Rzeka płynie z Budapesztu

Czegoś takiego węgierska stolica dawno nie widziała. I nie tylko ona.

Wąż ludzi z płonącymi świecami w rękach rozciągnął się na długość kilku kilometrów. Z drona, zwłaszcza gdy zapadł już zmrok, wyglądało to jak płynący ulicami świetlisty potok. Gdziekolwiek sięgnęło oko kamery, wyławiało twarze łagodne i pogodne. Niekończący się korowód duchownych w białych albach, tysiące zakonnic, niezliczone szeregi skautów, tłum małżeństw z dziećmi i mnóstwo zwykłych ludzi – wszyscy szli z uśmiechem, zasłuchani w rozlegający się nad miastem wychwalający Jezusa Chrystusa śpiew potężnego chóru.

Nie takie widoki oglądamy podczas większości manifestacji i nie takie dźwięki słyszymy. Ale też nie była to zwykła manifestacja – to procesja eucharystyczna, która przeszła ulicami Budapesztu w przeddzień uroczystego zakończenia 52. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego. Otwierał ją ukwiecony pojazd, skonstruowany specjalnie na tę okazję, w którym w wielkiej monstrancji jechał Pan Jezus w Najświętszym Sakramencie. Przed nim klęczał prymas Węgier kard. Péter Erdő z dwoma innymi hierarchami. Procesja wyruszyła z placu Kossutha, gdzie przed imponującym budynkiem Parlamentu odprawiono Mszę św. W jej trakcie na telebimach pojawiała się co jakiś czas korona św. Stefana i zawierający jego szczątki relikwiarz, znajdujący się w tym gmachu. Kard. Péter Erdő powiedział podczas homilii, że główny patron Węgier został kanonizowany dla Kościoła wschodniego w 2000 r. Zwrócił uwagę, że gdy św. Stefan umierał w 1038 r., „wschodnie i zachodnie chrześcijaństwo trwało jeszcze w jedności”. Znakiem nadziei na jej przywrócenie był obecny na Mszy św. patriarcha Konstantynopola Bartłomiej, ten sam, który kanonizował dla prawosławia króla Węgrów.

Procesja zakończyła się już po zmroku na placu Bohaterów, gdzie nazajutrz miała się odbyć liturgia z udziałem papieża, kończąca Kongres Eucharystyczny.

Nowość Boga

Niedziela 12 września przywitała uczestników Mszy papieskiej w Budapeszcie piękną pogodą. Ponad 200-tysięczny tłum zapełnił najważniejszy plac stolicy i przylegające ulice. Znaczną jego część stanowili ludzie młodzi, wiele też było rodzin z dziećmi.

Samochód z papieżem długo objeżdżał sektory pełne rozentuzjazmowanych wiernych.

W homilii Franciszek nawiązał do czytanej Ewangelii, w której Pan Jezus pyta: „Za kogo Mnie uważacie?”. Wezwał do przyjęcia Bożej logiki, która prowadzi do „odnowy bycia uczniem”. Komentując zachowanie Piotra, odwodzącego Jezusa od przyjęcia męki, zauważył: „Też chcielibyśmy mieć potężnego Mesjasza, a nie ukrzyżowanego sługę. Eucharystia staje przed nami, aby nam przypomnieć, kim jest Bóg. Czyni to nie za pomocą słów, ale konkretnie, ukazując nam Boga jako Chleb łamany, jako Miłość ukrzyżowaną i dawaną”.

Papież powiedział, że „Jezus nami wstrząsa, nie zadowala się deklaracjami wiary, żąda od nas oczyszczenia naszej religijności w obliczu Jego krzyża, w obliczu Eucharystii”. Podkreślił wartość adorowania Najświętszego Sakramentu. „Pozwólmy, aby Jezus, Chleb Żywy, uzdrowił to, co w nas zamknięte, i otworzył nas na dzielenie się z innymi, by uzdrowił nas z naszej surowości i naszego zamknięcia się w sobie; uwolnijmy się z paraliżującego zniewolenia obroną naszego wizerunku i dajmy się zainspirować do pójścia za Nim tam, gdzie On chce nas poprowadzić” – wezwał zebranych. Wskazał, że spotkanie z Jezusem Eucharystycznym ma człowieka przemieniać. „Nie zadowalajmy się byle czym; nie gódźmy się na wiarę, która żyje obrzędami i powtórzeniami, otwórzmy się na gorszącą nowość Boga ukrzyżowanego i zmartwychwstałego, Chleba łamanego, aby dać życie światu. Będziemy pełni radości; i będziemy przynosili radość” – zapewniał Ojciec Święty.

Pod koniec Mszy wspomniał o odbywającej się w tym samym czasie w Warszawie beatyfikacji kard. Wyszyńskiego i matki Czackiej. Krótko nakreślił życiorysy obojga błogosławionych, na co zebrani zareagowali oklaskami.

Podczas liturgii, zarówno w sobotę, jak i w niedzielę, w pobliżu ołtarza stał krzyż misyjny, który – jak przypomniał kardynał Péter Erdő – towarzyszył wieloletnim przygotowaniom węgierskiego Kościoła do Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego. Ukryto w nim relikwie świętych z Węgier i regionu Karpat. W swoistej peregrynacji z Watykanu, gdzie został pobłogosławiony przez papieża, do placu Bohaterów w Budapeszcie przebył trasę 70 tys. km. „Ten krzyż przemierzał naszą ojczyznę i miasta sąsiednich krajów. Był wezwaniem do modlitwy, do pokuty, do uczenia się na przykładzie świętych” – powiedział prymas.

