję rozcieńczy i poda szerszemu odbiorcy. Współczesny człowiek, który jest obłożony słowami, informacjami, cierpi na „otyłość informacyjną”, nagle odkrywa św. Tomasza, który podaje samą istotę, dociera z odpowiedziami. W rzeczywistości zagadanej, zbyt zróżnicowanej mamy człowieka, który daje nam czystą wodę. Byłoby głupotą nie skorzystać z tego – dodaje dominikanin.

Bóg widzi inaczej

Być może najbardziej poruszający jest rozdział poświęcony Judaszowi. „Chrystus troszczył się o Judasza i – parafrazując komentarz Orygenesa – On wciąż »wychodził mu na spotkanie«” – autor przywołuje jedne z najmniej znanych i zagadkowych części pism św. Tomasza z Akwinu. I dodaje już od siebie: „Chrystus jako przyjaciel człowieka rozpoczął realizację swojego trzeciego arcydzieła od odwiecznie kochanego przyjaciela – Judasza”. To jest jeden z tych przykładów, w których wyjaśnianie tajemnicy (sekretu) zła nie polega na skupianiu się na złu, ale na tym, jak patrzy Bóg, jak patrzy Chrystus, także na tego, który Go zdradził. Autor przyznaje, że dla niego najbardziej przemieniająca była praca nad rozdziałem poświęconym Jezusowi. – Pisząc tę część, „coś” się we mnie zmieniło, przeskoczyło, otworzyło, wciąż pracuje i drąży – przyznaje o. Gałuszka. Nie bez powodu na okładce książki zamieścił wspomniane na wstępie wyznanie o stawaniu się na nowo chrześcijaninem podczas pracy. – Ludzie czasem myślą, że jak ktoś od 21 lat jest w zakonie, to już nie potrzebuje nawrócenia, żyje wręcz w stanie mistycznym. A praca nad tą książką pokazała mi, jak wiele o Chrystusie nie wiedziałem. Człowieczeństwo Jezusa jest czasem traktowane jako coś „gorszego” czy mniej ważnego od Jego Bóstwa, a tymczasem to było człowieczeństwo najdoskonalsze. Święty Tomasz mówi, że Jezus był człowiekiem w najpełniejszym tego słowa znaczeniu, a to my często nie jesteśmy w pełni ludźmi – dodaje.

Książki oczywiście jeszcze nie przeczytałem w całości. Jest zbyt piękna, by połknąć ją jak ciepłą bułeczkę.•

Tomasz Gałuszka OP 
Piękny Bóg, 
Piękny Człowiek. 
Zło z perspektywy teologii 
piękna Tomasza 
z Akwinu 
W Drodze 
2021 
ss. 624   Tomasz Gałuszka OP Piękny Bóg, Piękny Człowiek. Zło z perspektywy teologii piękna Tomasza z Akwinu W Drodze 2021 ss. 624
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11