Do tego krzyża nawiązał także papież. „Oby krzyż był waszym mostem między przeszłością i przyszłością” – życzył Franciszek Węgrom przed modlitwą Anioł Pański.

Na placu Bohaterów, na którym odbyły się obie Msze – zarówno inaugurująca kongres, jak i kończąca go – stoi wysoki pomnik przedstawiający archanioła Gabriela, trzymającego w jednej ręce podwójny krzyż, a w drugiej koronę św. Stefana. Miało to swój symboliczny wymiar. Król Stefan otrzymał koronę od papieża, co wskazuje na silny związek narodu ze Stolicą Apostolską już od początku węgierskiej państwowości.

Wszystko wokół Jezusa

Sobota i niedziela były, zgodnie z tradycją kongresów eucharystycznych, dniami kulminacji i podsumowania tego, co działo się przez cały tydzień. A działo się wiele.

52. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny zgromadził wokół tajemnicy Eucharystii przedstawicieli Kościoła z całego świata. Mottem wydarzenia były słowa Psalmu 87: „Wszystkie moje źródła są w Tobie”. Znaczącym wydarzeniem była otwierająca kongres Msza odprawiona w niedzielę 5 września. „Kościół nie może milczeć, nie może ograniczać się do ciszy, musi nadawać twarzy każdego człowieka wspaniały blask Chrystusa Zmartwychwstałego” – mówił w jej trakcie kard. Angelo Bagnasco. Podczas tej Mszy najbardziej rzucała się w oczy obecność skautów i dzieci w białych strojach. Duża część z nich w trakcie liturgii po raz pierwszy przyjęła Komunię św.

Przez kolejne pięć dni kongresu uczestnicy z ponad 70 krajów świata gromadzili się w budapeszteńskiej hali Hung­expo. Plan każdego dnia był podobny: poranna modlitwa, katechezy, świadectwa, Msza św., a po obiedzie warsztaty tematyczne – wszystko skoncentrowane na Eucharystii. Do niej też nawiązywały odbywające się każdego wieczora w różnych miejscach stolicy koncerty.

Konferencję po porannej modlitwie w drugim dniu kongresu wygłosił prawosławny metropolita Hilarion, wysłannik moskiewskiego patriarchy Cyryla. Jego obecność była ważnym akcentem ekumenicznym kongresu. Duchowny mówił o rozumieniu Eucharystii w Kościele prawosławnym. Podkreślił, że „wiara w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii jednoczy katolików i wyznawców prawosławia pomimo istniejących podziałów”.

Każdego dnia kolejne punkty prowadzili przedstawiciele różnych ruchów i wspólnot działających w Kościele. Pozwoliło to uczestnikom lepiej poznać te ważne dla Kościoła środowiska.

Tego samego dnia abp Piero Marini, przewodniczący Papieskiego Komitetu ds. Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych, zaznaczył podczas Mszy: „Z celebracji Eucharystii musimy się nauczyć, że przyszłość naszego życia wiary zależy nie tylko od tego, jak sprawujemy liturgię, ale raczej od tego, jak umiemy żyć liturgią, którą sprawujemy”.

Poruszające dla uczestników były świadectwa osób, których życie przemieniła Eucharystia. Jedną z nich była Barbara Heil, dawna protestancka misjonarka, która opowiedziała o doświadczeniu adoracji Najświętszego Sakramentu, które przywiodło ją ostatecznie do Kościoła katolickiego.

Mało naszych, ale…

W Kongresie uczestniczyła grupa młodzieży polonijnej z ośmiu krajów. Młodych zaprosiła Polska Parafia Personalna w Budapeszcie. Niestety, ogółem polskich uczestników było niewielu. „Jeśli od liczby Polaków, uczestniczących w 52. Międzynarodowym Kongresie Eucharystycznym w Budapeszcie, odliczylibyśmy młodzież polonijną, to podejrzewam, że zostałoby tu kilkadziesiąt osób z całej Polski. W moim przekonaniu jest to zawstydzające i zastanawiające” – powiedział KAI bp Wiesław Lechowicz, delegat KEP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej i przewodniczący Komisji KEP ds. Polonii i Polaków za Granicą.

Zupełnie inaczej było jednak ze społeczeństwem gospodarzy. Zainteresowanie kongresem wśród Węgrów przerosło wszelkie oczekiwania, o czym może świadczyć liczba uczestników niedzielnej Mszy papieskiej. Przeszło 200 tys. obecnych tam osób to znacznie więcej, niż zakładano. „Już teraz widać, że jest to wydarzenie o dużym potencjale duchowym. Świadectwa, konferencje, a przede wszystkim wspólna modlitwa pomagają nam trwać przy Panu” – powiedział Radiu Watykańskiemu abp Csaba Ternyák w piątym dniu kongresu. Metropolita Egeru stwierdził, że Kościół na Węgrzech potrzebował tego wydarzenia. Przyznał, że tamtejsi katolicy w ostatnim czasie mogą się poszczycić wieloma osiągnięciami. „Jednak prawdziwa odnowa duchowa dokonuje się w duszy, a nie w instytucjach. Naszym celem jest zbliżać ludzi do Chrystusa i radości Ewangelii” – zauważył.

Ten cel z pewnością został osiągnięty. Stało się to dzięki wieloletnim ludzkim wysiłkom, związanym z organizacją kongresu, ale przede wszystkim za sprawą łaski płynącej z Eucharystii. Na Węgrzech ta łaska popłynęła rzeką. Co się dziwić – w Bogu są przecież wszystkie nasze źródła.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11